Embiid bez śladu kontuzji.

Powrót króla po przerwie. Czy Joel Embiid jest już maszyną gotową na play-offy, czy to tylko chwilowe przebudzenie? Po długim pobycie na liście kontuzjowanych, gwiazda Philadelphia 76ers znów szturmuje parkiety, ale czy jego ciało wytrzyma ten powrót? Kibice wstrzymali oddech, obserwując każdy jego ruch, zwłaszcza po tym, jak nagle zniknął z raportów medycznych, co było równie szokujące, co jego wcześniejsze absencje.

Koniec ciszy w Filadelfii: Nick Nurse rozwiewa wątpliwości po powrocie MVP

Cała liga zastanawiała się, jak po długiej przerwie, naznaczonej problemami z kolanem, piszczelem, a ostatnio naciągnięciem mięśnia skośnego, zareaguje organizm Joela Embiida. Kiedy tylko Siódemki opublikowały raport na mecz z Charlotte Hornets, na którym Embiida nie było wcale, zapanowało zdziwienie. Czyżby rzeczywiście wszystko było w porządku? Trener Nick Nurse po ostatnich treningach rzuca nieco światła na tę zagadkę, tonując (lub podgrzewając) emocje fanów.

„Wyszedł całkiem nieźle” – powiedział trener Sixers dziennikarzom po piątkowej sesji treningowej w Camden w New Jersey. „Myślę, że nic poza pozytywami. Miał pełny udział w dzisiejszym treningu, więc wydaje mi się, że jest w porządku.”

To uspokajająca wiadomość, ale kluczowe pytanie brzmi: jak jego ciało zareaguje na pełne obciążenie na tym etapie sezonu? W Sixers najwyraźniej nie popadają w panikę, co jest kluczowe, jeśli myślą o poważnych aspiracjach w Konferencji Wschodniej.

35 punktów i idealna celność: Embiid wchodzi w tryb play-off

Pierwszy mecz po rekonwalescencji to zawsze test psychologiczny i fizyczny. Embiid spędził na parkiecie 28 minut w starciu z Chicago Bulls i odpowiedział spektaklem, który niemalże wymazał z pamięci wszelkie obawy. Taki powrót to nie jest zwyczajne „rozruszanie” stawów. To deklaracja.

Podczas swojego występu, wielokrotny All-Star trafił 12 z 17 rzutów z gry, w tym wszystkie trzy próby zza łuku. Uzbierał 35 punktów. Do tego dołożył sześć zbiórek, siedem asyst i jeden blok, prowadząc 76ers do dominującego zwycięstwa 157-137. Biorąc pod uwagę, jak oszczędnie grano nim w tym sezonie, ta efektywność w pierwszych minutach po przerwie jest imponująca.

Kiedy „Proces” jest zdrowy, dominacja jest widoczna. W 34 rozegranych meczach tego sezonu, Embiid notuje średnie 26,9 punktu, 7,5 zbiórki i 4,0 asysty. Co ważniejsze, bilans drużyny z nim na parkiecie to solidne 22-12. To pokazuje, jak bardzo jego obecność windowała ten zespół w hierarchii ligi.

Wschodnie szachy: Jak powrót Embiida wpływa na rankingi i walkę o wyższe rozstawienie

Philadelphia 76ers wchodzą w decydującą fazę sezonu zagrażając czołówce Wschodu, ale nadal wiszą na włosku, jeśli chodzi o rozstawienie przed play-offami. Zajmują obecnie siódme miejsce, z bilansem 40-33.

Sytuacja jest jednak napięta. Strata do Atlanta Hawks to zaledwie pół meczu, a do Toronto Raptors – jeden pełny mecz. W kontekście walki o wyższe miejsce, każdy mecz jest na wagę złota, a absencja Embiida mogła kosztować ich utratę przewagi własnego parkietu w pierwszej rundzie.

Co ciekawe, tuż za plecami Siódemek czają się Charlotte Hornets, którzy są w świetnej formie – odnotowali siedem zwycięstw w ostatnich dziesięciu spotkaniach i wygrali pięć z rzędu. Ich nadchodząca wizyta w Filadelfii, gdzie będą próbowali wyrównać swój bilans zwycięstw z 76ers, zapowiada się na prawdziwy bój o utrzymanie siódmej pozycji. Obecność w pełni sprawnego Embiida wydaje się niezbędna, jeśli Siódemki nie chcą dać się wciągnąć w paskudną walkę o utrzymanie się w najlepszej ósemce do samego końca.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482