Najnowszy sezon NBA tętni życiem, pełen zwycięstw z syreną i emocjonujących dogrywek, które stały się niemal codziennością dla fanów. Ale spójrzmy prawdzie w oczy: czy jesteście gotowi na szok? Mimo rosnącej oglądalności, tradycja, która rządziła amerykańskim futbolem, skutecznie blokuje koszykówkę przed kluczowym świętem. Dlaczego więc Święto Dziękczynienia pozostaje strefą wolną od parkietu NBA?
Dlaczego NBA unika Dnia Dziękczynienia? Historia konfliktu tradycji
Przez całe lata Święto Dziękczynienia było synonimem NFL – potężnej, niemal nieprzeniknionej fortecy futbolowej, której tradycje sięgają czasów sprzed powstania nawet samej ligi NBA. Chociaż koszykówka notuje imponujący wzrost oglądalności, w tym sezonie wzrosła ona o 30% pomimo plagi kontuzji, na kalendarzowym czwartym czwartku listopada wciąż nie zawita. Tradycyjnie, Detroit i Dallas mają zarezerwowane mecze futbolowe, a wieczór zostaje oddany wyobraźni kibiców.
Prawdziwy powód tego „zawieszenia broni” leży głęboko w dokumentach, a konkretnie w Zbiorowym Układzie Pracy (CBA) z 2011 roku, który narodził się po długotrwałym lokaucie. W tym kluczowym dokumencie zakodowano, że liga nie będzie rozgrywać meczów przez cztery określone dni w roku: ale nie są to tylko święta związane z koszykówką, jak Boże Narodzenie czy Wielki Piątek, ale również Dzień Wyborów oraz wieczór Finału Turnieju Koszykówki Mężczyzn NCAA (March Madness). Jak podsumował Colin Salao z Front Office Sports: „NBA rezygnuje z meczów w Dniu Dziękczynienia, celując w tygodnie po Czarnym Piątku”.
NFL, z drugiej strony, w 2017 roku odważnie wkroczyło na terytorium, które dotąd należało do koszykówki, wprowadzając mecze w pierwszy dzień świąt Bożego Narodzenia. Wyniki? Spektakularny sukces; świąteczne starcia generowały miliony widzów, co utwierdziło futbol w roli głównego gracza w dni wolne. Skoro futbol odważnie infiltruje tradycje NBA na Boże Narodzenie, to czy nie nadszedł czas, by koszykówka odzyskała swoje prawa w Dniu Dziękczynienia?
Powrót do przeszłości: Ostatnie tańce na parkiecie w Święto Dziękczynienia w 2010 roku
Miejmy na uwadze, że ten brak jest stosunkowo nowy. Były czasy, kiedy parkiety NBA jaśniały w Dniu Dziękczynienia. Ostatni raz działo się to 25 listopada 2010 roku, w erze, którą można nazwać „prostszą”, przed burzliwym lokautem. Stacja TNT transmitowała wówczas podwójny mecz. Przeanalizujmy te historyczne starcia – to fascynujący rzut oka na ligę, która musiała dopiero ułożyć swoje priorytety.
Pierwsze starcie, rozpoczęte o 19:30 czasu wschodniego, przyniosło szybkie zwycięstwo Hawks nad Wizards, 116-96, co dla stołecznej drużyny oznaczało bilans 5-9. Washington Wizards wystawili wówczas do boju intrygujący zestaw: na pozycji rozgrywającego ustawiono jednocześnie debiutanta Johna Walla oraz weteranów Gilberta Arenasa i Kirka Hinricha. To był naprawdę niezwykły moment w historii Waszyngtonu, z JaVale McGee i Andrayem Blatchem na pozycjach numer cztery i pięć, a na ławce siedział Nick Young. Na przeciwnej stronie, Hawks cieszyli się obecnością Josha Smitha, Marvina Williamsa, Mike’a Bibby’ego, Ala Horforda, a z ławki wchodził Jamal Crawford, który „gotował” punktami. Wizards prowadzili wtedy aż 21 punktami, ale Joe Johnson, siedmiokrotny All-Star, poprowadził Atlantę do wygranej z 21 punktami, wspierany przez 15 punktów i 13 zbiórek Horforda oraz 20 punktów, 14 zbiórek i pięć asyst Smitha.
W wieczornym meczu, który zamknął ten dziękczynny maraton, młody Blake Griffin ośmielił się ośmieszyć obronę Kings, prowadząc Clippers do dominacji 100-82. To był czas, gdy Sacramento Kings przechodzili przez dziwny okres: DeMarcus Cousins dopiero asystował Samuelowi Dalembertowi, a legendarny zawodnik Illinois, Luther Head, wciąż grał w pierwszej piątce. Tyreke Evans był w swoim drugim sezonie. Tego dnia jednak po prostu nie mieli swojego dnia. Carl Landry zdobył dla Kings 18 punktów. Z kolei ekipa Clippers, jeszcze przed erą „Lob City” z Chrisem Paulem, pokazała iskrę: debiutant Griffin zanotował 25 punktów, 15 zbiórek i pięć asyst, a Eric Gordon dorzucił 28 punktów, trafiając 11 z 12 rzutów wolnych.
Minęło 15 lat od tamtego dnia. Od tamtego czasu żadne spotkanie NBA nie uświetniło czwartego czwartku listopada. Czy NBA, po udanym przejęciu Bożego Narodzenia przez NFL, odważy się ponownie zagrać w tym najbardziej kulinarnym święcie Ameryki? Czas pokaże, czy tradycja ustąpi miejsca widowisku. Wszystkiego najlepszego z okazji Dnia Dziękczynienia!









