Emerytowany Gallinari nie potrafi żyć bez koszykówki.

Danilo Gallinari, weteran NBA z czternastoletnim stażem, odłożył buty na kołku po efektownym finale w Portoryko, ale to nie koniec jego historii z koszykówką. Nawet po zakończeniu spektakularnej kariery w Stanach Zjednoczonych, „Gallo” udowadnia, że miłość do parkietu to coś więcej niż tylko kontrakt. Dlaczego legenda włoskiego basketu nie potrafi odpuścić tego sportu, i kogo typuje na przyszłych dominatorów ligi?

Dlaczego Gallinari nie potrafi żyć bez NBA? Pasja silniejsza niż emerytura

Kariera Danilo Gallinariego była mozaiką momentów – od draftu przez New York Knicks w 2008 roku, przez siedem lat w Denver Nuggets, aż po niesławny transfer w ramach wymiany za Paula George’a do Oklahoma City Thunder. Choć jego ostatni mecz w NBA miał miejsce 2 maja 2024 roku w barwach Milwaukee Bucks, emocje w nim nie wygasły. W ekskluzywnym wywiadzie dla Heavy Sports Włoch przyznał, że koszykówka to jego tlen.

„Nie potrafię żyć bez koszykówki. To mówi samo za siebie – to moja pasja. To moja miłość” – wyznał Gallinari. – „Nadal gram z paczką znajomych raz w tygodniu. Po prostu nie mogę bez tego żyć. Moja żona to wie. Moje dzieci wiedzą, jaka jest sytuacja.”

Po burzliwych przystankach, w tym krótki, choć obiecujący moment w Boston Celtics, gdzie kontuzja pokrzyżowała mu plany, oraz pobyty w Wizards i Pistons, Gallinari ugruntował swoją pozycję jako ceniony lider szatni, mimo że ciało zaczęło odmawiać posłuszeństwa. Jednak odejście z ligi nie oznaczało dystansu. Najnowszym dowodem jego zaangażowania jest współpraca z AT&T Dunk Bus podczas wizyty w Oklahoma City, gdzie starał się zbliżyć kibiców do gry.

OKC Thunder: Powrót do specjalnego miejsca i pochwały dla obecnych mistrzów

Wybór Oklahoma City jako miejsca na inaugurację współpracy z AT&T nie był przypadkowy. Gallinari, który spędził tam sezon 2019-2020, czuje silną więź z drużyną i miastem, mimo że jego pobyt był krótki. To właśnie tam, grając obok Shai Gilgeous-Alexandra (SGA) i Luguentza Dort’a, poczuł ducha prawdziwej drużyny.

„Odwiedziłem OKC kilka razy w trakcie sezonu, żeby sprawdzić moich chłopaków, moich byłych kolegów z drużyny. OKC było dla mnie czymś wyjątkowym” – powiedział dla Heavy Sports. – „Kiedy miałem okazję wrócić do OKC z czymś naprawdę specjalnym, co zorganizowali, mogłem doświadczyć więcej interakcji z fanami wokół gry.”

Paycom Center słynie z elektryzującej atmosfery, zwłaszcza w play-offach, a Gallinari nie szczędził pochwał dla obecnej maszyny, którą są Thunder, faworyci do kolejnego mistrzostwa. Widzi tam echa swojej ekipy, która zyskała na dojrzałości.

„Można było od początku zobaczyć, że będą wyjątkowi… To niesamowite, co osiągnęli SGA, a także Lu Dort. Ale także Mark (Daigneault) jako trener. Był moim asystentem, a potem moim trenerem, kiedy byłem w OKC. Dla mnie jako byłego gracza, to coś specjalnego obserwować ten proces i podróż, jaką przeszli zawodnicy i trener. Jestem z nich bardzo szczęśliwy.”

Gwiazdy przyszłości i „instynkt zabójcy”: Kogo obserwuje emerytowany Włoch?

Choć jego liczby w karierze – średnie 14,9 punktu, 4,7 zbiórki i 1,9 asysty przy fantastycznej skuteczności 87,6% z linii rzutów wolnych – stawiają go w gronie czołowych włoskich koszykarzy w historii NBA, Gallinari ma oko na nowe pokolenie. Kiedy padło pytanie, kogo śledzi w obecnej lidze, wskazał na dwóch zawodników o zupełnie różnych profilach.

Po pierwsze, młody geniusz, który przypomina mu go samego z początków kariery:

„Widzę młodego faceta, 19, 20 lat, jak Cooper Flagg” – odniósł się do napastnika Dallas Mavericks i zdobywcy nagrody dla najlepszego debiutanta. – „Dla niego niebo jest limitem po tym, co zrobił w tym roku; to już jest niesamowite. Potrafi grać na wielu pozycjach, gdy poprawi rzuty za trzy punkty. Mówimy tu o graczu na poziomie MVP.”

Po drugie, zawodnik, który jego zdaniem ma w sobie to, co niezbędne do osiągnięcia absolutnego numeru jeden w lidze – „instynkt zabójcy”. Mowa tu o Anthonym Edwardsie z Minnesota Timberwolves.

„Jednym z moich ulubionych graczy jest Anthony Edwards” – stwierdził Gallinari. – „Co roku ekscytuje mnie, kiedy wiem, że gra. Zdecydowanie chcę oglądać jego styl gry i to, jak podchodzi do meczu, jak traktuje przeciwników. Zdecydowanie jest jednym z moich ulubionych graczy.”

Weteran podkreślił, jak kluczowa jest ta mentalność w walce o dominację w NBA:

„Aby być numerem jeden, być MVP, być najlepszym zawodnikiem w swojej drużynie, musisz mieć ten (instynkt zabójcy). Jeśli go nie masz, zostaniesz przejechany” – ostrzegł. – „Gdy tylko przestajesz dawać z siebie wszystko, nie pokazujesz, że potrafisz grać na najwyższym poziomie, albo kiedy zdarza się kontuzja, ktoś inny wejdzie na twoje miejsce. A w tej pracy mnóstwo facetów walczy o kontrakt. Kiedy dostają szansę, by pokazać, gdzie mogą być w lidze, musisz się pilnować.”

Dziś Gallinari prowadzi podcast, angażuje się w rodzime dyscypliny, jak Serie A (kibicuje AC Milan) i Formuła 1 (wspiera Scuderia Ferrari), ale jego związek z koszykówką pozostaje niezachwiany.

„Tak, nie potrafię żyć bez koszykówki” – podsumował. – „Budzę się każdego dnia, robiąc rzeczy związane z koszykówką… I tak po prostu jest.”

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435