Embiid na celowniku ekspansji NBA: wielki kontrakt może go wystawić na draft.

Wyobraźcie sobie scenariusz, w którym jedna z największych gwiazd NBA, były MVP, staje się dostępny na rynku, ale nie przez tradycyjny handel. Mowa o symulacji nadchodzącego draftu rozszerzającego, który ma powitać w lidze Seattle i Las Vegas. Czy Philadelphia 76ers odważą się zaryzykować i wystawić Joela Embiida na pastwę losu? To finansowa szachownica, której reguły diametralnie różnią się od tego, co znamy.

Joel Embiid na celowniku: Czy kontrakt zaważy na losie MVP?

Ekspansja NBA do 32 drużyn, z nowymi bazami w Seattle i Las Vegas, to nie tylko radość dla kibiców – to poważne wyzwanie logistyczne i strategiczne. Kluczowym elementem tego procesu będzie draft rozszerzenia, gdzie istniejące zespoły będą musiały zdecydować, kogo chronić, a kogo wystawić na wybór dla nowych franczyz. I tu na scenę wkracza postać mająca gigantyczny wpływ na rynek: Joel Embiid.

Według prognoz, na które powołuje się Sporting News, Embiid może znaleźć się w sytuacji zbliżonej do Anthony’ego Davisa – wielkiej gwiazdy u schyłku opłacalności kontraktowej. Będzie on zarabiał astronomiczne 67 milionów dolarów w ostatnim roku swojej obecnej umowy. Eksperci sugerują, że dla 76ers, gdy Embiid będzie zbliżał się do 34. roku życia, a jego zdrowie będzie – delikatnie mówiąc – kwestią niepewną, próba pozbycia się tak gigantycznego obciążenia finansowego stanie się priorytetem.

Jak to ujął Sporting News:

„Embiid znajdzie się w podobnej sytuacji co (Anthony) Davis. Będzie zarabiał 67 milionów dolarów w ostatnim roku swojej obecnej umowy. Był całkiem dobry w tym sezonie, gdy był zdrowy, ale obecnie gra bardzo mało, mając 32 lata. Zanim skończy 34 lata, jego kondycja jeszcze bardziej się pogorszy, a Philadelphia może chcieć pozbyć się jednego z najbardziej przepłacanych graczy w lidze. Embiid to duża marka dla Las Vegas, którą mogliby umieścić na swoim banerze reklamowym. Sprawi, że będą konkurencyjni w tych 40 meczach, w których zdoła zagrać.”

Dla 76ers to prosta arytmetyka: chronią młodsze talenty i graczy na tzw. „kontraktach przyjaznych dla zespołu” (team-friendly deals). Pozbycie się pensji Embiida natychmiast generuje gigantyczną przestrzeń pod sufitem płacowym, co pozwala na natychmiastowe zrobienie wrażenia na rynku wolnych agentów.

Dlaczego nowe drużyny miałyby chwycić tę bombę zegarową?

W typowych draftach rozszerzenia, drużyny chronią swoje absolutne perły. Ale NBA to unikatowy ekosystem, gdzie dyscyplina finansowa (salary cap) rządzi rynkiem bardziej niż sentyment. O ile w WNBA, gdzie pensje są na bardziej ujednoliconym poziomie, zespoły chroniły pięć najlepszych nazwisk, o tyle w NBA, nowicjusze będą kalkulować przede wszystkim wartość kontraktu.

Wystawienie Embiida jest więc ryzykownym, ale kuszącym ruchem. Dla Las Vegas czy Seattle, to szansa na natychmiastowe zdobycie globalnie rozpoznawalnej gwiazdy, która pomoże zbudować bazę kibiców. Ryzyko ogranicza się do jednego sezonu, z nadzieją, że uda się wydobyć z niego najlepszą wersję, zanim jego ciało ostatecznie się podda.

Trudno sobie wyobrazić, by zawodnik formatu Embiida, nawet w podeszłym wieku i po kontuzjach, regularnie schodził poniżej 20 punktów na mecz. Taka postać może natychmiast nadać nowej franczyzie znaczenie i – co najważniejsze – przekonać przyszłych wolnych agentów, że warto dać szansę tej nowej metropolii koszykarskiej. Czy warto zapłacić fortunę za rok gry, aby uzyskać natychmiastową wiarygodność? Dla nowej organizacji to może być „go for broke”.

Gwiazdy na krawędzi: Kto jeszcze jest do wzięcia?

Jeśli 76ers zdecydują się na ten drastyczny ruch, Embiid nie będzie jedynym weteranem stojącym pod znakiem zapytania. Sporting News snuje wizję, że Anthony Davis mógłby zostać wybrany jako numer jeden całego draftu 2028. Ale to nie koniec listy potencjalnych „bomb” finansowych.

Inne nazwiska, które mogą znaleźć się na liście dostępnych, to Jimmy Butler, Kyrie Irving, Zach LaVine i Andrew Wiggins. Zauważcie tu wzorzec: to potężne talenty, ale każdy z nich jest weteranem o różnym stopniu zużycia fizycznego, a każdy z nich pobiera gigantyczne wynagrodzenie. Realistycznie, każda z tych drużyn może uznać, że lepiej jest zaryzykować i pozwolić innej jednostce przejąć ten finansowy ciężar.

Oczywiście, do lata 2028 roku w NBA może wydarzyć się wszystko. Kontrakty się skończą, zawodnicy zmienią drużyny, a koszykarski rynek zwariuje. Niemniej już teraz widać, że nadchodzący draft rozszerzenia dla Las Vegas i Seattle będzie fascynującym poligonem doświadczalnym, gdzie decydować będą nie tylko umiejętności, ale przede wszystkim arkusze kalkulacyjne.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482