Drummond zaskakuje rzutami za trzy i sam przyznaje, że młodszy on by nie uwierzył.

Widok zawodnika NBA zmieniającego się nagle w klasycznego strzelca to rzadki spektakl, a kiedy ten zawodnik to Andre Drummond, robi się naprawdę głośno. Czy centry, który przez lata opierał się rzutom z dystansu, nagle odkrył w sobie skrywanego trenera od trójek? Ta niesamowita transformacja, która zelektryzowała kibiców Philadelphia 76ers, wymaga głębszej analizy, zwłaszcza biorąc pod uwagę jego dotychczasową karierę.

Kiedy centr trafia „dagger three”? Szok i niedowierzanie w Philly

Sezon zasadniczy dobiegał końca, a Philadelphia 76ers desperacko walczyli o siódme miejsce w konferencji, mierząc się z Orlando Magic. W kluczowym momencie, kiedy emocje sięgały zenitu, publiczność w South Philly oszalała, a winowajcą był… Andre Drummond. Tak, ten sam Drummond, którego nazwisko rzadko kojarzono z rzutem za trzy punkty. Trafił on drugą trójkę w meczu, co dla wielu fanów NBA było niczym objawienie.

Drummond zakończył ten kluczowy występ z imponującym dorobkiem: 14 punktów, 10 zbiórek, dwie asysty, trzy przechwyty i trzy bloki w 31 minut spędzonych na parkiecie, notując przy tym skuteczność 2/3 z dystansu. Oczywiście, to tylko jeden mecz, ale ta nagła zmiana dywersyfikacji ataku jest szokująca, zważywszy na to, jak wyglądała jego kariera przez większość czasu.

Zwrot akcji w karierze: Czy stary Andre uwierzyłby w samego siebie?

Fani ligi, zapatrzeni w statystyki, od miesięcy nie mogą uwierzyć w tę nieoczekiwaną metamorfozę. Sam weteran przyznaje, że ta zmiana jest zaskakująca nawet dla niego. Gdy Drummonda zapytano o tę niespodziewaną skuteczność, odpowiedział wprost, co myśli o swojej ewolucji:

„Gdybyś powiedział 17-letniemu Andre Drummondowi, grającemu dla Detroit, że zdobędzie decydujące punkty z linii za trzy. Tak, myślę, że by ci nie uwierzył.”

To zdanie doskonale obrazuje skalę dokonanej zmiany. Przez pierwsze pięć lat kariery w Detroit Pistons, Drummond miał problem z podjęciem próby zza łuku – łącznie oddał nie więcej niż siedem rzutów za trzy w całym sezonie! Po ośmiu latach w Motors City, jego bilans trójek był mizerny. W Cleveland Cavaliers, przez dwa sezony, zanotował zaledwie 22 próby. Krótkie epizody w Brooklynie i Los Angeles przyniosły łącznie jeden rzut, a w Chicago, przez dwa lata, zaledwie sześć.

Statystyczny paradoks: Efektywność w erze „stretch-fives”

W ciągu ostatnich dwóch lat (czyli w trakcie jego niedawnego pobytu w Sixers), Drummond oddał 110 rzutów za trzy w sezonie zasadniczym, z czego 90 tylko w bieżącym roku. I tu jest sedno: pomimo sceptycyzmu co do jego umiejętności rzutowych, centrum zakończyło sezon z efektywnością 35,6% zza łuku, trafiając średnio 1,4 takie próby na mecz.

Oczywiście, sztab szkoleniowy 76ers nie prosił go, by stał się klasycznym „stretch-five” (centrem, który stawia zasłony i natychmiast wycofuje się na obwód). Jednak Drummond sam wykorzystał nadarzające się okazje. Wygląda na to, że postawił na intensywny trening, a efekty są, obiektywnie rzecz biorąc, pozytywne. Fakt, że drużyna zapewniła sobie zwycięstwo 109-97 nad Magic i tym samym awansowała na siódme miejsce, posyłając ich do Bostonu na starcie z Celtics w pierwszej rundzie playoffów, tylko cementuje znaczenie tej nieszablonowej „nowej broni” w arsenale środkowego. Dla Magic oznacza to walkę o ósme miejsce z Charlotte Hornets.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482