Sezon Chicago Bulls to sinusoida, która przypomina jazdę kolejką górską – od szczytów Wschodniej Konferencji po niebezpieczne rejony Play-In. Mimo niedawnej serii pięciu zwycięstw, która katapultowała ich z powrotem w okolice .500, prasa huczy od plotek. Czy „Byki” zdecydują się na dramatyczny zwrot i zamienią swój towar na przyszłość, czy może spróbują utrzymać się w grze o play-offy? Kluczowy moment zbliża się wielkimi krokami.
Czy Chicago Bulls to najwięksi sprzedawcy na Wschodzie?
Po sezonie pełnym wzlotów i dramatycznych upadków, z dwiema długimi seriami porażek na koncie, Chicago Bulls znów balansują na granicy. Ostatnie zwycięstwo nad Philadelphia 76ers dało im co prawda chwilę oddechu, ale nie uciszyło spekulacji transferowych. Wszyscy zastanawiają się, którą wersję tej drużyny zobaczymy po 5 lutego – tych, którzy walczą o utrzymanie się w elicie, czy tych, którzy z premedytacją zrezygnują z walki.
Jak donosi analityk ClutchPoints, Brett Siegel, Chicago ma być tym zespołem, który „będzie największym sprzedawcą w Konferencji Wschodniej”. To odważna teza, zwłaszcza że ekipa wciąż ma realne szanse na play-offy, choć ich pozycja w tabeli jest niepewna. Kierownictwo klubu, choć stara się trzymać karty blisko piersi, wydaje się skłaniać ku rozbudowie składu poprzez pozbycie się graczy z wygasającymi kontraktami. To klasyczny ruch dla drużyny balansującej na granicy „bycia dobrym” i „budowania od nowa”.
Kogo Byki mogą wystawić na sprzedaż, by wycisnąć maksimum wartości?
Jeśli Zarząd zdecyduje się na wyprzedaż, mają kilka cennych aktywów, które mogłyby przynieść solidne zwroty, nawet jeśli są to tylko „półroczne wypożyczenia”. W koszykówce nie ma przecież nic cenniejszego niż picki i młody talent w zamian za chwilową poprawę wyników.
Najgłośniej spekuluje się o Coby White’ie. To jest zawodnik, który idealnie nadaje się na rynek „rental” (wypożyczenie do końca sezonu). Jego kontrakt wygasa po sezonie, a na rynku wolnych agentów (FA) będzie celował w zarobki przekraczające 20 milionów dolarów rocznie. Chicago jest rzekomo otwarte na wymianę White’a, co sugeruje, że nie planują przedłużenia tej współpracy. Choć jego średnia 20,8 punktu to rekord kariery, jego skuteczność za trzy punkty (aktualnie rekordowo niski poziom 31,0%) może studzić zapał potencjalnych kupców. Mimo to, 25-letni White pokazał przebłyski bycia elitarnym strzelcem. Kluczowe pytanie: czy uda się przedłużyć umowę w trakcie wymiany? To byłaby dla nich ogromna wygrana.
Poza White’em, lista graczy z wygasającymi umowami jest długa: Zach Collins, Kevin Huerter, Ayo Dosunmu i Nikola Vucević również zakończą swoje kontrakty jako F.A. W tym gronie, to właśnie Vucević wygląda na najbardziej prawdopodobny materiał do wymiany. Serb to solidny center, który ze swoimi 15,8 punktu i 9,1 zbiórki na mecz mógłby wzmocnić niemal każdy zespół ligi NBA. Pytanie, czy drużyna poszukująca „big mana” zapłaci odpowiednią cenę za gracza, którego może stracić za kilka miesięcy.
Jeśli chodzi o pozostałą trójkę, ich wartość rynkowa jest bardziej kontekstowa. Collins mógłby być solidnym rezerwowym centrem. Huerter, mimo obniżki formy strzeleckiej, to wciąż kaliber gracza potrzebnego drużynom walczącym o mistrzostwo na ławce rezerwowych. Dosunmu natomiast to typ zawodnika, który wnosi do gry wysoką intensywność defensywną i potrafi coś wykreować w ataku. W sumie, jeśli Chicago zdecyduje się na sprzedaż, na rynku nie zabraknie im opcji.
Czy sprzedaż pogrąży szanse Bulls na postsezon?
Dla drużyny, która aspiruje do gry w fazie zasadniczej, a tym bardziej w Play-In, decyzja o sprzedaży to akt desperacji lub dalekowzroczności. Bulls obecnie zajmują dziewiąte miejsce na Wschodzie, tracąc zaledwie 1,5 meczu do szóstej pozycji ligowej tabeli — tej, która zazwyczaj gwarantuje spokój.
Sprzedaż kluczowych graczy w połowie sezonu to niemal pewny bilet do pominięcia Play-In, a co dopiero Play-Offs. Czy to jest akceptowalne dla organizacji? Najwyraźniej tak, jeśli wierzą, że wrócą mocniejsi. Oczywiście, nie jest to pełny „rebuild”, ale utrata strzelców i centrów w kluczowym momencie definitywnie pogrąży ich szanse w bieżącym sezonie.
Nie da się z góry przewidzieć, czy ten gambit się powiedzie. Handel (trade) to zawsze gra w przewidywanie przyszłości, a na parkiecie NBA nie ma gwarancji. Jedno jest pewne: Chicago Bulls szykują się, by być jednym z najaktywniejszych graczy na wschodnim rynku transferowym.









