Były koszykarz Nuggets, Collin Gillespie, zapewnił sobie lukratywny kontrakt z Phoenix Suns.

Od Denver Nuggets do lukratywnego kontraktu w Phoenix Suns – droga Collinsa Gillespiego to historia, która udowadnia, że w NBA cierpliwość i ciężka praca popłacają. Jeszcze niedawno grał na „dwukierunkowej” umowie, a dziś zabezpieczył sobie finansową przyszłość solidnym, czteroletnim zobowiązaniem. Jak ten nie-wybrany w drafcie zawodnik doszedł do tak znaczącej wypłaty w Arizonie?

Od „dwukierunkowego” gracza do milionera: Skok kariery Gillespiego

Historia Collinsa Gillespiego to klasyczny przykład, jak zawodnik spoza pierwszej linii draftu (undrafted) może przeobrazić się w cenny element rotacji ligowej. Pamiętamy go z czasów Denver Nuggets, ale to w barwach Phoenix Suns otworzyła się przed nim droga do poważnych pieniędzy. Jak donosi Shams Charania z ESPN, Gillespie podpisał 20 czerwca znaczącą umowę, która zapewni mu 48 milionów dolarów w ciągu najbliższych czterech lat. To naprawdę imponujący skok finansowy!

Początki w cieniu mistrzów i pechowy start

Zanim Gillespie zaczął seryjnie inkasować duże pensje, jego droga była wyboista. Po opuszczeniu Villanova w 2022 roku, jako zawodnik niewydraftowany, trafił do zespołu Summer League Nuggets. Niestety, sezon debiutancki (2022/2023) legł w gruzach z powodu kontuzji nogi, która uniemożliwiła mu grę. W tamtym okresie, na kontrakcie „dwukierunkowym” (two-way contract), zarobki Gillespiego oscylowały wokół kwoty 508 891 dolarów, zgodnie z danymi SalarySwish. To zupełnie inna liga finansowa niż ta, w której zakotwiczył się teraz.

Sezon 2023/2024 przyniósł mu kolejny dwukierunkowy kontrakt, tym razem z Suns, gdzie zarobił około 559 782 dolarów. W lipcu 2024 roku Suns zabezpieczyli go na kolejne standardowe warunki, wyceniając jego pensję na 578 577 dolarów. Ale to nie koniec – zanim nastał sezon 2025/2026, Gillespie otrzymał ofertę kwalifikacyjną opiewającą na 2,2 miliona dolarów za sam ten rok. Jak widać, forma, którą zaprezentował, była wartą inwestycji.

Rozwój na parkiecie: Od marginalnego gracza do filara rotacji

Spójrzmy na liczby, które przemawiają za tym wielomilionowym zabezpieczeniem. Jego pierwszy etap kariery w Denver Nuggets był epizodyczny – 24 mecze z ławki, średnio 9,4 minuty na parkiecie. Wyniki nie powalały: 3,6 punktu na mecz przy 46,4% skuteczności z gry i 39,5% za trzy. To były czasy stawiania fundamentów.

Całkowita zmiana nastąpiła, gdy Gillespie dostał szansę w Phoenix Suns. Podczas pierwszego okresu w Arizonie, w 33 spotkaniach, z czego 9 w pierwszej piątce, pokazał, że potrafi wykorzystać minutnik. Jego celność za trzy wyskoczyła do 43,3%, co przełożyło się na 5,9 punktu na mecz.

Prawdziwa eksplozja nastąpiła w sezonie 2025/2026, który był decydującym rokiem kontraktowym. Gillespie opuścił zaledwie dwa mecze sezonu zasadniczego, gromadząc średnio aż 28,5 minuty na parkiecie! To już nie jest rola gracza od ławki, to rola kluczowego zawodnika rotacji. W tym czasie notował solidne 12,7 punktu na mecz, utrzymując przy tym przyzwoite 40,1% skuteczności z dystansu. Do tego dochodziły cenne 4,6 asysty i 4,1 zbiórki na mecz. Taka wszechstronność i produktywność w kontrakto roku po prostu nie zostaje niezauważona przez zarządy drużyn. Nawet w playoffach utrzymał wysoki poziom, notując 10,5 punktu na mecz przy 40% za trzy. Wygląda na to, że Collin Gillespie udowodnił, iż zasłużył na ten „duży czek”.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483