Celtics niespodziewanie rozważają zatrzymanie Simona przed granicą transferową.

Scenariusz, którego nikt w Bostonie się nie spodziewał. Sezon, który miał być ledwie „mostem” po druzgocącej kontuzji Jayson Tatuma, zamienił się w niespodziewany, realny pościg o dominację na Wschodzie. Celtics, z bilansem 18–11, zajmują wysokie, trzecie miejsce i zmuszają zarząd do radykalnej rewizji planów przed lutowym terminem transferowym NBA.

Simons: od haka na pensję do kluczowego ogniwa? Zmiana strategii Celtics

W centrum tej nagłej rekalibracji strategii znajduje się Anfernee Simons, zawodnik, którego pozyskanie latem miało być elastycznym narzędziem do zarządzania kontraktami. Dane mówią jasno: Boston nie był gotów na taką biegunkę sukcesu bez swojej gwiazdy. Jak donosi renomowany insider Jake Fischer, Celtics nagle rozważają zatrzymanie Simonsa po ostatecznym terminie wymian – to szokujące odejście od pierwotnego planu, zakładającego użycie go głównie do dopasowania pensji i uniknięcia drakońskich kar za przekroczenie progu luksusowego podatku (salary-matching).

Fischer w swojej analizie dla The Stein Line zauważył ten zwrot akcji: „Celtics mogliby postawić na czyste, proste rozwiązania i szukać transakcji, które pozwolą pozbyć się 27,6 miliona dolarów pensji tego gracza obwodowego, co pomogłoby Bostonowi uniknąć podatku luksusowego w tym przejściowym roku Tatuma”. Jednak sytuacja uległa dramatycznej zmianie. „Boston, co prawda nieoczekiwanie, wszedł we wtorek z bilansem 18–11, co daje trzecie miejsce na Wschodzie. Wyobraźmy sobie więc, że Celtics zamieniają kontrakt Simonsa na wzmocnienie pozycji silnego skrzydłowego i centra w rotacji. Wtedy Celts mogliby naprawdę rzucić wyzwanie takim ekipom jak Detroit i Nowy Jork w tej szeroko otwartej konferencji, nawet jeśli Tatum pozostanie poza grą przez cały sezon”.

Co ciekawe, insider wskazuje na rosnącą rezerwę zarządu: „Mogę przekazać, że źródła zaznajomione z myśleniem Celtics mówią, iż Boston może z powodzeniem zdecydować się na zatrzymanie Simonsa. Powiedziano mi, że są gotowi zapłacić pewien poziom podatku luksusowego w tym sezonie po milionach, które zaoszczędzili latem, pozbywając się Jrue Holidaya i Kristapsa Porziņģisa.” Zatem pytanie brzmi: czy luksusowy podatek jest wart utrzymania gracza, który nagle stał się ważną częścią układanki?

Produktywny epizod: rola Simonsa w ofensywie Mazzulli

Jak dotąd Simons w Bostonie spisuje się przyzwoicie, ale nie spektakularnie. W 29 meczach notuje średnio 13,0 punktu, 2,3 asysty i 2,1 zbiórki, dostarczając niezbędnej kreacji na obwodzie i rozciągając obronę w ofensywie Joe Mazzulli, która opiera się na rzutach za trzy punkty. Były gracz Portland, z karierową skutecznością 38% zza łuku, wszedł w rolę uzupełniającą, a nie pierwszoplanowego strzelca, którą pełnił na zachodnim wybrzeżu.

Jego produkcja jest stabilna, ale nie rewolucyjna – to właśnie ta cecha utrzymuje go w centrum rozmów transferowych. Kluczowy pozostaje jego kontrakt: Simons jest w ostatnim roku umowy opiewającej na 27,7 miliona dolarów. Taki kontrakt daje Bostonowi unikalną możliwość: albo dokonać wymiany mającej na celu polepszenie składu, albo radykalnie obniżyć pensje, jeśli zajdzie taka potrzeba finansowa.

Oferty z Brooklynu i tęsknota za centrem

Warto przypomnieć, że Simons był obiektem zainteresowania niemal natychmiast po jego przybyciu do Teksasu. Michael Scotto z HoopsHype informował już w listopadzie, że Boston rozważał wiele scenariuszy wymiany Simonsa, w tym rozmowy z Brooklyn Nets. Według Scotto, negocjacje między obiema ekipami zapadły przed rozpoczęciem sezonu, kiedy Celtics zmagali się z nowymi restrykcjami ligowymi i przebudowywali skład w obliczu kontuzji Tatuma.

Te rozmowy nie dotyczyły wyłącznie Simonsa. Jak donosił Scotto, Boston celował również w centr z Nets, Day’Rona Sharpe’a, jako potencjalne rozwiązanie problemów w „trójce” i „czwórce”. Mimo że w tamtym momencie Celtics mogli zaoferować jedynie kontrakt minimalny dla weterana, wierzyli, że Sharpe mógłby rywalizować o miejsce w pierwszej piątce. Sharpe, rezerwowy dla Nica Claxtona, notuje obecnie 7,1 punktu, 5,6 zbiórki i 2,2 asysty w 16,3 minuty gry dla Brooklynu. Zainteresowanie Sharpe’em jasno pokazywało chroniczną słabość Bostonu – brak głębi na pozycji podkoszowej.

Podkoszowe luki wciąż bolą, ale presja maleje

Celtics wyjątkowo mocno polegali na Neemiasie Quecie, który imponuje danymi 10,9 punktu, 7,9 zbiórki i 1,2 bloku. Jednak Bostonowi brakuje konsekwentnej drugiej opcji pod koszem, która mogłaby spinać obronę i dominować na deskach. To jest powód, dla którego Simons wciąż jest „przesuwalny”, jeśli pojawi się optymalna okazja.

Jeżeli chodzi o finanse, Fischer podsumowuje presję: „Podejrzewam jednak, że gdyby Bostonowi udało się wymienić Simonsa na ulepszenie rotacji i jednocześnie obniżyć swój rachunek podatkowy – albo całkowicie wydostać się ze strefy kar – to idealnie pasowałoby to do każdego scenariusza, jaki wymyśliłby zarząd Brada Stevensa.”

Mimo że Boston nadal znajduje się około 12 milionów dolarów powyżej progu luksusowego podatku, raport Scotto sugeruje, że drużyna nie odczuwa przymusu sprzedawania aktywów, chyba że pojawi się gwarantowany „deal życia”. Ta elastyczność wynika z już osiągniętych oszczędności po wymianie Holidaya i Porziņģisa, a także z woli właścicieli, by tolerować pewne straty finansowe, póki zespół pozostaje konkurencyjny. Jednocześnie Celtics stanowczo opierają się dokładaniu aktywów, zwłaszcza praw do wyboru w pierwszej rundzie draftu, tylko po to, by ulżyć sobie w kwestiach finansowych.

Termin wymian zdefiniowany przez opcje

Postawa Bostonu przy terminie trade deadline jest teraz odzwierciedleniem ich nieoczekiwanego sukcesu. Zamiast desperacko szukać ulgi podatkowej lub budować aktywa na przyszłość, Celtics działają z niezwykle komfortowej pozycji opcji. Są gotowi zagrać na nosie wszystkim, gotowi szukać ulepszeń i już nie są zmuszeni do defensywy.

Simons jest ucieleśnieniem tego dylematu. To, czy go zatrzymają, wymienią za pomoc na pozycji centra, czy wykorzystają do precyzyjnego dostrojenia składu, zadecyduje o tym, jak daleko zajdzie ten nieplanowany, udany sezon. Ostatecznie, to jak Celtics wyważą krótkoterminową konkurencyjność versus długoterminowa elastyczność finansowa. Póki co, Celtics przestali sprzedawać. Zaczęli oceniać.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482