W świecie NBA, gdzie każda sensacja jest dogłębnie analizowana, Boston Celtics wydają się mieć w rękawie asa, którego rozwój może być cichym hitem sezonu. Mimo niespodziewanego sukcesu w obliczu kontuzji Jayson Tatuma, „Celtics” pilnie pracują nad przyszłością, a młodzieżowy diament, Amari Williams, zbiera coraz większe laury w G League. Czy ten nisko notowany nowicjusz to przyszła siła, którą Green Team buduje pod osłoną swojego mistrzowskiego marszu?
Czy Amari Williams to pominięty klejnot z draftu 2025?
To, co dzieje się teraz w Bostonie, to swoisty paradoks. Z jednej strony, mają niemal MVP-poziom gry od Jaya Browna, który niesie drużynę po tym, jak Jayson Tatum musiał pauzować z powodu długotrwałego urazu ścięgna Achillesa. Z drugiej strony, w tle tego spektaklu, organizacja metodycznie buduje swoją głębię składu. I tu na scenę wkracza Amari Williams, niski centrowy/silny skrzydłowy, wybrany niewysoko, bo z 46. pozycji w drafcie 2025 roku, a który teraz zaczyna naprawdę błyszczeć w Maine Celtics.
Początkowo jego nazwisko nie wywoływało dreszczy emocji. Jednak statystyki, które wykręca on w G League, zaczynają zmieniać narrację. Mówimy o 23-latku, który w 16 meczach notuje imponujące średnie: 14,0 punktu, 11,3 zbiórki, 5,0 asysty i 1,8 bloku, trafiając przy tym z niesamowitą efektywnością 60,7% z gry. To nie jest robota przeciętnego młodego zawodnika – to produktywność zawodnika gotowego na wyższy poziom. A co najlepsze? Jego forma rośnie lawinowo!
Monstrualna dynamika w najnowszych występach
Jeśli myślicie, że te początkowe liczby są szczytem, to spójrzcie na jego ostatnie cztery spotkania. Williams podniósł poprzeczkę do astronomicznych poziomów, notując uśrednione 20,2 punktu, 13,0 zbiórki, 5,0 asysty, 1,2 przechwytu i 1,7 bloku w niespełna 30 minut gry na parkiecie. Jego skuteczność rzutowa w tym okresie? Mówimy o zabójczym 69,4% z gry. To jest surowa dominacja, a nie chwilowy przebłysk geniuszu.
Dwa mecze na otwarcie 2026 roku to absolutny pokaz siły. Najpierw zafundował Noblesville Boom 30 punktów, 14 zbiórek, trzy asysty, trzy przechwyty i dwa bloki. Następnego dnia przeciwko Capital City Go-Go dorzucił jeszcze lepszy festiwal: 33 punkty i 16 zbiórek. Na boisku widać niesamowity „motor” i fizyczną przewagę, zwłaszcza przy obręczy. W tych dwóch starciach zgarnął łącznie dziesięć ofensywnych zbiórek, co świadczy o jego waleczności. Oczywiście, straty wciąż są częścią jego procesu nauki, ale trajektoria rozwoju jest niezaprzeczalnie na plusie.
Świadomość jego potencjału nie umknęła sztabowi szkoleniowemu. Trener Maine Celtics, Phil Pressey, nie owijał w bawełnę, komplementując swojego podopiecznego: „On jest potworem. Jest bestią. Myślę, że ma ogromny potencjał”. Ten wewnętrzny, pozytywny szum wokół zawodnika jest często dobrym zwiastunem nadchodzących zmian w rotacji.
Jak wszechstronny big man toruje sobie drogę do NBA na TD Garden
To, co odróżnia Williamsa od tradycyjnych, topornych centrów G League, to jego poligon zdolności. Jego dotychczasowe dokonania obejmują nawet triple-double (12 punktów, 15 zbiórek, 10 asyst) pod koniec 2025 roku. To nie jest typowy „dunker” i zbierający.
Spójrzmy na twarde dane: 182 zebrane piłki w G League plasują go na siódmym miejscu w całej lidze rozwojowej, a 29 bloków daje mu miejsce w pierwszej dwunastce. Ale najciekawsze jest to, że jego 81 asyst to wynik najwyższy spośród wszystkich centrów w G League. To jest fundament pod nowoczesną koszykówkę. Kto by pomyślał, że z Arizony wyłoni się podkoszowy, który potrafi kreować grę jak rozgrywający?
Taki wszechstronny profil jest dokładnie tym, czego poszukują menedżerowie w dzisiejszej NBA. Obecnie liczy się nie tylko to, ile punktów zdobędziesz pod koszem, ale jak inteligentnie potrafisz wykorzystać przestrzeń i podawać piłkę. Nawet trener Celtics, Joe Mazzulla, wcześniej sygnalizował, że docenia te drobne, ale kluczowe niuanse w grze Amarego, nawet gdy ten siedzi na ławce. Mówił on wcześniej, odnosząc się do sytuacji, gdy Williams musi wejść na boisko w krytycznej sytuacji: „Kiedy Amari nie gra, a musisz wejść w sytuacji awaryjnej – nie rozumiesz, jak ważne są te szczegóły i to, że każda akcja daje ci szansę, i koniec końców kryjesz ostatniego gościa w tej akcji”.
Williams, będąc na kontrakcie typu two-way, ma czas i elastyczność. Kontuzje nadchodzących graczy głównych rotacji, zarządzanie minutami weteranami czy eksperymenty w końcówce sezonu mogą otworzyć mu drzwi do dłuższych występów w lidze. Jeśli jego obecny progres się utrzyma, Boston Celtics mogą wkrótce mieć kolejnego utalentowanego zawodnika, zbudowanego wewnętrznie, gotowego, by wskoczyć na głęboką wodę i pomóc w walce o najwyższe cele.









