Choć Chicago Bulls nie mają na papierze najsilniejszych kart w loterii draftu 2026, pojawiają się już szalone pomysły na przebudowę drużyny. Czy franczyza, która długo opierała się prawdziwej przebudowie, powinna teraz zaryzykować wszystko i zagrać va banque o absolutny top tegorocznego naboru?
Czy Bulls chcą zagrać va banque o numer jeden draftu?
Chicago Bulls, pomimo niskich szans, zgarnęli czwarty wybór w drafcie NBA 2026, co dla wielu miało być początkiem długiej odbudowy. Jednak w świecie spekulacji transferowych, gdzie kalkulacje często ustępują miejsca wizji, już teraz pojawiają się scenariusze, które mogą kompletnie odmienić oblicze tej ekipy. Mówimy tu o potencjalnym, szokującym ruchu: wymianie z Washington Wizards w celu pozyskania pierwszego ogólnego wyboru w drafcie.
Pytanie kluczowe brzmi: na jakich warunkach taka operacja w ogóle mogłaby dojść do skutku? Według hipotetycznego scenariusza nakreślonego przez Zacha Buckleya z Bleacher Report, Bulls mieliby zdecydować się na oddanie nie tylko swojego obecnego, wysokiego wyboru (numer 4), ale także innego, niższego picku z 2026 roku (numer 15) oraz — co najbardziej kontrowersyjne — Asa wschodzącej gwiazdy, Matasa Buzelisa. W zamian za ten pakiet, Chicago miałoby szansę wybrać AJ Dybantsę, zawodnika powszechnie uznawanego za pewniaka numer jeden.
Buckley argumentuje, że podejście Bulls do przebudowy było zbyt opóźnione w stosunku do oczekiwań ligi. Jak napisał: „(…) ponieważ tak długo zwlekali z objęciem tego, co wszyscy inni postrzegali jako nieuniknioną przebudowę, to jest ich pierwsza szansa na pozyskanie prospekta z elitarnej półki”. Zauważa także, że choć wybory na pozycjach czwartej i piętnastej dałyby im kilku dobrych graczy, tylko ruch w górę może zagwarantować to, co nazywamy graczem zmieniającym oblicze franczyzy.
Czy poświęcenie Matasa Buzelisa to zbyt wysoka cena za Dybanstę?
Matas Buzelis, młody skrzydłowy, przez dwa lata pobytu w Chicago zyskał status fundamentu odbudowy drużyny. Jednak przy zmianie struktur decyzyjnych w biurze zarządu, jego status mógł ulec zmianie. W wieku 21 lat Buzelis udowodnił, że potrafi rywalizować na poziomie NBA. Jego statystyki pokazują wyraźny progres: z 8,6 punktu i 3,5 zbiórki w pierwszym sezonie, do imponujących 16,3 punktu, 5,8 zbiórki i 2,5 asysty w drugim, przy efektywności 46,3% z gry. To są liczby gracza, który może być solidnym starterem.
Z drugiej strony, AJ Dybantsa, mimo że jest ogromnym talentem, pozostaje pewną niewiadomą po zaledwie jednym sezonie spędzonym na parkietach NCAA. Ryzyko jest spore. Zostawienie Buzelisa i czekanie na rozwój sytuacji, z jednoczesnym odebraniem np. Caleba Wilsona (przewidywanego gracza z numerem cztery), wydaje się strategią bezpieczniejszą. Biorąc pod uwagę, jak wiele perspektywicznych talentów pokazało się w ostatnich draftach, Bulls mają podstawy, by wierzyć, że trafiać będą dobrze nawet z czwartej pozycji.
Oddanie Buzelisa, gracza już sprawdzonego i z potencjałem na gwiazdę, wraz z dwoma cennymi wyborami w drafcie, wydaje się być przesadną ofiarą. Choć wizja Dybantsy jest pociągająca, ten scenariusz balansuje na granicy desperacji, a nie strategicznego kalkulowania. Czy przebudowa musi oznaczać tak drastyczne cięcia w już istniejącym kapitale? Na razie Chicago ma w rękach solidne aktywa, a wymiana w tej skali mogłaby za bardzo osłabić szanse na szybkie konkurowanie w przyszłości, nawet z ewentualnym numerem jeden.









