Sezon NBA nieubłaganie zbliża się do punktu kulminacyjnego, a na pierwszy plan wysuwają się nie tylko wyniki na parkiecie, ale i narastające napięcia w szatniach, zwłaszcza w Houston. Kevin Durant, gwiazda Rockets, wydaje się być w epicentrum burzy, a spekulacje na temat jego przyszłości przybierają na sile. Czy czas jego pobytu w Teksasie dobiega końca, a może czeka nas kolejny medialny cyrk wokół KD?
Czy Houston Rockets musi pożegnać Kevina Duranta? Kontrakt i realia rynkowe
Wygląda na to, że Houston Rockets wejdą w nowy sezon z Kevinem Durantem w składzie. Mówimy tu o pierwszym roku jego imponującego dwuletniego kontraktu opiewającego na 90 milionów dolarów, podpisanego po wymianie zeszłego lata. Sęk w tym, że przyszłość po tym roku jest niepewna – Durant ma opcję zawodnika na sezon 2027-28, co oznacza, że za dwa lata może stać się wolnym agentem. Będzie miał wtedy 39 lat, co stawia pod znakiem zapytania jego wartość na rynku wolnych agentów.
Jeśli Durant zdecyduje się aktywować opcję i zarobić 47 milionów dolarów w tym ostatnim roku, będzie to prawdopodobnie najlepsza opcja finansowa. Wszakże, mimo analitycznej wartości „Kosmicznego Kelvina”, coraz trudniej jest znaleźć drużyny szukające go jako kluczowego elementu układanki.
Efekty spektakularnego załamania formy Rockets, zwłaszcza po tym, jak drużyna z Teksasu roztrwoniła 13-punktową przewagę w ostatnich trzech minutach meczu przeciwko Timberwolves, tylko uwidoczniło: coś jest fundamentalnie nie tak z chemią w tej drużynie, a Durant, jak zwykle, ląduje w centrum tego zamieszania.
Przypadki konta-przynęty i mroczna aura wokół KD
Spekulacje narosły już po przerwie All-Star, kiedy to Rockets mieli bilans 33-20, a w mediach internetowych pojawiły się doniesienia o rzekomych obraźliwych komentarzach Duranta na temat kolegów z drużyny, publikowanych z konta-przynęty (burner account). Od tamtej pory bilans Rockets to 10-9.
Prawda jest taka, że pogorszenie formy zaczęło się wcześniej. Mimo imponujących statystyk Duranta – 26 punktów na 51,8% z gry, 41,1% za trzy i 87,8% z rzutów wolnych – to jemu często przypisuje się winę za kłopoty drużyny. Oczywiście, to nie tylko jego wina, ale jego reputacja stale cierpi.
Jeden z dyrektorów z Konferencji Wschodniej, cytowany anonimowo, stwierdził, że Rockets mieliby ogromne problemy z wymianą Duranta tego lata. „Myślę, że widzieliście i słyszeliście to we wszystkich jego dotychczasowych przystankach w ciągu ostatnich kilku lat,” powiedział wykonawczy. „Nie jest łatwym gościem do gry. Nie spaja szatni. Słyszy się o braku cierpliwości wobec innych graczy. Kiedy jesteś weteranem, członkiem Galerii Sław, możesz próbować być nauczycielem i mentorem, albo możesz czuć urazę do każdego, kto nie robi rzeczy tak, jak ty. Wygląda na to, że Durant jest w tej drugiej kategorii.”
Czy Rockets powinni aktywnie szukać handlu dla Kevina Duranta?
Pytanie, które wisi nad Houston, brzmi: co dalej? Krążą plotki, że mogą celować w Giannisa Antetokounmpo, jeśli ten niespodziewanie trafi na rynek latem, co z pewnością będzie opcją rozważaną. Niemniej jednak, Rockets nie chcą rezygnować ze swojej młodej bazy talentów.
Wracający Fred VanVleet ma być kluczem, a w Houston panuje przekonanie, że największym problemem była chroniczna utrata kontroli w rozegraniu z powodu braku prawdziwego, doświadczonego rozgrywającego. Czy powrót VanVleeta – weterana o łagodniejszym usposobieniu niż Durant – wystarczy? Czy Rockets powitają VanVleeta, a jednocześnie będą aktywnie próbowali pozbyć się Duranta?
Co ważniejsze, po katastrofalnej końcówce w Golden State, nieudanym epizodzie w Brooklynie i równie nieudanym w Phoenix, czy ktokolwiek jeszcze zaryzykuje z Durantem, pomimo jego niezaprzeczalnej produkcji na parkiecie?
Wspomniany dyrektor podsumowuje tę kwestię: „Myślę, że patrzysz na liczby i oczywiście, ktoś zechce go wykupić, jeśli Houston pójdzie w tym kierunku. Ale gdyby to była moja drużyna? Wtedy nie. I myślę, że na tym polega sytuacja – czy ktoś chciałby handlować Kevinem Durantem? Tak. Czy twoja drużyna chciałaby handlować Kevinem Durantem? Nie. Trudno jest zawrzeć taką umowę.”
Inne gorące tematy plotek NBA: Detroit, Brad Stevens i Cavaliers
W międzyczasie, na parkietach NBA wrze od innych doniesień. Po tym, jak Cade Cunningham doznał złamania płuca, pojawiły się pytania, czy Pistons nie żałują wymiany Jadena Iveya do Chicago w terminie transferowym. Odpowiedź wydaje się być stanowcze nie. Dzieje się tak, ponieważ Pistons ogromnie ufają Danissowi Jenkinsowi, 24-letniemu zawodnikowi na kontrakcie dwukierunkowym, którego umowę przekształcono po odejściu Iveya. W trzech ostatnich meczach w zastępstwie Cunninghama, Jenkins notował średnio 23,7 punktu i 8,7 asysty. Oczywiście, te liczby nie są zrównoważone, ale jeden z asystentów trenera zaznaczył: „Mają w nim duże zaufanie, trenerzy go uwielbiają. Mówią o nim od dłuższego czasu.”
Ponadto, prezydent koszykarskiego działu Boston Celtics, Brad Stevens, natychmiast wycofał swoją kandydaturę na trenera na uczelni North Carolina, gdy tylko Tar Heels wyrazili zainteresowanie. W Bostonie krąży nieoficjalna wiadomość, że być może Stevens kiedyś wróci do trenowania, ale z pewnością nie w najbliższym czasie, i to wyłącznie w NBA, a nie w koszykówce uniwersyteckiej.
Na koniec, trener Cleveland Cavaliers, Kenny Atkinson, wysłał ostrzeżenie dla swojego zespołu, stwierdzając, że nie wygrają w play-offach, jeśli nie będą grać w obronie. To odzwierciedlenie pewnej paniki w Cleveland, gdzie mają nadzieję na szybki powrót Jarretta Allena po zapaleniu ścięgna w kolanie. Cavs byli 12. najlepszą drużyną defensywną w NBA, kiedy Allen zszedł 10 meczów temu, z ratingiem 113,1. Od tego czasu ich wskaźnik skoczył do 118,9, plasując ich na 22. miejscu w lidze. Allen niewątpliwie spaja obronę Cleveland, ale Atkinson słusznie martwi się, że reszta zespołu nie wykonuje swojej części pracy w defensywie.









