Sezon NBA dostarczył nam emocji, a nagroda dla Najlepszego Obrońcy Roku (DPOY) poszła w ręce Victora Wembanyamy, który zdobył historyczny, jednogłośny wynik. Ale co kryje się za kurtyną tego plebiscytu? Czy faktycznie dominacja „Wemby” przesłoniła inne wybitne postacie w defensywie? Zwłaszcza, gdy jego kolega z rocznika, Chet Holmgren, właśnie nazwał swojego partnera z drużyny… najlepszym obrońcą w lidze. To mocne słowa, które z pewnością podniosą temperaturę dyskusji o hierarchii na parkiecie.
Czyżby MVP Obrony był jednak na pozycji „jedynki”? Wybór Holmgrena
Victor Wembanyama z San Antonio Spurs zgarnął laury, zostając pierwszym w historii jednogłośnym laureatem nagrody DPOY, co samo w sobie jest historycznym osiągnięciem. Chet Holmgren zajął drugie miejsce, a Ausar Thompson uplasował się na najniższym stopniu podium, zamykając czołówkę tuż przed Rudy’m Gobertem i Scottie’m Barnesem. Mimo tak wysokiego notowania, Holmgren, po przerwie między rundami play-off, udzielił wywiadu w programie Serge’a Ibaki „How Hungry Are You?” i dokonał zaskakującego wyboru.
Zapytany, kto jest najlepszym defensorem w NBA, Holmgren wskazał na Casona Wallace’a. To teza, która może wywołać konsternację wśród analityków, ale perspektywa kolegi z szatni bywa bezcenna. Holmgren argumentował to w sposób, który podkreśla wszechstronność Wallace’a:
„Uważam, że Cason Wallace jest najlepszym obrońcą. Jeśli szukasz kogoś, kto potrafi bronić nie tylko przy piłce, ale także bez niej, w liniach podań, potrafi cię nękać na całej długości boiska przez 94 stopy. Może wymuszać straty, ale potrafi też grać solidnie i po prostu zmusić cię do pudła.”
To niezwykle wysoki komplement, szczególnie biorąc pod uwagę, że sam Holmgren jest fizycznym fenomenem defensywy. Cason Wallace faktycznie ugruntował swoją pozycję jako jeden z absolutnie czołowych obrońców na obwodzie w lidze. Jego siódme miejsce w głosowaniu na DPOY, tuż za Derrickiem White’em, a przed takimi tuzami jak Amen Thompson, Dyson Daniels czy OG Anunoby, pokazuje, jak ceniony jest jego wkład statystyczny i niewidoczny dla oka.
Wielka rywalizacja, wielkie milczenie: Relacja Holmgrena i Wembanyamy
Naturalnie, dyskusja o defensywie w zespole Oklahoma City Thunder nie może przebiegać bez wzmianki o rywalizacji między Holmgrenem a szokującym debiutantem Teksasu, Victorem Wembanyamą. Mecze Thunder kontra Spurs stały się obowiązkowe do oglądania, głównie ze względu na ich pojynki post-up i blokowane rzuty. Wiele mediów kreowało to jako zaciekłą wojnę, gdzie Wemby miał być dodatkowo zmotywowany, by udowodnić swoją wyższość nad Holmgrenem.
Chet Holmgren jednak sprowadził kota na ziemię, dekonstruując mit tej rzekomej rywalizacji. W wywiadzie dla ESPN z Maliką Andrews już w grudniu zdystansował się od narracji medialnej, która napędzała hype:
„Nie sądzę, by to kiedykolwiek zależało od graczy czy drużyn w deklarowaniu rywalizacji. Zatem pytasz niewłaściwą osobę.”
Jego stwierdzenie było brutalnie szczere. Co więcej, Holmgren przyznał, że poza parkietem nie ma między nimi żadnej relacji, co tylko podkreśla profesjonalne podejście obu zawodników. Ujawnił, że nie odbyli nawet dłuższej rozmowy:
„Nawet nie wymieniliśmy ze sobą pełnego zdania.”
Ta chłodna ocena sugeruje, że dla Holmgrena liczy się wyłącznie to, co dzieje się w trakcie meczu, a wszelkie pozasportowe dramaty są dla niego czystym szumem informacyjnym.
Cason Wallace: Niewidzialny czynnik X dla Mistrzów z Oklahomy
Przed startem fazy play-off, analitycy zaczęli wskazywać kluczowe elementy, które pozwolą Thunder utrzymać mistrzowską formę. Grayson Buchanan z Sports Illustrated określił Casona Wallace’a mianem „czynnika X” dla broniących tytułu Thunder. To nie przypadek, że Holmgren wymienił go jako najlepszego obrońcę – Wallace jest kluczem do defensywnej maszyny OKC.
Buchanan trafnie zauważył:
„Obrona Oklahoma City to kolektyw, z którym żadna drużyna nie chce się mierzyć, a mając Wallace’a jako jednego z liderów, przejście przez tę obronę w play-offach będzie potencjalnie najtrudniejszym zadaniem dla każdej ekipy.”
W pierwszej rundzie przeciwko Phoenix Suns, Wallace notował solidne średnie: 5,5 punktu, 3,8 zbiórki, 2,5 asysty i niesamowite 2,0 przechwyty na mecz. W nadchodzącym starciu drugiej rundy z Los Angeles Lakers, jego rola obrońcy numer jeden zyskuje na wadze, zwłaszcza z powodu kontuzji Hamstringa Jalena Williamsa. To właśnie Wallace będzie musiał wziąć na siebie trudne zadania defensywne wobec Austina Reavesa i LeBrona Jamesa. A jeżeli Luka Dončić wróci do pełnej sprawności w kolejnej rundzie, to właśnie na barki Wallace’a spadnie próba spowolnienia jego ofensywnego geniuszu. Oto definicja prawdziwego gracza, którego wartość mierzy się nie tylko punktami, ale nękaniem rywala na 48 minut.









