Anfernee Simons o plotkach transferowych: kontroluję to, co mogę.

Gorące plotki krążą wokół Boston Celtics, a Anfernee Simons, mimo że jest kluczowym elementem układanki, znalazł się w centrum transferowego zgiełku tuż przed zbliżającym się terminem wymian. Czy obrońca, który zaskarbił sobie sympatię kibiców, rzeczywiście może opuścić Massachusetts, by zrobić miejsce dla wzmocnień podkoszowych? To pytanie elektryzuje fanów i analityków na długo przed ostatecznym terminem.

Czy Simons ma już dość plotek o transferze?

Anfernee Simons jest świadomy szumu medialnego. Obecnie, gdy zbliża się 5 lutego, termin definitywnych wymian w NBA, jego nazwisko pojawia się regularnie w spekulacjach, zwłaszcza że Boston desperacko poszukuje wsparcia na pozycjach podkoszowych. Simons, z ośmioletnim stażem w lidze, podszedł do tematu z rezerwą, co nie dziwi – dla weterana to nowa normalność.

Podczas niedawnego wydarzenia charytatywnego w Auerbach Center, gdzie brał udział w programie „Fit For a Cause” u boku pracowników Boston Scientific i młodzieży z lokalnych organizacji, został zapytany bezpośrednio o te nieustanne doniesienia. Jego odpowiedź była wyważona, pokazująca dojrzałość zawodnika rozumiejącego biznesową stronę koszykówki:

„Kiedy jesteś w lidze osiem lat, plotki o wymianach stają się stałym elementem życia… kontrolujesz to, na co masz wpływ” – stwierdził Simons.

To pragmatyczne podejście. Nie może sobie pozwolić, by spekulacje wpłynęły na jego grę, nawet jeśli czuje się dobrze w organizacji i docenia powitanie w Bostonie.

Dlaczego nazwisko Simonsa wciąż pojawia się w kontekście wymian Celtics?

Wnikliwa analiza wymaga spojrzenia na to, czego dokładnie szuka GM Celtics, Brad Stevens. Jak donosił insider Chris Haynes na antenie SiriusXM NBA Radio, Simons faktycznie znajduje się na rynku. Boston pilnie potrzebuje wzmocnienia na pozycjach centrów i silnych skrzydłowych. Haynes sugeruje, że Celtics z pewnością dokonają jakiejś wymiany, nawet jeśli będzie ona kosmetyczna, ale samo wymienienie Simonsa w kontekście sugeruje, że ewentualny transfer musiałby dotyczyć znaczącego nazwiska.

Nie chodzi tu jednak o byle jakie wzmocnienie. Wcześniej w sezonie plotki łączyły Simonsa z Los Angeles Clippers. W okresie ich słabego startu (6-21), Celtics mieli badać możliwość pozyskania Ivicę Zubaca, oferując w zamian Simonsa, przyszły wybór w drafcie i możliwość zamiany przyszłych wyborów. Ten projekt, jak donosił Michael Scotto z HoopsHype, nie zyskał rozgłosu.

Co więcej, Chicago Bulls również wykazywali zainteresowanie, pytając o wymianę centr Nikoli Vucevicia w zamian za Simonsa i wybór w pierwszej rundzie Bostonu, co miało zmniejszyć ich podatki od luksusu. Stevens nie był zainteresowany. Te transakcje jasno wskazują na politykę Stevensa: szuka on ulepszeń pod koszem, ale nie jest gotów oddać Simonsa za anonimowego big mana. Odegranie gracza notującego średnio 14,2 punktu z ławki rezerwowych wymagałoby naprawdę znaczącego wkładu w postaci centrów.

Poprawa w obronie: As w rękawie Simonsa

Gdy Celtics pozyskiwali Simonsa z wymiany za Jrueya Holidaya (jednego z najlepszych obrońców ligi), natychmiast pojawiły się obawy o zdolność zespołu do utrzymania wysokiego poziomu defensywnego. Simons przez większość swojej kariery miał reputację defensywnego obciążenia. Jednak ten sezon kazał zmienić tę optykę.

Obecnie Simons notuje 0,6 przechwytu na mecz, a jego defensywny rating wynoszący 119,0 jest trzecim najlepszym wynikiem w jego karierze. Co więcej, jego wskaźnik plus/minus wynoszący +162 to absolutne maksimum w jego dotychczasowych występach i plasuje go na piątym miejscu w zespole Celtics. Te statystyki radykalnie podnoszą jego wartość rynkową, zarówno jako potencjalnego elementu wymiany, jak i gracza, którego warto zatrzymać.

On sam przypisuje te postępy intensywnej pracy z Trenerem Rozwoju Zawodników Celtics, Rossem McMainsem. Koncentracja na obronności rozpoczęła się pierwszego dnia.

„Po prostu ogólne nastawienie, znajdowanie sposobów na kreowanie gry w tym obszarze” – powiedział Simons. „Myślę, że od pierwszego dnia, kiedy tu przybyłem, trenowaliśmy to każdego dnia. To była pierwsza rzecz, którą robiliśmy, zanim dotknęliśmy koszykówki, zanim driblowaliśmy piłką, poświęcaliśmy pierwsze 30 minut treningu na kreowanie gry w obronie i ustawianie się defensywnie”.

Ta determinacja w poprawie defensywnej uczyniła Simonsa pełniejszym zawodnikiem. Boston może go teraz stosować w większej liczbie ustawień bez obawy, że stanie się na parkiecie tylko balastem po tej stronie parkietu. Ofensywny potencjał nigdy nie był kwestionowany – to właśnie te defensywne kroki podniosły jego status.

Kalkulacja Brada Stevensa w obliczu terminu wymian

Boston, z bilansem 26-16 (drugie miejsce na Wschodzie), osiąga świetne wyniki, mimo że przez znaczną część sezonu grał bez Jayson Tatum. Jaylen Brown przejął ofensywne stery, notując średnio 29,8 punktu, 6,6 zbiórki i 4,7 asysty. Od 1 grudnia Celtics są najlepszą drużyną w NBA (15-6) z drugim najlepszym net ratingiem w lidze (+7.3).

Te liczby sugerują, że Boston nie potrzebuje rewolucji, ale dodanie głębi pod koszem może być kluczowe w play-offach przeciwko większym rywalom. Stevens najprawdopodobniej coś zdziała przed 5 lutego, ale niekoniecznie kosztem Simonsa. Obrońca udowodnił swoją wartość – zarówno jako strzelec wchodzący z ławki, jak i partner, który zaadaptował się do defensywnego systemu. Wymiana go za marginalną poprawę na pozycji centra nie ma sensu, chyba że Celtics wytypują kogoś, kto jest absolutnym game changerem.

Jeśli Boston zdecyduje się na ruch, będzie to transfer, który realnie zwiększy ich szanse na mistrzostwo. Centrzy ze środka stawki nie kwalifikują się do tej kategorii. Celtics grają zbyt dobrze, by wymuszać cokolwiek tylko po to, by odhaczyć transfer.

Simons będzie koncentrował się na tym, co jest w jego mocy: utrzymaniu wysokiej formy, heroicznej pracy w obronie i pielęgnowaniu więzi ze społecznością Bostonu. W czwartek na wydarzeniu charytatywnym dał sygnał, że czuje się tu mile widziany i przyjęty przez organizację. Jak sam zauważył, sprawia wrażenie, jakby grał tu dłużej, niż jest w rzeczywistości. Czy ta „rodzinna atmosfera” utrzyma go w składzie po 5 lutego? Wszystko zależy od tego, co Stevens będzie miał w ofercie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 388