Wojownicy z Zatoki, znani z bicia rekordów, znowu są w centrum gorącej debaty. Tym razem nie chodzi o historyczny sezon 73 zwycięstw, lecz o kontrowersyjny wyczyn Bam Adebayo, który rzucił 83 punkty. Choć część ekspertów krytykuje takie zagrania, Draymond Green, weteran koszykarskich podbojów, staje murem za zawodnikiem Miami Heat, miażdżąc wszelkie „niepisane zasady” koszykówki.
Draymond Green uderza w krytyków: „Pieprzyć te niepisane zasady!”
Golden State Warriors mają w swoim DNA polowanie na rekordy – w końcu to oni odebrali Chicago Bulls miano drużyny z największą liczbą zwycięstw w sezonie zasadniczym, notując ich aż 73 w kampanii 2015-2016. Draymond Green, filar tamtej ekipy i kluczowy element, który przyniósł organizacji cztery mistrzostwa, doskonale rozumie, co to znaczy presja bicia historycznych wyników. Dlatego też nie zamierza milczeć w sprawie Bam Adebayo, który ostatnio zdobył 83 punkty przeciwko Washington Wizards, stając się drugim strzelcem w historii ligi.
Podczas swojego podcastu, „The Draymond Green Show”, zawodnik Warriors nie szczędził słów dla tych, którzy krytykowali Ethana, jak niektórzy nazywają Adebayo, za forsowanie rekordu pod koniec meczu, gdy wynik był już rozstrzygnięty. Green ma dla nich bardzo ostrą wiadomość.
„Czy wy chcecie, żeby Spoelstra czuł się źle z powodu tej drużyny, tej organizacji i wycofał Bama z gry, nie pozwalając mu gonić za rekordem? Dlaczego? Nienawidzę tych niepisanych ku***skich zasad w koszykówce. Zawsze o tym mówię. Nie rzucaj piłki, nie zdobywaj punktów, gdy prowadzisz, a zegar tyka. Pieprzyć to! To jest mecz koszykówki!”
Green wyraził swoje zadowolenie z faktu, że Adebayo doprowadził grę do końca, by móc zapisać się w historii. Dla gracza ceniącego czyste, wyniszczające zwycięstwo, takie obawy są absurdalne.
„Jeśli przegrywasz, to jasne, że możesz rzucać, bo przegrywasz. Ale jeśli wygrywasz, to jest to niedopuszczalne, bo wygrywasz. Co to jest hel? Fałszywe współczucie dla wygrywania? »Powinieneś go wycofać z gry, bo macie tak dużą przewagę«. Kto tak powiedział? Na zegarze jest czas. To nie jego wina, że oni są do bani.”
Erik Spoelstra i mentalność zwycięzcy – brak przeprosin za grę
Niespodzianką dla wielu, choć nie dla tych, którzy znają mentalność Green’a, jest to, że jego poglądy są zbieżne z opiniami trenera Miami Heat, Erika Spoelstry. Trener nie zamierza przepraszać nikogo za to, w jaki sposób zarządzał minutami Adebayo w końcówce spotkania. To klasyczne podejście do rywalizacji, które nakazuje maksymalne wykorzystanie każdej sekundy.
Spoelstra jasno postawił sprawę na ostrzu noża, nie zostawiając miejsca na interpretacje:
„Słuchajcie, nie, nie przepraszam absolutnie nikogo. Kropka. A idąc do gry, to wtorkowy mecz przeciwko drużynie, która nie gra o nic, gdzie ich organizacja próbuje przegrywać – my już przegraliśmy mecz w takiej sytuacji. Mamy zawodników, którzy siedzą na ławce.”
Dla kogoś takiego jak Draymond Green, który jest ucieleśnieniem maksymalnej szarpaniny na parkiecie, niezależnie od wyniku kwarty, taka postawa jest godna poklasku. Ta filozofia rywalizacji jest kluczowa, szczególnie teraz, gdy Warriors desperacko walczą o miejsce w turnieju play-in.
Wojownicy na krawędzi: Czy Green musi przejąć większą rolę w ofensywie?
Obecnie, gdy Stephen Curry zmaga się z kontuzją kolana i opuści jeszcze kilka spotkań, ofensywa Golden State wyraźnie osłabła. Warriors notują 16. najlepszy atak w lidze, co nie wróży im dobrze w walce o wyższe lokaty na Zachodzie. Draymond Green, znany bardziej z defensywy i kreowania gry, może być zmuszony do zwiększenia swojego udziału w punktowaniu, by utrzymać Dubs w grze.
Obecnie Warriors zajmują dziewiąte miejsce w Konferencji Zachodniej. W obliczu tak wyrównanej walki, każda wygrana jest na wagę złota, a „gentelmeńskie układy” na parkiecie nie mają racji bytu. Green i Spoelstra udowodnili, że w NBA liczy się tylko wynik i historia, a nie sentymenty.









