Dillon Brooks prowokuje mistrzów Oklahomy, zarzucając im symulowanie fauli.

Choć sezon zasadniczy to już przeszłość, a Phoenix Suns dopiero co zapewnili sobie miejsce w fazie play-off po zaciętym meczu Play-In, szum wokół drużyny nie milknie. Głównym motorem tego szumu jest Dillon Brooks, który doskonale wie, jak podgrzać atmosferę przed starciem z obrońcami tytułu. Czy jego ostra retoryka to tylko blef, czy zwiastun prawdziwej wojny psychologicznej?

Dillon Brooks zaczyna wojnę psychologiczną, mierżąc w „wyłudzanie fauli”

Słońca z Phoenix właśnie odprawiły Golden State Warriors w turnieju Play-In, zapewniając sobie ostatnie miejsce w Konferencji Zachodniej. Ich nagrodą jest seria z panującymi mistrzami NBA, Oklahoma City Thunder. Nim jednak padł pierwszy gwizdek w tej elektryzującej potyczce, Dillon Brooks, znany spec od prowokacji, już odważnie rzucił rękawicę.

Gdy zapytany o nadchodzące starcie z Thunder, Brooks postanowił nie bawić się w dyplomację. Wprost zaatakował styl gry Oklahomy, sugerując, że ich gra opiera się na symulowaniu przewinień. Jak stwierdził w programie pomeczowym Amazon Prime:

„W tej drużynie jest cała masa zawodników wyłudzających faule. Mam nadzieję, że sędziowie potraktują to jak prawdziwe play-offy i nie będzie zbyt wielu fauli.”

To klasyczny manewr Brooksa, mający na celu wprowadzenie przeciwnika w stan niepewności, a przy okazji delikatne zasygnalizowanie sędziom, na co zwraca uwagę. Oklahoma City, a zwłaszcza ich gwiazda, Shai Gilgeous-Alexander (SGA), od lat są obiektem dyskusji na temat sprzyjającego gwizdka. To nie jest nowa narracja w lidze.

Warto przypomnieć, że już w zeszłym sezonie trener Minnesota Timberwolves, Chris Finch, głośno wyrażał swoje frustracje na temat sędziowania meczów z Thunder:

„To jest tak frustrujące grać przeciwko tej drużynie, ponieważ oni stale popełniają faule. Naprawdę to robią. Popełniają faule cały czas. A potem nie możesz za bardzo dotknąć Shai’a. To bardzo irytujące i wymaga ogromnej siły mentalnej, by przez to przejść.”

Sam Gilgeous-Alexander na te zarzuty reagował stoickim spokojem, podkreślając, że jego koncentracja leży wyłącznie na boisku, a nie na dywagacjach o sędziach:

„Mam to gdzieś, ani trochę. Nigdy nie mam kontroli nad tym, jak sędziowie gwiżdżą. Nigdy jej nie miałem. Nigdy nie byłem sędzią. Wszystko, co mogę zrobić, to grać w koszykówkę i na tym się koncentruję. Próbować wygrywać mecze i zdobywać mistrzostwa”.

Brooks jednak ewidentnie zamierza wykorzystać ten psychologiczny aspekt, aby wytrącić mistrzów z równowagi.

Statystyki przeciwko Suns: Czy „ósemka” może obalić numer jeden?

Brooks może mówić co chce, ale musi teraz udowodnić swoje słowa na parkiecie przeciwko Oklahomie. Jako ósma drużyna, Suns stają przed gigantycznym wyzwaniem, próbując zdetronizować rozstawionych z numerem jeden obrońców tytułu.

W trakcie sezonu zasadniczego starcia Suns z Thunder dawały pewne obietnice. Choć Thunder wygrali serię sezonu, Suns zdołali urwać im dwa zwycięstwa, w tym w ostatnim, choć trzeba zaznaczyć, że w tym meczu obie ekipy grały rezerwowymi składami, co nie jest miarodajnym wskaźnikiem.

Patrząc na historyczne dane, zadanie Suns wydaje się niemal niewykonalne. Najniżej notowana, ósma drużyna, zdołała pokonać numer jeden w pierwszej rundzie play-off zaledwie sześć razy w historii NBA. Ostatni taki przypadek miał miejsce w 2023 roku, kiedy Miami Heat pokonali Milwaukee Bucks w pięciu meczach.

Dla Phoenix Suns, którzy muszą przebrnąć przez rywala notującego fantastyczny sezon, psychologiczna przewaga, którą Dillon Brooks usiłuje budować, może być ważniejsza niż kiedykolwiek, ale sama werbalna przewaga w play-offach rzadko przekłada się na końcowe zwycięstwo bez odpowiedniej twardości na parkiecie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482