Austin Reaves: od bycia niedocenianym do potencjalnej fortuny w Los Angeles.

Niesamowity tydzień Austina Reavesa zamienił się w finansowy rollercoaster, który może zdefiniować przyszłość Los Angeles Lakers. Podczas gdy LeBron James leczy kontuzję, a Luka Dončić dochodzi do siebie, 27-letni strzelec przejął stery, dostarczając fanom widowiska wartego ćwierć miliarda dolarów. Czy ta nagła eksplozja talentu to zwiastun wielkich pieniędzy i utrzymania mistrzowskich aspiracji w LA, czy tylko chwilowy przebłysk?

Epicka seria punktów i zagubienie w czasie: Austin Reaves na fali

Wyobraźcie sobie sytuację: noc 29 października, szatnia gości w Target Center. Austin Reaves, świeżo po wsadzeniu do kosza zwycięskiego rzutu nad podwójnym kryciem Minnesota Timberwolves, zanurza stopy w lodowej kąpieli. Ma lodowe okłady na obu kolanach, a w ręku telefon. Pytanie, które zadaje koledze z drużyny, Jarredowi Vanderbiltowi, oddaje chaos tego tygodnia: „Który jest dzień?”.

Nie można mu się dziwić. To był absolutnie kosmiczny przełom. W ciągu zaledwie czterech nocy Reaves ustrzelił rekordowe 51 punktów w Sacramento, dzień później dołożył 41 punktów przeciwko Portland Trail Blazers, a następnie popisał się majstersztykiem – 28 punktów i 16 asyst zwieńczonych buzzer-beaterem. To był najlepszy 96-godzinny okres w jego pięcioletniej karierze w NBA. Co najważniejsze, działo się to w cieniu nieobecności na parkiecie takich gigantów jak LeBron James czy Luka Dončić.

Ten spektakl ma dwa kluczowe cele dla Lakers. Po pierwsze, Reaves musi grać na tyle dobrze, by przekonać Jamesa, iż jego ostatnia szansa na mistrzostwo jest właśnie w Los Angeles. Po drugie, i tu pojawia się element kontrowersyjny – jego gra tak podnosi jego wartość rynkową, że może to kosztować klub… prawie ćwierć miliarda dolarów, by go utrzymać.

W drodze do Toronto, by zobaczyć mecze Dodgersów w World Series, Reaves, mimo wyczerpania, kalkulował logistykę. Vanderbilt, rzutem na taśmę, uświadomił mu, jak bardzo ta „śpiewka” podniosła jego status: „Szczerze mówiąc, gdybym ja miał pięćdziesiątkę i rzut na zwycięstwo w tym samym tygodniu, wziąłbym prywatny odrzutowiec” – stwierdził Vanderbilt. Na co Reaves, z typowym dla siebie humorem, odpowiedział: „Tak, jasne. Biorę Southwest. Jestem spłukany”. A Vanderbilt tylko zakończył żartem: „Niedługo ci się to zmieni”.

Pułapka kontraktowa: Ile rzeczywiście jest warty nie-gwiazdor z LA?

Wartość rynkowa Austina Reavesa jest teraz w centrum uwagi, a jego niedawna nieobecność z powodu naciągnięcia prawego pachwiny tylko to uwydatniła. Kiedy Lakers przegrali 102:122 z osłabioną Atlantą Hawks na starcie wyjazdu, brak Reavesa był aż nazbyt widoczny. To jest teraz „propozycja wartości” monitorowana nie tylko w Los Angeles, ale w całej lidze.

Jeden z dyrektorów sportowych z Konferencji Wschodniej powiedział ESPN: „AR jest kozakiem. Gdybym był Brooklyn Nets, rzuciłbym w niego wszystkie pieniądze. Pokazał, że kiedy dostaje klucze do silnika, potrafi robić wyniki”.

Reaves, choć ma te same cele mistrzowskie co jego koledzy z drużyny, ma fundamentalnie inne osobiste aspiracje – chce zostać odpowiednio wynagrodzony jako nieograniczony wolny agent tego lata. Jak sam skomentował: „Ostatecznie, sukces drużyny mi pomoże. Jeśli pomogę nam wygrywać, to pomoże mi w dłuższej perspektywie, kiedy wygrywamy”.

Jego menedżer Reggie Berry potwierdził ESPN, że na spotkaniu online z właścicielką Jeanie Buss oraz prezydentem Robem Pelinką w czerwcu po zakończeniu Finałów, Lakers faktycznie złożyli ofertę przedłużenia – czteroletnią na 89 milionów dolarów. Reaves i jego obóz widzieli w tym uroczy, ale konieczny formalny gest. Dlaczego? Oferta ta, ze startową pensją 19,5 miliona dolarów rocznie, byłaby zaledwie 40% podwyżką w stosunku do jego obecnej umowy.

Na stole leży jednak coś zupełnie innego. Jak wyliczył analityk ESPN Bobby Marks, latem Reaves może podpisać pięcioletni kontrakt wart 241 milionów dolarów z Lakers, lub czteroletni za 178,5 miliona dolarów z innym zespołem. Pierwszy rok tej maksymalnej umowy to astronomiczne 41,5 miliona dolarów, co stanowi 25% pułapu wynagrodzeń w sezonie 2026-27.

To dużo, nawet jak na standardy NBA po nowym kontrakcie telewizyjnym. Reaves, porównywany do Jordana Poole’a czy Tylera Herro, którzy podpisali kontrakty wyceniane na 20% pułapu w 2022 roku, stoi przed szansą na znaczące przesunięcie tej granicy. Mimo to, zapewnia: „Staram się o tym nie myśleć. Szczerze. Powtarzałem to milion razy. Chcę być w LA, kocham to miejsce. Nawet jeśli odrzuciłem tamto przedłużenie, to nie znaczy, że próbuję wyciągnąć k***sko dużą kwotę, która nie ma sensu. Chcę tu być, chcę wygrywać”.

Od pionka do lidera: Nowa rola i bromans z Donciciem

Nowy trener, JJ Redick, latem mocno naciskał na Reavesa, by ten przestał się ukrywać. „Najważniejsze było, aby zrobił krok do przodu jako lider i uznał, że to jest równie jego drużyna, jak LeBrona czy Luki” – mówił Redick. „Powiedziałem mu, że nie ma już wymówek. Nie jesteś już tym nie-wybrańcem z draftu młodym zawodnikiem. Jesteś teraz jednym z głównych graczy”.

I Reaves zareagował. Kiedy LeBron James rehabilitował się w Los Angeles, a Dončić opuszczał mecze z kontuzjami, Austin stał się motorem napędowym. Jaxson Hayes, center Lakers, podsumował to uroczo: „On jest trochę takim sarkastycznym drajem, którego wszyscy kochają. Ale widać, że autentycznie zależy mu na każdym w zespole”.

Co ciekawe, ta rosnąca dominacja Reavesa idealnie komponuje się z potencjalną przyszłością, w której Lakers będą chcieli budować wokół Dončicia — a to wymaga długoterminowych graczy. Choć Reaves nauczył się grać u boku Jamesa, z Donciciem stworzył własną chemię. To, co źródła klubowe opisują jako „bromans”, opiera się na ciągłym przepychaniu się i dokuczaniu w szatni. Kiedy Reaves stwierdził, że Dončić może zdobywać 40 punktów na mecz, Luka uśmiechnął się i odparł: „Austin jest głupi”. Kilka dni później Reaves opisał Doncicia jako: „On jest idiotą”. Redick zauważa: „Oboje zdali sobie sprawę, że uwielbiają się nawzajem docinać. Ich osobowości w tym zakresie są bardzo podobne”.

Ostatecznie, ta indywidualna dominacja Reavesa jest też potężnym marketingowym narzędziem dla programu rozwoju zawodników Lakers. Z chłopaka, który wszedł do ligi przez „two-way contract”, stał się wzorem. Młodzi gracze, jak Chris Mañon, widzą w nim dowód, że ciężka praca przynosi efekty. Nawet Bronny James przyznaje, że studiuje grę Reavesa, w szczególności to, jak używa ciała przeciwko wyższym obrońcom.

Przez pierwsze trzy tygodnie sezonu to Reaves był centrum wszechświata Lakers, utrzymując ich wysoko na Zachodzie. I choć zdaje sobie sprawę, że rola ta się zmieni, gdy LeBron wróci, jego cel pozostaje ten sam: „Zawsze podchodziłem do tego tak: zrób to, co musisz, by pomóc drużynie. Schody, które pokonałem, i odpowiedzialność nałożona przez szatnię, pokazują mi, że to jest to, co muszę robić, by nam pomóc. Oczywiście, gdy Bron wróci, to się zmieni, ale wrócę do pytania: co mogę zrobić, by pociąg jechał dalej?”.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 19

Leave A Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *