Doc Rivers studzi zapał fanów Spurs ostrzeżeniem o ulotności sukcesu.

San Antonio Spurs wybuchli optymizmem po dotarciu do Finałów NBA z niesamowicie młodym składem, w którym bryluje Victor Wembanyama, Stephon Castle i Dylan Harper. Czy jednak ekscytacja nie jest przedwczesna? Znany komentator Doc Rivers rzuca cień na to błyszczące jutro, przypominając bolesną lekcję z historii ligi.

Czy „Wemby-mania” to recepta na ligową dominację, czy powtórka z klątwy młodego talentu?

Sukces młodej maszyny Spurs, która w zaledwie kilka sezonów doszła do walki o mistrzostwo, naturalnie budzi euforię. Mamy przecież trzon złożony z graczy, którzy ledwie raczkują w NBA. To idealny scenariusz, ale właśnie w takich momentach pojawiają się głosy ostrzegawcze od weteranów. Doc Rivers, komentując sytuację na „Stephen A. Smith Show”, przypomniał, że droga do szczytu bywa zdradliwa.

Rivers przywołał legendarny skład Oklahoma City Thunder z 2012 roku, który po pokonaniu w Finałach przez Miami Heat, miał być wiecznym pretendentem. Słynne słowa Mike’a Breena, że „Oklahoma City będzie tu co roku”, okazały się gorzką pomyłką.

„Zawsze wracam do momentu, gdy Miami pokonało Oklahomę. Pamiętam, jak Mike Breen powiedział w transmisji: 'Cóż, Oklahoma City będzie tu co roku’. Zajęło im 20 lat, by tam wrócić. Nie można niczego brać za pewnik. Z powodu wymian, wolnej agentury, kontuzji i tak dalej, nigdy nie wiesz. Zawsze używam teorii zespołu muzycznego. Dlaczego wielkie zespoły nie trwają wiecznie? Bo ktoś staje się zazdrosny. Ktoś chce być tym najważniejszym. Rzeczy się zmieniają. Nigdy nie wiesz. Więc kiedy masz szansę, Stephenie A., musisz z niej skorzystać. Może być mnóstwo kolejnych okazji. Ale to może być jedyna.”

Cała dyskusja sprowadza się do tego: czy ta generacja Spurs ma gwarancję powrotu do Finałów, czy też ten moment trzeba złapać teraz, bo ligowa dynamika potrafi zniszczyć potencjał szybciej, niż myślimy?

Dlaczego obawy Doca Riversa mają mocne podstawy w historii NBA?

Historia ligi jest pełna drużyn, którym wróżono dekady dominacji, a które szybko się rozpadły lub nie potrafiły przełożyć potencjału na tytuły. Sam Rivers ma tu bolesne doświadczenia. Pomyślmy o jego Los Angeles Clippers z Chrisem Paulem i Błakiem Griffinem. Oczekiwano, że staną się nową siłą Zachodu po erze Spurs z lat 2000. Podobnie było z młodymi Brooklyn Nets Kevina Duranta czy Philadelphia 76ers Joela Embiida – wielkie talenty, wielkie oczekiwania i brak wieńca mistrzowskiego.

Nawet po odejściu LeBrona Jamesa z Miami Heat, gdy Zachód wydawał się otwarty, to Golden State Warriors nagle wyskoczyli i zdominowali ligę na pięć kolejnych Finałów, wyprzedzając wszystkich. Okna mistrzowskie w NBA zamykają się błyskawicznie. Wystarczy paczka nieprzewidzianych kontuzji, jeden skomplikowany kontrakt, albo zwykła chemia, która pęka pod naporem ambicji. Spurs muszą być tego świadomi, inaczej ich teraźniejszość zamieni się w piłkę nożną dla przyszłych pokoleń.

Czy Wembanyama to anomalia, która łamie „teorię zespołu”?

Główna kontrargumentacja wobec pesymizmu Riversa koncentruje się na osobie numer jeden w San Antonio – Victorze Wembanyamie. O ile skład Thunder miał Kevina Duranta, Russella Westbrooka i Jamesa Hardena (trzech przyszłych MVP!), o tyle Wemby jest postrzegany jako kandydat na najlepszego gracza wszech czasów, wręcz jako fenomen spoza normy.

Wembanyama już na etapie debiutu notował osiągnięcia, które historycznie rezerwowane były dla legend. Młody, dominujący center z kosmicznym potencjałem w zespole z utalentowanymi kompanami, takimi jak Harper czy Castle, a także De’Aaron Fox, to mieszanka wybuchowa. Wielu ekspertów uważa, że zawodnicy kalibru Wembanyamy nie kończą karier bez co najmniej jednego tytułu. Skład Spurs, choć młody, ma teraz niemal magiczną przewagę – gracza, którego wpływ na parkiet jest trudny do wycenienia i który sam w sobie może być gwarantem powtarzalności w Finałach. San Antonio zasługuje na szacunek i – póki co – na wiarę, że ich okno mistrzowskie będzie trwało dłużej niż karnawał.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482