Ostatnia porażka Los Angeles Lakers z San Antonio Spurs w ćwierćfinale Pucharu NBA obnażyła bolesną prawdę, którą kibice i analitycy oglądali na żywo: obrona Luki Dončicia jest problemem alarmującym. Kiedy Słoweńca w ogniu krytyki obserwował cały świat koszykówki, jego postawa na parkiecie stała się głównym tematem gorących dyskusji, a nie widowiskowe zagrania ofensywne.
Luka Dončić: Czy obrona jest tylko fikcją?
Niezależnie od ofensywnego geniuszu, jaki prezentuje Luka Dončić, po przegranej Lakers ze Spurs (132-119) w ćwierćfinale Pucharu NBA, nie milkną głosy krytykujące jego postawę w defensywie, zwłaszcza w grze pozycyjnej i przejściowej. Statystyki nie kłamią: przeciwnicy byli wyjątkowo skuteczni, gdy pod ich opieką znajdował się lider Lakers.
Zawodnicy Spurs, Stephon Castle (trafiając 3 z 5 rzutów) i De’Aaron Fox (również 3 z 5), osiągnęli łącznie 60% skuteczności, gdy byli kryci przez Dončicia. Jeszcze gorzej wyglądało to w przypadku debiutanta Dylana Harpera, który notował 75% skuteczności (3 z 4) w bezpośrednich pojedynkach z gwiazdą Lakers. To są wskaźniki, które w najlepszej lidze świata rysują bardzo niepokojący obraz.
Podczas transmisji na żywo analityk „NBA on Prime”, Stan Van Gundy, nie szczędził słów krytyki. Były trener NBA był autentycznie wściekły, gdy odnotowano co najmniej dwa przypadki, w których Dončić, zamiast natychmiast wracać do obrony po kontrataku, wdawał się w gorączkową dyskusję z arbitrem odnośnie nieodgwizdanego faulu.
W trakcie transmisji Van Gundy wpadł w szał: „To już drugi raz, kiedy nie wrócił do obrony”.
Krytyka nie ograniczyła się tylko do komentatorów telewizyjnych. Weteran analityki sportowej, Skip Bayless, posunął się do stworzenia złośliwej gry słów, określając Dončicia mianem „Luka Ončić” (co w kontekście kąpieliska sugeruje bierność), ironicznie odnosząc się do jego słabości defensywnej.
Bayless napisał w mediach społecznościowych: „Lakers to Fakersi w obronie – a zwłaszcza Luka Ončić”.
Reakcje fanów: Od frustracji do oskarżeń o bycie „stożkiem drogowym”
Fala oburzenia przetoczyła się również przez fanów Lakers. Wielu z nich zaczęło przywoływać słowa byłego GM Mavericks, Nico Harrisona, sugerując, że jego sceptycyzm wobec Dončicia jako gracza zdolnego do poprowadzenia drużyny do mistrzostwa, okazał się proroczy.
Jeden z kibiców na platformie X stwierdził: „Nico Harrison miał rację co do Luki, człowieku. Jest stronnikiem, czarną dziurą, oddaje darmowe punkty z linii rzutów wolnych i nie gra w obronie. Nigdy nie zdobędą pierścienia z nim jako główną postacią”.
Inny fan, choć przyznając mu talent ofensywny, wskazywał na jego mowę ciała, gdy drużyna przegrywa lub sędziowie nie podejmują jego zdaniem słusznych decyzji:
„Kocham Lukę, ale kiedy robi coś źle, albo przegrywają wysoko, albo sędziowie nie gwizdają tego, czego chce, jego mowa ciała jest fatalna. Stary, musisz wrócić do obrony albo przejść do następnej akcji. To już nudne”.
Analizy nagrań wideo z porażki na forach internetowych tylko umacniały te negatywne odczucia. Kibice zarzucali mu brak zaangażowania i niezdolność do pokrycia przestrzeni.
Komentujący na Reddicie nie przebierali w słowach: „Luka dosłownie wkłada więcej energii w krzyczenie na sędziego, niż w krycie swojego zawodnika”.
Inny dodał: „Lakers grają ciągle 4 na 5 lub 3 na 5 w przejściu lub po stratach. Luka jest tak zły w kontrataku. Po prostu przerażający”.
Jeden z użytkowników posunął się do skrajności, określając Dončicia ze względu na jego powolne ruchy boczne mianem „stożka drogowego”.
Lepsza strategia defensywna Lakers: Czy transfery mogą uratować sezon?
Konsensus po środowej porażce jest jednoznaczny: Los Angeles Lakers desperacko potrzebują wzmocnienia obrony przed zbliżającym się terminem wymian 5 lutego. Nawet trener Lakers, JJ Redick, nie krył rozczarowania, gdy jego zespół pozwolił Spurs na trafienie 45% za trzy punkty (17 na 38 prób).
Redick skomentował postawę zespołu: „Bardzo niewiele drużyn nie ma jakiegoś elementu, który można wykorzystać. My jesteśmy stale wystawiani na te same problemy”.
Aktualna pozycja Lakers w lidze – numer 21 w efektywności defensywnej – stawia ich w niewygodnym towarzystwie, gdyż dziewięć drużyn plasujących się niżej w tych statystykach ma małe szanse na awans do fazy play-off. W obliczu tych obaw, Lakers są namawiani do poszukiwania specjalistów od obrony na obwodzie, takich jak Herb Jones z New Orleans Pelicans czy Andrew Wiggins z Miami Heat, aby wsparli trójkę defensywnie niewydolną: Dončicia, LeBrona Jamesa i Austina Reavesa.
Jeden z obserwatorów NBA niedawno stwierdził, że obecny pierwszy skład Lakers nigdy nie powalczy o mistrzostwo.
„Pierwsza piątka składająca się z Luki [Dončicia], Austina [Reavesa], LeBrona [Jamesa], Rui [Hachimury] i Deandre [Aytona] nie będzie rywalizować o mistrzostwo” – stwierdził anonimowy dyrektor NBA.









