Gdy Jaylen Brown zgarnia wszystkie laury za fenomenalny sezon Boston Celtics, cień nieoczekiwanie pada na gracza, który cichaczem przeobraża się w kluczowy element układanki. Czy to aby na pewno tylko „szósty zawodnik”? Przedsmak play-offów sugeruje, że Payton Pritchard właśnie wkroczył na poziom, który zasługuje na znacznie więcej niż tylko uznanie za solidną rezerwę.
Kim jest człowiek, który zdetronizował rezerwę? Pritchard na fali wznoszącej
Sukces Boston Celtics w tym sezonie jest niezaprzeczalny, a większość dyskusji koncentruje się, słusznie, na grze na poziomie MVP Jaylena Browna. Jednak w cieniu wielkich gwiazd, tam gdzie trudniej o nagłówki, inny zawodnik podnosi swoją wartość na niespotykaną dotąd skalę. Kiedy tylko stało się jasne, że Jayson Tatum będzie musiał opuścić znaczną część rozgrywek, presja spadła na całą drużynę, by wspólnie załatać tę ogromną dziurę kadrową. Wśród tych, od których oczekiwano skoku jakości, był obrońca Payton Pritchard.
Pritchard, który w poprzednim sezonie zgarnął nagrodę dla Najlepszego Rezerwowego (Sixth Man of the Year), nie zamierza spoczywać na laurach. Wręcz przeciwnie – on po prostu ewoluuje. Ten 28-latek, grający głównie z ławki, notuje obecnie statystyki będące absolutnymi rekordami jego kariery: 17,3 punktu, 4,1 zbiórki i 5,4 asysty na mecz. To już nie jest tylko solidne uzupełnienie, to jest paliwo rakietowe dla pierwszej piątki.
Co ciekawe, jego rosnąca wartość została odzwierciedlona w najnowszym zestawieniu 100 najlepszych graczy NBA od The Ringer. Pritchard zanotował jeden z największych skoków rankingowych od stycznia, awansując z 86. na 69. pozycję. Wyprzedził takich graczy jak Naz Reid, Peyton Watson czy Jalen Suggs – to lista graczy, którzy również mają za sobą solidne momenty. Jeśli ten trend się utrzyma, drugi z rzędu tytuł 6MOY nie będzie wcale taki odległy.
Czy to już poziom All-Star? Analitycy i koledzy z kadry nie mają wątpliwości
Rola Pritcharda naturalnie uległa poszerzeniu, gdy zepsuła się maszyna zwana Tatumem. Sytuacja stała się jeszcze bardziej wymagająca na początku lutego, kiedy do listy nieobecnych dołączył, choćby i nieznacznie, Anfernee Simons (choć w tekście źródłowym podano Simona, a Pritchard musiał zastąpić Simona w kontekście roli w rotacji, co sugeruje pewien błąd w tekście wyjściowym, należy się skupić na znaczeniu jego roli po braku kluczowego gracza). Podobnie jak przez cały obecny sezon, Pritchard znowu stanął na wysokości zadania dla osłabionych Celtics.
Basketbolowy analityk Kevin O’Connor w swoim podcaście z 25 lutego nie szczędził pochwał dla gracza Bostonu, zwłaszcza w kontekście jego ostatnich tygodni. O’Connor stwierdził:
„Kreowanie gry i rozgrywanie jest naprawdę elitarny w ciągu ostatnich dwudziestu dni. Przez cały rok był niesamowicie dobry, mając większą odpowiedzialność na barkach bez Jaysona Tatuma. Jest fenomenem.”
Statystyki z lutego to potwierdzają: 18,6 punktu i 5,7 asysty przy fenomenalnej skuteczności 49,7% z gry i 44,0% za trzy punkty w jedenastu meczach. To już nie jest rezerwowy, to jest lider drugiego składu, który potrafi przejąć kontrolę w kryzysie.
Jaylen Brown: Wiem, ile pracy włożył we wzrost tej gry
Kiedy masz na froncie supergwiazdę taką jak Jaylen Brown, musisz być gotów to zaakceptować. Brown, który obserwuje ewolucję Pritcharda przez całą jego karierę w NBA, nie ma dla niego nic poza szacunkiem.
Doskonałym przykładem jego wpływu był mecz z 22 lutego przeciwko Los Angeles Lakers. Pritchard z ławki zdobył 30 punktów i zanotował osiem asyst, trafiając oszałamiające 10 z 14 rzutów z gry w wygranym 111-89 spotkaniu. Zapytany o to, jak wielkie wrażenie robi na nim gra Pritcharda, Brown nie krył entuzjazmu:
„Payton gra na poziomie All-Star i cieszę się, widząc to. Nikt nie cieszy się z tego bardziej niż ja.”
Te słowa od lidera drużyny to najmocniejszy sygnał, że wejście Pritcharda w ten stan formy to nie przypadek. Celtics teraz, z tą napędzaną rezerwą, będą dążyć do utrzymania drugiego miejsca na Wschodzie, a ich obrońca na pewno nie zamierza zwalniać tempa.









