Złe wieści na chwilę ucichły: Stephen Curry wraca na parkiet, a Golden State Warriors łapią oddech po bolesnym okresie bez swojego lidera. Czy powrót MVP na czas uciszy debaty o rotacji, czy może niespodziewany rozbłysk jednego z rezerwowych skomplikuje życie Steve’owi Kerrowi? Wojownicy stoją na krawędzi, a nadchodzący mecz domowy może być kluczowy dla ich morale i dalszych aspiracji play-off.
Czy Curry zdąży na Timberwolves? Optymizm w Bay Area rośnie
Fani Golden State Warriors mogą odetchnąć z ulgą. Najnowsze komunikaty medyczne dotyczące Stephena Curry’ego są zdecydowanie pozytywne. Dwukrotny MVP, który doznał kontuzji lewego czworogłowego uda i naciągnięcia mięśnia po starciu z Houston Rockets 26 listopada, opuścił już cztery spotkania. Cała organizacja wydaje się być nastawiona na jego szybki powrót.
Według najnowszych informacji, 37-letni Curry poczynił „znaczne postępy” po rozpoczęciu indywidualnych treningów na parkiecie w rejonie Zatoki San Francisco. Nawet co do zasady ostrożny trener Steve Kerr nie krył optymizmu. Przed zwycięstwem Warriors 99–97 nad Cleveland Cavaliers w sobotę, Kerr stwierdził: „Steph ma się dobrze. Wczoraj wznowił treningi na boisku i wszystko idzie zgodnie z planem”.
Kiedy zapytano go bezpośrednio, czy piątkowy mecz domowy z Minnesota Timberwolves pozostaje realistycznym celem powrotu, Kerr odpowiedział bez wahania: „Tak, to z pewnością jest realistyczne”. Ten termin idealnie wpasowuje się w harmonogram, dając zespołowi dodatkowe dni na odpoczynek i integrację po trwającym road tripie.
Jak wygląda ofensywa Wojowników bez swojego architekta? Statystyki nie kłamią
Zanim Curry zszedł z parkietu, jego wpływ na drużynę opartą na mieszance weteranów i rozwijających się talentów był, jak zawsze, fundamentalny. Średnie Curry’ego – 27,9 punktu, 4,0 asysty i 3,7 zbiórki, przy skuteczności 39,1% za trzy – jasno wskazywały, kto jest siłą napędową tego zespołu w tym przejściowym sezonie.
Analiza bilansu mówi więcej niż tysiąc słów: z Currym na parkiecie, Warriors legitymowali się wynikiem 9-7. Bez niego ta statystyka drastycznie się pogorszyła, osiągając zaledwie 3-5, nawet po sobotnim triumfie w Cleveland. Widać gołym okiem, że to nie jest zwykłe uzupełnienie składu; to utrata silnika napędowego. Warriors potrzebują swojej kotwicy, aby stabilizować te momenty niestabilności, które naturalnie pojawiają się, gdy główny rozgrywający jest poza grą.
Spencermania: jak rezerwowy z kontraktu dwukierunkowego wywrócił rotację do góry nogami
Podczas gdy Curry przechodził rehabilitację, na scenę wysunął się Pat Spencer, zawodnik dopiero w swoim drugim sezonie na kontrakcie dwukierunkowym. Jego nagły, efektowny wzrost formy to absolutnie największa sensacja ostatnich tygodni w obozie Warriors.
W trzech ostatnich występach Spencer notował średnie na poziomie 17,3 punktu przy imponującej 58,8% skuteczności z gry, dodając 5,7 asysty i 3,7 zbiórki – to wszystko przy rewelacyjnej celności 6 na 8 zza łuku. Jego popis formy nastąpił w najbardziej potrzebnym momencie: w niezmiernie ważnym i wywalczonym zwycięstwie nad Cleveland Cavaliers. W tym meczu, przy brakach kadrowych (w tym absencji Dreymonda Greena i kontuzji Curry’ego), to Spencer ciągnął grę. Zanotował 19 punktów, 7 asyst i serię kluczowych zagrań, w tym rzuty wolne pieczętujące zwycięstwo, przerywając tym samym dwumeczową serię porażek ekipy.
Co więcej, Spencer dosłownie wyprzedził w rotacji byłego gracza pierwszej rundy, Brandina Podziemskiego, zyskując twarde zaufanie trenera Kerra w decydujących momentach. Kerr, zazwyczaj surowy w ocenie, nie szczędził pochwał dla jego waleczności, stwierdzając: „Widzieliśmy, jak dobrym jest zawodnikiem… Nigdy nie będzie Steph, ale jest zagrożeniem na boisku i to jest to, czego potrzebujemy”.
Od gwiazdy lacrosse’a do pierwszego rozgrywającego: najbardziej nieprawdopodobna ścieżka w NBA
Historia Spencera jest nie tylko zaskakująca, ale wręcz niewiarygodna w realiach współczesnej ligi. Wcześniej był gwiazdą lacrosse’a na poziomie uniwersyteckim, prowadząc Loyola do Final Four NCAA w 2016 roku i zostając pierwszym wyborem w inauguracyjnym drafcie Premier Lacrosse League w 2019 roku. Zamiast kontynuować karierę w profesjonalnym lacrosse, Spencer wykorzystał swoje uprawnienia magisterskie, aby przenieść się do koszykówki na Northwestern.
Następnie zagrał w G League dla Capital City Go-Go, co otworzyło mu drogę na obóz treningowy Warriors. Po dwóch latach rozwoju w Santa Cruz, Spencer ugruntował swoją pozycję w rotacji Golden State.
Powrót Curry’ego rodzi dylemat: jak nagrodzić Spencera?
Fakt jest niepodważalny: Spencer tymczasowo stał się pierwszym rozgrywającym Warriors podczas rekonwalescencji Curry’ego. Ale gdy „Chef” wróci do gry – co jest bardzo prawdopodobne w piątek – Warriors staną przed wyzwaniem: jak docenić spektakularny rozkwit Spencera, nie zaburzając jednocześnie synergii, którą Curry wnosi do zespołu?
Nadchodzący mecz domowy ma przywrócić fundament drużyny, ale niespodziewany awans Spencera już teraz stworzył nowy, intrygujący problem dla Steve’a Kerra przy ustalaniu optymalnej rotacji na resztę sezonu. Czy Spencer wróci do roli stricte rezerwowego, czy może jego świetna gra zmusi trenera do przemyślenia struktury drugiego quintetu? To pytanie wisi w powietrzu nad Chase Center.









