Wiatr zmian zawiał nad Chicago. Windy City właśnie przeżyło wieczór, który zapisze się w annałach klubu, ale czy to wystarczy, by wyrwać się z pułapki turnieju Play-In? Gdy Los Angeles Clippers, rozpędzeni serią sześciu zwycięstw, zawitali do United Center, by zostać zmiażdżeni przez Bulls, na horyzoncie pojawiły się zarówno rekordy, jak i palące pytania o przyszłość. Czy to przebłysk geniuszu, czy jedynie chwilowe olśnienie przed nieuchronnym rozstaniem?
Tryumf nad Clippers i historyczne 25 trójek: Czy to nowy początek Byków?
Wtorkowy wieczór w Chicago był pokazem siły, jakiego dawno nie widzieliśmy. Młodzi Bulls nie tylko zdemolowali rozpędzonych do sześciu wygranych z rzędu Los Angeles Clippers, wygrywając różnicą 28 punktów, ale także zrównali historyczny rekord klubu, trafiając oszałamiające 25 rzutów trzypunktowych. To osiągnięcie dorównuje dwóm poprzednim razom, kiedy Bulls ustanowili ten pułap – w 2024 roku przeciwko Memphis Grizzlies i w 2021 roku z New Orleans Pelicans. Trudno zignorować ten natężenie ognia z dystansu.
Liderem tej kanonady był Coby White, który, jak donoszą źródła, „zdobył sześć trójek w zwycięstwie we wtorek”. Na jego plecach spoczywali Matas Buzelis, Kevin Huerter i Ayo Dosunmu, z których każdy dołożył po cztery celne próby zza łuku. Kiedy drużyna trafia w takim tempie, staje się koszmarem dla każdej defensywy. Chicago z bilansem 21-22, utrzymując solidne 14-9 u siebie, sytuuje się obecnie w strefie Play-In. To gorzki paradoks: wygrywają spektakularnie, ale wciąż balansują na cienkiej linie między pewnym udziałem w turnieju dodatkowym a resztą sezonu.
Piekło Play-In: Czy Chicago ucieknie z tego zaklętego kręgu?
Chicago Bulls od trzech sezonów boryka się z tą samą klątwą. Trzech lat z rzędu trafiają w Play-In, i za każdym razem to Miami Heat okazuje się dla nich nie do przejścia. Ostatni raz, kiedy Byki faktycznie zagrały w pierwszej rundzie fazy pucharowej to był rok 2022, kiedy to Milwaukee Bucks zmietli ich z parkietu wynikiem 4-1. Mamy już za sobą połowę sezonu, a panorama ligi zdaje się powtarzać scenariusz z poprzednich lat.
Aktualna dziewiąta pozycja na Wschodzie zapewnia im teoretycznie mecz u siebie w pierwszym starciu Play-In, ale po nim czeka ich wyjazd do rywala z siódmej lub ósmej lokaty, co jest zawsze trudniejszą przeprawą. Czy to już czas na radykalną zmianę? Dobre wieści są takie, że strata do trzeciego miejsca w konferencji to zaledwie cztery zwycięstwa. To oznacza, że ten sezon nie jest jeszcze spisany na straty, ale potrzebne są serię dominujących wygranych, a nie tylko pojedyncze fajerwerki.
Gorący luty: Ogniste plotki transferowe i przyszłość Cobiego White’a
Zbliżający się termin graniczny transferów 5 lutego stawia przed władzami klubu z Wietrznego Miasta ultimatum. Chicago musi podjąć decyzję: czy wzmacniać skład w celu natychmiastowej walki, czy też przygotowywać grunt pod przebudowę. Jedno jest pewne – „Chicago spodziewa się być aktywne” w ciągu najbliższych tygodni.
W centrum tych spekulacji znajduje się Coby White. Choć zaczął sezon z urazem, gdy jest zdrowy, udowadnia swoją wartość. Jego ostatnie mecze to fenomenalne statystyki, w tym wspomniane 13 z 21 zza łuku w dwóch ostatnich spotkaniach, co przełożyło się na 27 i 24 punkty. Problem tkwi w jego kontrakcie – wygasa on po tym sezonie. Czemu więc nie handlować?
Front office Bulls nie zamierza jednak oddać swojego byłego wyborowego gracza za grosze. Oczekują solidnego zwrotu za zawodnika, który potrafi w pojedynkę rozstrzygać losy meczów. A to otwiera drogę do kontrowersyjnych, ale i ekscytujących plotek. Mówi się, że Bulls prowadzą rozmowy z Pelicans w sprawie wymiany na Ziona Williamsona. Transakcja sprowadzająca kogoś o talencie Williamsona sugerowałaby, że klub faktycznie celuje w natychmiastowy awans z Play-In. Na razie Chicagowcy muszą jednak łączyć kropki i wygrywać, aby te ambitne plany miały szansę na realizację przed tym ruchomym 5 lutego.









