Dwight Howard celebruje historyczny sukces byłych 76ers słowami: "The Process".

Niesamowity powrót Philadelphia 76ers do życia w play-offach NBA, po tym jak wydawało się, że są już na deskach, wywołał falę komentarzy w świecie koszykówki. Nawet ci, którzy kiedyś nosili barwy tej organizacji, nie mogli przejść obojętnie obok tej sensacyjnej remontady. Szczególnie jeden były środkowy, mistrz NBA, postanowił podzielić się swoją euforią w mediach społecznościowych, przypominając o złotej erze „The Process”.

Dwight Howard bije brawo dla Emiida i 76ers: To jest „The Process” w najlepszym wydaniu

Po raz pierwszy, odkąd Joel Embiid zdominował scenę w Filadelfii, 76ers dokonali czegoś naprawdę nieoczekiwanego przeciwko Boston Celtics w fazie pucharowej NBA. Świat koszykówki wstrzymał oddech, gdy ta siódma drużyna, mierząca się z rozstawioną z numerem dwa ekipą, zdołała odwrócić wynik serii przegranej 1-3. Dwight Howard, były środkowy 76ers, oglądał emocje Game 7 i natychmiast po końcowej syrenie dał znać o swoich odczuciach w sieci.

Howard, postać niemalże gwarantująca szacunek jako potencjalny przyszły członek Galerii Sław koszykówki, swój czas w Filadelfii miał krótki, ale znaczący. „Proces 😤” – napisał na platformie X (dawniej Twitter), dając do zrozumienia, że ten styl walki i niespodziewany obrót spraw idealnie wpisuje się w etos, który kiedyś budowano w tym mieście.

Kariera Howarda – od Orlando po Filadelfię i z powrotem

Zanim Howard trafił do Filadelfii, jego kariera była już bogata i pełna zwrotów akcji. Wchodząc do ligi prosto ze szkoły średniej w 2004 roku jako pierwszy wybór draftu z Atlanty, przez długi czas był królem obręczy w barwach Orlando Magic. Osiem lat w Orlando, a następnie głośny transfer do Los Angeles Lakers, który trwał tylko jeden sezon, zanim przeniósł się do Houston Rockets, gdzie współpracował z obecnym Prezydentem Operacji Koszykarskich 76ers, Darylem Moreyem.

Po trzech latach w Houston, Howard zaczął „podróżować” po lidze, lądując kolejno w Atlancie, Charlotte, Waszyngtonie, aż w końcu zaliczył drugą, tym razem bardziej epizodyczną, przygodę z Jeziorakami.

W 2020 roku 76ers sprowadzili Howarda, zaledwie kilka miesięcy po tym, jak zdobył swój pierwszy tytuł mistrzowski z Lakers. Miał on pełnić rolę kluczowego zmiennika dla Joela Emiida, mając nadzieję, że jego weteran doświadczenie pomoże drużynie sięgnąć po mistrzostwo. Howard rozegrał blisko 70 meczów w sezonie 2020-2021, notując średnio 7,0 punktu i 8,4 zbiórki na mecz, spędzając na parkiecie 17,3 minuty. Choć w Filadelfii zaskarbił sobie sympatię kibiców, nie przedłużył kontraktu, wracając do Lakers na swój trzeci i ostatni „rozdział” w karierze.

Dlaczego były środkowy kibicuje obecnemu sukcesowi 76ers?

Mimo że czas Howarda w 76ers był krótki, widać, że emocjonalnie wciąż jest związany z organizacją i jej obecnym liderem. Teraz, gdy drużyna dokonała historycznego powrotu, Howard jawnie wspiera swoich byłych kolegów.

Szczególnie ciepło wypowiada się o Embiidzie, który po powrocie po kontuzji i operacji, dosłownie pociągnął drużynę za uszy. Zawodnik MVP z poprzedniego sezonu wrócił do gry zaledwie 17 dni po zabiegu i zakończył serię z Celtics, notując imponujące statystyki: 28,0 punktu, 9,9 zbiórki i 7,0 asysty na mecz. Taka postawa woli walki z pewnością wzbudza szacunek weteranów takich jak Howard.

Siódemki mają teraz dzień odpoczynku, zanim czeka ich kolejna epicka bitwa w Nowym Jorku przeciwko Knicks. Po takim wyczynie, morale w szatni 76ers musi być na najwyższym poziomie, a wsparcie z zewnątrz, nawet od byłych graczy, z pewnością dodaje paliwa do dalszej walki.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 388