Bójka Grizzlies i Heat eskaluje do trybun po rzekomym „taniim ciosie” na Pippenie Jr.

Kiedy parkiet staje się ringiem, a emocje biorą górę nad koszykarskim fair play, kibice widzą spektakl, którego nie zamówili. Ostatnie starcie Memphis Grizzlies z Miami Heat dostarczyło właśnie takiego momentu – brutalnej szarpaniny, która zamiast na boisku, skończyła się przy trybunach. Zapomnijcie o rzutach za trzy; tego wieczoru prawdziwym hitem była rękoczyn!

Dlaczego koszykówka zamieniła się w uliczną bójkę? Analiza starcia Pippena Jr. z Gardnerem

Niedzielny wieczór w Kaseya Center zapowiadał się jako kolejny ligowy pojedynek, ale na minutę 55 sekund przed końcem, przy wyniku 134–113 dla Heat, napięcie eksplodowało. Bohaterem, a może raczej katalizatorem, okazał się być Scotty Pippen Jr. z Memphis Grizzlies. Według relacji, iskra zapłonęła po – jak to ujął sam zawodnik – „niskim uderzeniu” ze strony Myrona Gardnera z Miami. Gardner, ustawiając pozornie niezobowiązujący zasłonę poza piłką, pchnął młodego Pippena od tyłu, posyłając go na parkiet.

Co nastąpiło potem? Konfrontacja, która błyskawicznie przerodziła się w chaos. Pippen Jr., zamiast wrócić do obrony, popędził w stronę Gardnera. Wideo pokazuje, jak młody zawodnik Grizzlies wskazuje palcem na rywala, wymieniają słowa, a następnie agresywnie odpycha go w klatę i twarz. Gardner natychmiast odpowiedział, obaj panowie zwarli się, a cała wymiana ciosów – cokolwiek by o tym nie sądzić – zakończyła się, gdy wylądowali blisko pierwszych rzędów trybun, zanim obsługa hali i koledzy z drużyny zdążyli ich rozdzielić. Obaj zawodnicy, naturalnie, wylecieli z meczu. Mimo że Heat ostatecznie wygrali 136–120, to właśnie ta szarpanina stała się głównym tematem dyskusji w social mediach.

„Potrzebował uścisku”: Tłumaczenia graczy i brak reakcji sędziów

Pippen Jr. po incydencie nie owijał w bawełnę, otwarcie krytykując zagranie Gardnera. Młody rozgrywający Grizzlies uważał, że uderzenie go z zaskoczenia było aktem czystej słabości.

„Uważam, że to było z gatunku tych niskich zagrywek” – tłumaczył Pippen Jr. dla USA Today. „On uderzył mnie, gdy go nie widziałem. Uznałem to za miękki ruch. Po prostu pomyślałem, że potrzebuje uścisku na drugim końcu parkietu.”

Ta ironiczna uwaga o „uścisku” ilustruje eskalację frustracji w obliczu tego, co według Pippena Jr. było niesportowym zachowaniem pominiętym przez arbitrów. Co kluczowe, sędziowie główni nie odgwizdali przewinienia Gardnerowi za ten pozornie nieprowokowany atak. Wielu ekspertów uważa, że gdyby wtedy zareagowali, do pełnowymiarowej bójki mogłoby w ogóle nie dojść. Pippen Jr. kontynuował po fakcie, cytowany przez SI.com:

„To nieco eskalowało, ludzie tam wbiegli. Ale ja po prostu chciałem mu okazać trochę miłości.”

Ta „miłość” okazała się jednak na tyle fizyczna, że obaj zawodnicy zostali usunięci z parkietu, co zwykle jest minimalną karą za bezpośrednie starcie.

Co czeka graczy po podwójnej dyskwalifikacji? Spojrzenie ligi

Skoro mowa o dyskwalifikacjach, to naturalnie nasuwa się pytanie o konsekwencje ze strony NBA. Po tym, jak Pippen Jr. i Gardner zostali usunięci, liga musi przeanalizować nagrania zgodnie z regulaminem dotyczącym bójek na boisku i ewentualnego wtargnięcia na nie osób spoza ławki zawodników. Liga NBA rutynowo nakłada kary finansowe lub zawieszenia, zwłaszcza gdy sytuacja wykracza poza standardową fizyczność, a konfrontacja zbliża się do trybun. Ostateczna decyzja dotycząca Heat kontra Grizzlies powinna zapaść po oficjalnym przeglądzie raportów.

Scotty Pippen Jr., mimo swojego poczucia, że zasłużył na więcej niż tylko karę w postaci wyrzucenia z meczu, tonował nastroje przed ewentualnymi dalszymi sankcjami. W końcu, to nie była walka na pięści.

„Nie sądzę, by padły jakiekolwiek ciosy” – stwierdził obrońca z Memphis. „Jak już mówiłem, to był uścisk. Nie sądzę, by było to zbyt szalone. Zostaliśmy wyrzuceni, i myślę, że na tym powinno się skończyć. To była fizyczna zagrywka, rzuciłem za trzy, a potem dostałem niskim uderzeniem, wróciłem, by z nim porozmawiać. Chyba nie zobaczyli, co się stało, więc wziąłem sprawy w swoje ręce.”

Warto dodać, że Pippen Jr. ma już na koncie cztery grzywny w swojej trzyletniej karierze, każda po 2000 dolarów za faule techniczne. Dla Gardnera, który rozgrywał zaledwie swój 28. mecz w NBA, to pierwsze tego typu starcie, za które dotąd nie był karany ani grzywną, ani zawieszeniem. Teraz liga musi zdecydować, czy „potrzeba uścisku” Pippena Jr. zasługuje na finansową korektę lub przymusową przerwę od gry.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483