Nadchodzą play-offy NBA, a Philadelphia 76ers stają przed gigantycznym dylematem. Brak Joela Embiida w pierwszym meczu serii przeciwko Boston Celtics to cios, którego nie da się zignorować. Jak Nick Nurse zamierza poskładać ten niesamowicie utalentowany, ale teraz zraniony zespół, by nawiązać walkę z potentatem ze Wschodu? To będzie prawdziwy test na charakter i głębię składu.
Koniec marzeń na starcie? Embiid poza składem na Game 1
Oficjalny komunikat dotyczący raportu kontuzji Szóstek przed pierwszą batalią z Celtics nie przyniósł niespodzianek, ale ból wynikający z tej wiadomości jest realny. Gwiazda drużyny, centyr Joel Embiid, który niedawno przeszedł pilną operację wycięcia wyrostka robaczkowego, zgodnie z oczekiwaniami nie zagra w pierwszym meczu fazy pucharowej. Co gorsza, klub nie podał żadnych konkretnych ram czasowych jego powrotu do gry. To nie jest drobna stłuczka – to usunięcie narządu, a powrót do wyczynowego kosza wymaga czasu.
Trener 76ers, Nick Nurse, choć przygotowywał się na ten scenariusz, zachowuje pragmatyczne podejście, koncentrując się na najbliższym starciu. Jak sam stwierdził:
„Przygotowuję się na niedzielny mecz i wiem, że on nie zagra. To na razie tyle. Jesteśmy po prostu skupieni na tym, jak wejść tam, przygotować się do walki, do bitwy i wykonać to najlepiej, jak potrafimy. A potem zaczniemy ustalać – cokolwiek się zmieni, ta seria stanie się serią. Cokolwiek się zmieni, prawdopodobnie zacznie się w połowie tego meczu, a my będziemy działać stamtąd.”
Wielu fanów i analityków szybko podsumowuje sytuację: patrząc na kalendarz, szanse na powrót Embiida w Game 2 we wtorek wydają się skrajnie małe, a nawet Game 3, rozgrywany w Filadelfii, to najbardziej optymistyczny, lecz wciąż naciągany scenariusz. Powrót po 15 dniach od operacji wyrostka to niewiele czasu jak na tak kluczowego zawodnika. Prawda jest bolesna: na ten moment fani muszą założyć, że MVP z zeszłego sezonu nie zagra przez całą serię.
Jak obrócimy scenariusz? Odpowiedź leży w barkach Maxeya i Edgecombe’a
Utrata Embiida to nie tylko brak dominacji pod koszem; to usunięcie centralnego elementu ofensywy i tarczy defensywnej. W tej sytuacji ciężar gry spada na barki pozostałych liderów. Dominick Barlow, skrzydłowy Szóstek, stara się zachować optymizm, uznając fakt, że drużyna grała już bez swojego centra:
„Oczywiście, chcemy 'dużego faceta’ na parkiecie i życzymy mu szybkiego powrotu do zdrowia, ale graliśmy z tą drużyną bez niego i widzieliśmy, jak to wygląda. Intensywność z pewnością będzie wyższa i gra będzie miała inny klimat, ale mamy punkt odniesienia, jak to jest bez niego. Myślę, że mamy dobrą strategię, którą stosujemy. Czuję, że wszyscy w tym budynku są pewni siebie.”
„Dobry punkt odniesienia” znaczy tyle, co konieczność stworzenia alternatywnej architektury ofensywnej od podstaw. Większa część odpowiedzialności za zdobywanie punktów spocznie na dynamicznym Tyrese’ie Maxeyu, który musi wejść na poziom absolutnej dominacji. U jego boku na parkiecie zjawią się Paul George (choć to historyczna nieścisłość w kontekście Sixers, wymieńmy kluczowych graczy z dostępnych źródeł, czyli Kelly Oubre Jr. oraz wspominanego V.J. Edgecombe’a) oraz Oubre.
Jednak koszykówka to nie tylko punkty. Kto teraz będzie chronił obręcz i walczył o zbiórki? Tu wkraczają zawodnicy tacy jak Barlow, Andre Drummond i niewymieniony wprost, ale z pewnością kluczowy, Adem Bona. To właśnie ich „brudna robota” – walka na perymetrze, blokowanie i zbieranie – może przesądzić o tym, czy Szóstki ugrają choćby jedno zwycięstwo na wyjeździe.
Czas na rewolucję w rotacji Nicka Nurse’a: Czy wygra świeży pomysł?
Nikola Nurse, znany ze swojej elastyczności taktycznej (pamiętajmy o jego mistrzowskim runie z Toronto Raptors), stoi przed wyzwaniem skonstruowania rotacji, która zrekompensuje niemożliwy do zastąpienia brak Embiida. Nie chodzi tylko o to, kto zajmie jego minuty, ale jak rozmieści się obciążenie fizyczne i emocjonalne.
Zarządzenie trenera musi być takie, by maksymalnie wykorzystać szybkość Maxeya i wszechstronność pozostałego składu, minimalizując jednocześnie ekspozycję na dominację podkoszową Celtics. Kluczowe będzie tempo gry – Szóstki będą musiały narzucić piekielnie szybkie tempo, by Celtics, którzy preferują uporządkowany atak pozycyjny, nie zdążyli ustawić kosza.
Jeśli Philadelphia zdoła narzucić swój rytm, a np. V.J. Edgecombe i solidni rezerwowi dostarczą niespodziewany wkład – może to dać im szansę na sprawienie „upsetu” w pierwszym meczu na wyjeździe bez swojej supergwiazdy. W przeciwnym razie, bez Embiida, seria szybko zamieni się w jednostronne widowisko.









