Wszyscy zadają sobie to samo pytanie: czy Jayson Tatum wróci na parkiet w tym sezonie? Boston Celtics mają nadzieję, że tak, a najnowsze doniesienia sugerują, że ich supergwiazda jest bliżej niż myślimy. Po niefortunnej kontuzji Achillesa, która zatrzymała go w trakcie play-offów 2025, świat koszykówki wstrzymał oddech. Czy „JT4” zdąży na kluczowy moment kampanii?
Czy Achilles da spokój? Śledzimy rekonwalescencję Tatu z bliska
Kontuzja ścięgna Achillesa to dla koszykarza wyrok, który potrafi zrujnować nie tylko jeden sezon, ale i całą karierę. Jayson Tatum znalazł się w tym niechlubnym gronie, dołączając do takich tuzów jak Tyrese Haliburton i Damian Lillard, którzy również zmagali się z urazami w podobnym okresie. Co ciekawe, choć wszyscy trzej panowie przechodzą rehabilitację, to właśnie Tatum wydaje się być najbardziej zdeterminowany, by wrócić do gry w obecnych rozgrywkach. Lillard i Haliburton, których drużyny nie mają tak wyraźnego „must-win” nastawienia, podchodzą do powrotu ostrożniej. Ale w Bostonie cel jest jeden – mistrzostwo.
Celtics nie ukrywają, że to właśnie z Tatumem w składzie ich aspiracje sięgają Mount Everestu. Nie ma co się dziwić – facet ma już na koncie finały NBA i wie, jak smakuje gra o najwyższe trofea.
Celtics drażnią kibiców: Tatum trenuje, ale bez pełnej zgody lekarzy
Ostatnio media społecznościowe Boston Celtics wręcz huczą od postów, które podsycają emocje fanów. Jeden z wpisów, opublikowany w sobotę, opatrzono komentarzem: „Kolejny dzień pracy”. Materiał wideo pokazywał Tatu z intensywnie trenującego, choć wciąż bez pełnej zgody na powrót do gry. To sygnał, że moment jego powrotu jest bliższy, niż zakładaliśmy początkowo.
Co więcej, Tajemnica poliszynela: Celtics zaczęli integrować Tatu z sesjami treningowymi, choć na razie w ograniczonym wymiarze. Pojawił się nawet na parkiecie z ekipą G League, Maine Red Claws. Jeśli wierzyć doniesieniom, wcześniej w tym miesiącu, Tatum otrzymał zielone światło na udział w ćwiczeniach 5 na 5. Jak dotąd, nie odnotowano żadnych problemów czy regresu w procesie leczenia po włączeniu nowych, bardziej wymagających elementów do sesji. To są konkretne kroki milowe, które budują optymizm. Jak donosi jeden z insiderów, ta pewność powrotu w tym sezonie nie jest tylko pobożnym życzeniem.
Rywalizacja w Konferencji Wschodniej nie czeka: Czy Vucevic to za mało?
Zanim sezon 2025-2026 na dobre się rozkręcił, Jayson Tatum emanował pewnością siebie i deklarował, że wróci na parkiet wiosną. W miarę jak Celtics radzili sobie świetnie – nawet bez swojej gwiazdy – jego początkowy optymizm nieco złagodniał, ustępując miejsca pragmatyzmowi odzyskiwania formy. Mimo to, zarządzający klubem postawili na jedną kartę „win-now” przed końcem okna transferowego. W odpowiedzi na potrzebę wzmocnienia rotacji podkoszowej, Boston wymienił się z Chicago Bulls, sprowadzając Nikolę Vucevicia – to był ich główny ruch mający na celu utrzymanie statusu pretendenta.
Od debiutu Vucevicia, Celtics wygrali trzy z ostatnich czterech spotkań. Na dzień 21 lutego bilans Bostonu to 36 zwycięstw i 19 porażek. Wciąż ustępują prowadzącym Detroit Pistons o 5,5 meczu, ale utrzymują minimalną przewagę nad Cleveland Cavaliers (1.0 mecz).
Przed sezonem panowało powszechne przekonanie, że dla Bostonu może to być „rok przejściowy”. Bez Tatu wątpiono, czy w ogóle utrzymają się w czołowej szóstce. Te obawy odeszły w niepamięć. Mając na uwadze pogoń za mistrzostwem, motywacja Tatu do szybkiego powrotu – bez nawrotów urazu – musi być kolosalna. Wszystkie przesłanki wskazują, że jego powrót nastąpi gdzieś po lutym. Ostatnie informacje z obozu Celtics tylko podgrzewają atmosferę. Wkrótce koszykarski świat pozna ostateczną odpowiedź co do jego gotowości bojowej.









