Nowy Jork Knicks pędzi przez fazę play-off, a ich nowa nadzieja, Jalen Brunson, ustanawia niemożliwe wcześniej rekordy, stawiając zespół na prostej drodze do chwały Wschodu. Czy to jest ten rok, w którym Madison Square Garden wreszcie zobaczy finały NBA, na które czeka od blisko trzech dekad?
Wojna na Wschodzie: Knicks zmierzają do Filadelfii z przewagą i gorączką wygranej
New York Knicks wybierają się do Filadelfii na trzeci mecz serii Wschodniej Konferencji przeciwko Philadelphia 76ers, a atmosfera wokół drużyny jest elektryzująca. Knicks są w autentycznej „gorączce” od dłuższego czasu, dominując w końcówce pierwszej rundy przeciwko Atlanta Hawks, a następnie kontynuując ten impet w pierwszym meczu z Sixers, wygrywając go z miażdżącą przewagą. To nie jest jednak tylko show jednego człowieka, choć rola Jalena Brunsona jest niezaprzeczalna. Zespół odnotowuje kluczowy wkład od wielu graczy, w tym dwukierunkowego skrzydłowego Mikala Bridgesa, co pozwoliło im wejść do meczu numer trzy serią czterech zwycięstw z rzędu.
W tym roku Wschód wygląda na bardziej otwarty niż kiedykolwiek. Zszokująca eliminacja Boston Celtics i brak kwalifikacji do play-off obrońców tytułu, Indiana Pacers, sprawiły, że droga do Finałów NBA wydaje się być gładka, biorąc pod uwagę standardy ostatnich lat. Nowojorczycy prowadzą już 2-0 w serii, która przenosi się teraz do „Miasta Braterskiej Miłości”. Choć Philadelphia boryka się z kontuzją swojego gwiazdora, wysokiego Joela Embiida, a Knicks prawdopodobnie będą musieli poradzić sobie bez OG Anunoby’ego przez kilka spotkań, goście mają złocistą szansę, by podnieść stan serii na 3-0 i niemal definitywnie zamknąć ten pojedynek drugiej rundy.
Jalen Brunson: Krok do zostania legendą MSG po raz czwarty
Jalen Brunson to w istocie kapitan, który konsekwentnie dostarcza, niezależnie od okoliczności. Niektórzy nazywają go z szacunkiem „Big Body Brunson”. Mając zaledwie 29 lat, w swoim czwartym sezonie w barwach tej historycznej franczyzy, już teraz jest rozważany jako kandydat, który może pewnego dnia ujrzeć swój numer w koszulce podniesiony do sufitu Madison Square Garden. Jeśli uda mu się poprowadzić Knicks do Finałów NBA, czego nie widzieliśmy, odkąd Brunson był jeszcze dzieckiem, osiągnie status absolutnie wyjątkowy.
Przed piątkowym meczem numer trzy w Filadelfii, NBA oficjalnie ogłosiła osiągnięcie przez Brunsona kamienia milowego. Jak podało konto NBAHistory na X:
„Punkty Jalena Brunsona (1476) to NAJWIĘCEJ po 50 meczach play-off w barwach New York, wyprzedzając Patricka Ewinga (1169)!”
To osiągnięcie, ustanowione w tak krótkim czasie, umieszcza go natychmiast w panteonie klubowych legend, wyprzedzając nawet jednego z największych, jakim był Ewing.
Czy MVP kandyduje, by przełamać klątwę Wschodu?
Nie jest łatwo dźwigać ciężar tak historycznej organizacji, próbując doprowadzić ją do pierwszych Finałów NBA od blisko 30 lat. To poziom presji, na którą niewielu jest predysponowanych. Trener Mike Brown, komplementując swoją gwiazdę na początku sezonu, stwierdził:
„Tak postępuje kandydat do MVP. Na wielkiej scenie pokazał, dlaczego powinien być wymieniany jako jeden z pierwszych, jeśli ktokolwiek mówi o kandydatach do MVP, on powinien być jednym z pierwszych wymienianych.”
Brunson faktycznie grał na poziomie kandydata do MVP przez większość swojego pobytu w Nowym Jorku, ale drużynie nie udawało się przekroczyć progu play-off z nim jako głównym rozgrywającym. Najdalej Knicks dotarli do Finałów Konferencji Wschodniej w zeszłym sezonie, gdzie ulegli Pacers w sześciu meczach.
Obecnie, z prowadzeniem w serii z Sixers, powszechnie oczekuje się, że nowojorczycy szybko zamkną ten etap i awansują do Finałów Konferencji drugi rok z rzędu. W trzeciej rundzie wielu ekspertów obstawia, że bez większych problemów uporają się ze zwycięzcą starcia Detroit Pistons lub Cleveland Cavaliers. Niezależnie od wyniku w ewentualnym kolejnym etapie, Brunson już teraz dokonuje rzeczy, której żaden inny zawodnik Knicks nie dokonał przez niemal trzy dekady: ma realną szansę wprowadzić Nowy Jork do meczu o mistrzostwo ligi.









