Po tym, jak Ajay Mitchell zdominował Los Angeles Lakers w drugiej rundzie, stając się postrachem obrony, jego nagłe zniknięcie w meczu numer jeden przeciwko San Antonio Spurs wywołało lawinę pytań. Czy obrońcy Spurs odkryli jego słabość? Fani Lakers, choć wyeliminowani, nie kryją satysfakcji z widoku, jak gwiazda Thunder nagle gaśnie na tle silniejszej defensywy.
Gdzie podział się „Michael Jordan” z serii przeciwko Lakers?
LA Lakers byli świadkami, jak Ajay Mitchell w zeszłej rundzie przekształcił się w nie do zatrzymania koszykarza, by w meczu numer jeden Finałów Konferencji Zachodniej przeciwko San Antonio Spurs zaliczyć absolutny zjazd formy. Mitchell, który był największą bolączką Lakers podczas ich pogromu w drugiej rundzie, nagle stracił swój ofensywny rdzeń, mierząc się ze Spurs, którzy są uznawani za znacząco lepszą jednostkę defensywną na Zachodzie. Fakty są brutalne: Mitchell zdobył zaledwie cztery punkty, trafiając zaledwie 2 z 5 rzutów, mimo rozegrania 34 minut. Dla porównania, w serii przeciwko Lakers notował średnio 22,5 punktu na mecz, będąc drugim strzelcem Thunder za niepowstrzymanym Shaiem Gilgeous-Alexanderem.
Frustracja fanów Lakers, którzy w mediach społecznościowych określali jego serię przeciwko ich drużynie mianem „prime Michaela Jordana”, jest teraz mieszanką ulgi i niedowierzania. Jak zauważył jeden z użytkowników X:
„Lakers zrobili z Ajaya Mitchella Michael’a Jordana na jedną serię, a dziś wieczorem stał się zawodnikiem z ławki w MyCareer 😭”.
Inni fani sugerowali, że problemem była sama Lakers, a nie Mitchell. To ironiczne, że skuteczność zawodnika diametralnie zmienia się w zależności od rywala.
„Ciągle wygrywali z Lakers, dopóki nie zagrali z inną drużyną następnego dnia lub kilka meczów później, tak to działa 🤣🤔”.
Obrona Spurs zneutralizowała bomby Mitchella
Kluczowym czynnikiem, który komentujący szybko dostrzegli, była zmiana taktyki defensywnej rywali. Spurs wzięli na celownik produkcję Mitchella po tym, jak zobaczył, jak eksplodował w starciu z Jeziorowcami. Różnica była widoczna gołym okiem. Dylan Harper, Stephon Castle i Devin Vassell skutecznie utrudnili życie Thunder.
Jeden z komentatorów uchwycił sedno problemu Lakers, odnosząc się do sposobu pokrycia Mitchella przez Spurs:
„Zobaczcie, jak Spurs go bronią w porównaniu do Lakers, gdzie każdy jego rzut był kompletnie niekryty”.
Krytyka pod adresem Lakers była równie ostra, sugerująca, że ich obrona była przepaścią:
„Lakers mieli obronę w kształcie pachołka, co można było oczekiwać? Lakers mają kupa pachołków w obronie plus Jaxona Hayesa i Aytona jako centrowie, czego oczekiwać? Ich obrona to powód, dla którego odpadli z play-offów lol. Lakers nie będą pretendentami, dopóki nie przebudują składu na bardziej atletyczny wokół Luki, tak jak miał w Dallas”.
W serii przeciwko Lakers, Mitchell celował w słabości obrony, atakując luki w grze Austina Reavesa i Deandre Aytona, co pozwoliło mu podbić statystyki. Dodatkowo, powrót Jalen Williamsa po kontuzji ścięgna podkolanowego w drugiej rundzie prawdopodobnie wpłynął na większą liczbę posiadań dla Mitchella. W starciu ze Spurs, Mitchell musiał spędzić większość swoich minut jako obrońca graczy obwodowych rywali, zamiast skupiać się na ataku.
Pierwsza porażka Thunder w fazie pucharowej
Zwycięstwo Spurs po podwójnej dogrywce zadało Oklahoma City Thunder ich pierwszą porażkę w tych play-offach, przerywając serię dwóch kolejnych „sweepów”. W pierwszej rundzie zdemolowali Phoenix Suns w czterech meczach, a następnie rozbili LA Lakers w drugiej rundzie. Warto jednak odnotować, że Lakers grali bez Luki Doncica, ich najlepszego strzelca sezonu zasadniczego.
Mimo jednej porażki, obraz sezonu jest nadal imponujący dla Thunder, ale seria przeciwko San Antonio to zupełnie inna liga wyzwań. Co ciekawe, Spurs mają teraz marginalną przewagę 1-5 nad Thunder we wszystkich sześciu starciach w tym sezonie, uwzględniając mecze sezonu zasadniczego. Następne starcie, mecz numer dwa, odbędzie się w OKC w środę.









