Phoenix Suns, wbrew oczekiwaniom, radzą sobie zaskakująco dobrze, a na czele tej rewolucji stoi Devin Booker, który musiał przejąć ster po radykalnym przebudowaniu składu. Mimo spektakularnej gry i podniesienia poziomu drużyny, gwiazdor ten znalazł się zaskakująco nisko w głosowaniu fanów na Mecze Gwiazd. Czy to dowód na to, że w NBA popularność wciąż wygrywa z realną produktywnością?
Dlaczego Devin Booker jest niedoceniany w głosowaniu fanów? To sprawka wielkich rynków i międzynarodowego szumu
Phoenix Suns weszli w sezon z bagażem niepewności po wymianie Kevina Duranta i Bradleya Beala, która zakończyła eksperyment „Wielkiej Trójki” z zeszłego roku. W rezultacie, na barki Bookera spadła olbrzymia odpowiedzialność, którą wydaje się dźwigać z dostojeństwem, co wielu uważa za argument za jego pewnym miejscem w Meczu Gwiazd. Mimo to, fani umieścili go na niespodziewanie niskim, 17. miejscu w konferencji zachodniej.
Booker, znany ze swojego chłodnego podejścia, nie krył rozczarowania, tłumacząc to mechanizmom rządzącym głosowaniem kibiców. Jak powiedział dla AZ Central:
„To głosowanie fanów. Są tam zespoły z naprawdę dużych rynków. Są też gracze z różnych krajów, którzy mają za sobą całe narody. Rozumiem ten proces, ale czy gram lepiej niż wielu z tych facetów? Zdecydowanie tak, ale taka jest struktura.”
Jego diagnoza jest brutalnie szczera i trafna. W erze NBA, gdzie zasięg medialny i siła międzynarodowych baz kibiców mogą przesądzać o popularności, indywidualna, ale „amerykańska” wielkość Bookera może być trudna do przebicia. Proces wyłonienia pięciu pierwszych rezerwowych opiera się na mieszance głosów kibiców, zawodników i mediów, ale to właśnie głosy fanów mają znaczący wpływ na początkową klasyfikację.
Bramka dla outsiderów: Kto zyskał na popularności kosztem twardych liczb?
Booker ma rację, wskazując na konkretne grupy zawodników, które czerpią nieproporcjonalne korzyści z rozpoznawalności. W czołówce głosowania, oprócz MVP kandydatów z czołowych drużyn, widnieją nazwiska, które zdają się zyskiwać głosy bardziej z tytułu narodowości lub przynależności do medialnego centrum niż czystej przewagi na parkiecie w obecnym momencie sezonu.
Wymieniając graczy umiejscowionych wyżej od niego, których sytuację można wiązać z silnym wsparciem międzynarodowym, nie sposób pominąć dynamicznych graczy takich jak Deni Avdija, Alperen Sengun czy Jamal Murray. Ich rodacy i kibice z krajów pochodzenia masowo oddają głosy, co sztucznie winduje ich pozycję w zestawieniu. To nie jest krytyka ich umiejętności, ale czysta statystyka popularności.
Z drugiej strony, na liście tej widnieją również gracze z większych rynków medialnych, którzy mają naturalną przewagę marketingową. Austin Reaves, Anthony Davis czy James Harden z pewnością mają za sobą głośniejsze nazwiska i większe krajowe wsparcie medialne niż Booker, którego Phoenix Suns, mimo poprawy wyników, wciąż są postrzegani jako projekt z mniejszym „hype’em” niż mistrzowskie machinacje z Los Angeles czy Nowego Jorku. Choć Booker zmusza do uznania, prowadząc niespieszny i nieco „skromny” zespół do najlepszego możliwego wyniku, większość czołówki ma swoje wytłumaczenie w systemie głosowania.
Czy Devin Booker ostatecznie zostanie pominięty? Rezerwy to jego ratunek
Biorąc pod uwagę całą tę sytuację, wybór Bookera do grona startujących w Meczu Gwiazd jako pierwsza piątka wydawał się mało realistyczny, biorąc pod uwagę konkurencję w Konferencji Zachodniej przepełnionej kandydatami do MVP. Nikt nie oczekiwał, że wyprzedzi on absolutną czołówkę.
Jednakże, jest niemal pewne, że Devin Booker znajdzie swoje miejsce w składzie jako jeden z rezerwowych, wybieranych przez trenerów. W głosowaniu rezerw oni patrzą na twarde kryteria: sukcesy drużynowe i wpływ zawodnika na wygraną. Booker, który zmusza Suns do wygrywania pomimo obiektywnie słabszego składu w porównaniu do pretendentów do tytułu, powinien zostać nagrodzony za heroizm i zarządzanie presją.
Jeżeli Suns utrzymają obecny trend i będą walczyć o wyższe miejsce w tabeli, Booker zostanie nagrodzony zasłużonym uznaniem. Jedynym realnym zagrożeniem dla jego nominacji są dwa scenariusze: niespodziewany spadek formy Suns, który spowodowałby serię porażek i spadek w rankingu, lub, co gorsza, kontuzja kluczowego gracza. W normalnych okolicznościach, statystyki i rola, jaką pełni w Phoenix, zapewniają mu miejsce w składzie Wszechgwiazd.









