Najlepszy strzelec w historii NBA, Stephen Curry, ponownie jest na huśtawce zdrowotnej, a aura wokół jego prawego kolana staje się gęsta jak smog nad Zatoką San Francisco. W obliczu niepokojących doniesień ze sztabu medycznego Warriors, kibice zadają sobie pytanie: czy to tylko drobna niedyspozycja, czy może początek poważniejszej batalii o powrót na parkiet?
Czy kolano Curry’ego znów wymaga głębokiej diagnozy? Co mówi Steve Kerr
Sytuacja z prawym kolanem Stephena Curry’ego, klasycznym „kolanem biegacza” (syndromem bólu rzepkowo-udowego), znowu spędza sen z powiek trenerowi Steve’owi Kerrowi. Jak ujawnił w środę, wydaje się, że ikona Golden State Warriors może potrzebować kolejnego rezonansu magnetycznego, aby ostatecznie zdiagnozować problem. To nie jest błaha sprawa – Curry już wcześniej opuścił pięć meczów tuż przed All-Star Game z powodu tej samej kontuzji, której nabawił się podczas wyjazdowej serii do Minnesoty pod koniec stycznia.
Curry heroicznie próbował grać 25 stycznia przeciwko Timberwolves, ale ból zmusił go do opuszczenia kolejnych dwóch spotkań. Po powrocie na parkiet, uraz znów dał o sobie znać, a kibice ostatni raz widzieli go, jak kuleje schodzącego z parkietu w trzeciej kwarcie porażki z Detroit Pistons 30 stycznia.
Kerr, którego ton sugeruje rosnącą frustrację, nie ukrywał zaniepokojenia. Stwierdził: „To niefortunne, ale będziemy mieć aktualizację jutro, po tym jak wieczorem przejdzie zabiegi ze sztabem szkoleniowym”. Warto dodać, że Curry, mimo obecności na Meczu Gwiazd jako widz, nie uczestniczył we wtorkowym sparingu, czując, że „nie jest gotowy”.
Tajemnicza diagnoza: Dlaczego powrót Curry’ego jest nieprzewidywalny?
Trener Kerr określił uraz kolana Curry’ego jako „trochę niejasny” (a little nebulous), co tłumaczy potrzebę dodatkowych badań obrazowych. Jak sam przyznał, wchodzenie w szczegóły medyczne nie leży w jego kompetencjach. „Taka jest natura tej kontuzji” – podsumował Kerr. „Nie chcę działać na szkodę Rickowi Celebriniemu [szefowi medycznemu], próbując to samemu wyjaśnić. To po prostu nie jest moja dziedzina wiedzy, ale jest to nieco podchwytliwe. Będziemy dalej drążyć temat. Steph podejmie właściwe kroki. Nasz sztab szkoleniowy będzie kontynuował z nim pracę, a teraz zobaczymy, co dalej.”
Wsparcie dla tej niejednoznacznej sytuacji nadeszło ze strony eksperta medycyny sportowej, doktora Nirava Pandyi. Pandya, będąc zagorzałym fanem Warriors i praktykującym w UCSF, doskonale rozumie złożoność tego typu urazów.
Doktor Pandya podzielił się swoją fachową opinią na temat tego, dlaczego w przypadku „kolana biegacza” nie ma prostego harmonogramu powrotu. „W przeciwieństwie do skręcenia kostki czy złamania kości, ‘kolano biegacza’ jest nieco bardziej nieprzewidywalne pod względem czasu powrotu zawodnika do gry” – napisał Pandya na platformie X. „Nie jest to proces linearnego powrotu, ponieważ wiele zależy od tego, jak zawodnik czuje się z powodu podrażnienia struktur z przodu kolana. Lepiej pozwolić na więcej czasu na regenerację na początku, aby zapobiec ponownemu zaostrzeniu się problemu przy zbyt szybkim powrocie.”
Co ciekawe, Pandya wyjaśnił, dlaczego kolejny rezonans magnetyczny może być niezbędny: „Rezonans magnetyczny w kontekście ‘kolana biegacza’ może określić, czy występuje większy lub mniejszy stan zapalny w kolanie, a także pozwolić na wykrycie dodatkowych uszkodzeń (np. chrząstki), których nie widać było podczas wstępnego obrazowania.” W świetle tych słów, niepewność co do stanu zdrowia Curry’ego staje się bardziej zrozumiała – nie chodzi tylko o sam ból, ale o strukturę tkanki miękkiej wokół rzepki.
Promyk nadziei: Kiedy zobaczymy Kristapsa Porziņģisa?
Podczas gdy Warriors zmagają się z niepewnością wokół swojej największej gwiazdy, dotarła jedna bardzo pozytywna wiadomość. Kristaps Porziņģis, pozyskany w czasie okna transferowego, czuł się „znakomicie” po wtorkowym sparingu i jego debiut w barwach Warriors ma nastąpić już podczas czwartkowego starcia z Boston Celtics. Łotysz od miesięcy zmagał się z zapaleniem ścięgna Achillesa, co wykluczało go z gry przez większą część 2026 roku. Jego powrót to z pewnością potężny zastrzyk energii dla drużyny, ale nie zastąpi on magii Curry’ego. Fanom pozostaje czekać na jutrzejsze wieści od sztabu medycznego, licząc, że nie będą one niosły ze sobą kolejnych, bolesnych zwrotów akcji.









