Dwa lata z rzędu, i znowu to samo: Cleveland Cavaliers mierzą się z kryzysem na pozycji niskiego skrzydłowego, a strata kluczowego gracza dla dużej części sezonu to koszmarna powtarzalność. Czy ten zespół jest skazany na ciągłą walkę z kontuzjami, a co najważniejsze, jak brak Maxa Strusa wpływa na ich aspiracje w walce o play-offy? Właśnie otrzymaliśmy najnowsze wieści, które malują ponury obraz.
Cavaliers znów bez swojego motoru: Długie pożegnanie Maxa Strusa
Dla Cleveland Cavaliers sytuacja staje się rutyną, i to niestety tą złą. Po fantastycznym starcie w poprzednim sezonie, tym razem rzeczywistość jest brutalna. Zespół wyraźnie odczuwa brak Maxa Strusa, który, o zgrozo, wciąż nie rozegrał ani jednego meczu w sezonie 2025/26. Przypomnijmy, że w zeszłym roku swój debiut zanotował dopiero 20 grudnia. Teraz, 6 stycznia 2026 roku, historia się powtarza, a kibice i sztab trenerski łapią się za głowy.
Ostatnia aktualizacja z oficjalnego konta Cavs na platformie X mówi jasno: Strus zostanie poddany ponownej ocenie za cztery tygodnie. To cios, którego nikt się nie spodziewał, ale z którym trzeba się zmierzyć. Mowa o złamaniu Jonesa (kość w stopie), urazie, którego absolutnie nie wolno lekceważyć. Weteran nie wróci na parkiet najwcześniej na początku lutego. To oznacza, że Cavs muszą przetrwać kolejny kluczowy okres bez swojego strzelca.
Kto ugasi pożar na pozycji numer trzy? Rotacja w stanie wrzenia
Gdy Max Strus zasiada na ławce (tym razem w cywilu), Cavaliers stają się niebezpiecznie zależni od improwizacji na pozycji niskiego skrzydłowego. Do gry weszli Jaylon Tyson, Sam Merrill i De’Andre Hunter, dostarczając solidną produkcję. Do tej mieszanki dołączył ostatnio Dean Wade, wnosząc potrzebną fizyczność i wzrost. Jednak to, czego brakuje najbardziej, to kreowanie gry (playmaking) i inteligentne wbiegnięcia bez piłki, które Strus gwarantował przez ostatnie dwa lata. Tego elementu po prostu nie da się łatwo skopiować.
W nagraniach wideo doskonale widać, co produkt DePaul wnosi do parkietu. Mówimy o elitarnym rzucie, zdolnościach kreowania gry i byciu solidnym zbierającym. Strus to gracz, który realnie wpływa na wygrywanie. Jego znakomita gra pomogła kiedyś Miami Heat dotrzeć do Finałów NBA. Gdy na horyzoncie majaczy 5 lutego – termin graniczny dla wymian – Cavs są w sytuacji, gdzie nie będą mieli swojego weterana do dyspozycji, aby zobaczyć, jak nowe elementy faktycznie zgrają się w systemie przed podjęciem jakichkolwiek ruchów kadrowych. Kto podepnie budżet, a kto zostanie ofiarą tej niestabilności? To pytanie, które wisi w powietrzu.
Prognozy: Jak będzie wyglądał powrót Strusa i kogo wygryzie z rotacji?
Kiedy Max Strus w końcu powróci do rotacji Cavaliers, jest absolutnie pewne, że natychmiast wskoczy do pierwszej linii działań. Zgodnie z doświadczeniami z zeszłego sezonu, pierwsze mecze to prawdopodobnie minuty rezerwowego. Pamiętajmy, że nie grał od maja 2025 roku! Konieczny jest okres rozruchu i ponownej aklimatyzacji.
Gdy już osiągnie pełnię sił, dla Strusa realne wydaje się granie na poziomie 25-27 minut na mecz. I tu pojawia się problem dla trenera, ale jest to problem bardzo luksusowy dla drużyny oscylującej wokół bilansu 50%. Przy obecności Sam Merrilla, De’Andre Huntera i Jayaiona Tysona, jeden z nich niemal na pewno straci miejsce lub odnotuje znaczący spadek minut. Merrill, nawiasem mówiąc, również opuścił znaczną część meczów, a jego nieobecność pokryła się z serią kluczowych porażek – zespół wygrał 11 z pierwszych 14 spotkań, w których mierzył się z jego absencją.
Oczekuje się, że duet Strus-Merrill w grze na zasadzie wymiany piłki (two-man game) będzie po prostu znakomity. A zatem, gdy po czterech tygodniach numer 1 znów ubierze trykot Cleveland, dyskusje na temat prawdziwego potencjału drużyny znów nabiorą rumieńców. Tego typu niemierzalne czynniki, które Strus wnosi do lineupu, nie mogą zostać zignorowane.









