Napięcie w Sacramento osiągnęło zenit, gdy na jaw wyszły szczegóły gorącej wymiany zdań między gwiazdą Kings, Zachem LaVine’em, a jednym z kibiców. To, co początkowo wyglądało na kolejną aferę związaną z zakładami, szybko przerodziło się w publiczną batalię o szacunek, wysiłek i, co najważniejsze, wartość milionowego kontraktu. Kibice chcą wiedzieć, co tak naprawdę stało za tą eskalacją i dlaczego obiektywnie utalentowany zawodnik budzi tak skrajne emocje, nawet wśród tych, którzy płacą za jego występy.
Kiedy pasja kibica zderza się z milionami: kulisy awantury LaVine’a z fanem
Moment, w którym Zach LaVine, zawodnik Sacramento Kings, wdaje się w ostrą sprzeczkę z kibicem, natychmiast obiegł sieć, podsycając spekulacje o niespodziewanych problemach finansowych czy osobistych zawodnika. Jednak prawda, którą ujawnił sam fan, Devlin Carter, sezonowy posiadacz karnetu i zagorzały zwolennik Królów, maluje obraz zupełnie innej frustracji – frustracji wynikającej z braku zaangażowania na parkiecie.
Carter postanowił przerwać milczenie i opowiedzieć swoją wersję wydarzeń z zeszłej środy, publikując film na swoim koncie Instagram. Wyjaśnił, że iskra zapłonęła po tym, jak LaVine po raz szósty z rzędu zostawił rywala kompletnie bez krycia przy linii trzech punktów. Gdy trener Doug Christie zarządził czas, a zawodnicy zeszli na ławkę, Carter postanowił wyrazić swoje niezadowolenie.
„Powiedziałem: 'Ej, nie płacimy, żeby oglądać, jak nie grasz w obronie’. Wtedy Zach LaVine spojrzał na mnie i powiedział: 'To wracaj do domu, n****’” – relacjonował Carter, cytowany przez ClutchPoints.
Dla kibica, który wydaje własne pieniądze na wspieranie drużyny, taka postawa była nie do przyjęcia. Carter nie zamierzał odpuścić. Odkładając na bok uprzejmości, odpowiedział z pełną mocą:
„Zacząłem mu mówić, co o tym myślę. Powiedziałem: 'Nie, to ja tu płacę, żeby być! Ty idź do domu! Zarabiasz ponad 40 milionów dolarów, masz zaledwie osiem punktów, a my jesteśmy w czwartej kwarcie. Nie pokazałeś się!’”.
Carter wyraził później skruchę wobec personeluKings i ochrony, z którą wdawał się w przepychanki podczas incydentu. Postawił jednak jednoznaczny zarzut pod adresem LaVine’a: nie pokazywał wysiłku, który byłby adekwatny do kwoty, którą franczyza mu płaci – w tym sezonie jest to niebagatelne 47 499 660 dolarów, jak podaje Spotrac.
Czy Chicago Bulls ma powody do satysfakcji? Lekcja obrony LaVine’a
Co ciekawe, ten rodzaj frustracji nie jest nowością dla kibiców Sacramento. Fani Chicago Bulls, z których wywodzi się LaVine, doskonale znają ten schemat: momenty błyskotliwej gry ofensywnej przeplatane natychmiastowym „wyparowaniem” na deskach obronnych. Wielu z nich odetchnęło z ulgą, gdy LaVine trafił do Kings w ramach wymiany za De’Aarona Foxa, nawiązując do transakcji ze Spurs.
Quinn Everts z portalu Pippen Ain’t Easy ujął to dosadnie na długo przed wybuchem C. Carter’a:
„Fani Byków wiedzą od lat, że pomimo jego ogromnego kontraktu, LaVine nie jest zawodnikiem, na którym można polegać codziennie jako numer jeden pod względem punktowania. Teraz Sacramento Kings uczą się tego w czasie rzeczywistym, gdy ich sezon pogrąża się w rozpaczy – co jest znajomym stanem dla tej franczyzy i jej kibiców. Nie czerpię z tego żadnej satysfakcji. Właściwie, jest mi smutno. Dobrzy ludzie z Sac Town na to nie zasługują” – napisał Everts.
Dla mieszkańców Sacramento ta sytuacja jest szczególnie bolesna, ponieważ perspektywy drużyny wiszą na włosku. Dobra wiadomość jest taka, że według raportów Jake’a Fischera z The Stein Line, franczyza rzekomo planuje „wyprzedaż” przed terminem wymian. Największym problemem pozostaje jednak kontrakt LaVine’a. Jeśli Kings nie zdołają go wytransferować, istnieje realna szansa, że latem przyszłego roku zawodnik zrezygnuje z ostatniego roku umowy i zostanie wolnym agentem.
Królewskie roszady: Milwaukee Bucks celuje w LaVine’a
W obliczu narastającego chaosu, na horyzoncie pojawia się potencjalne rozwiązanie dla utalentowanego, choć niestabilnego, LaVine’a. Jak donosi Michael Scotto z HoopsHype, Milwaukee Bucks wykazuje zainteresowanie sprowadzeniem skrzydłowego. Giannis Antetokounmpo potrzebuje solidnej drugiej opcji ofensywnej, a LaVine, z jego zdolnością do zdobywania punktów, wydaje się idealnym kandydatem, aby stworzyć dynamiczny duet.
Scotto sugeruje nawet konkretny przebieg wymiany: na parkiety Sacramento mógłby trafić Kyle Kuzma, który – co ciekawe – zainwestował w nową ligę siatkówki wspólnie z właścicielem Kings, Vivekiem Ranadive’em. Warto też wspomnieć, że Kings spodziewają się wystawić na sprzedaż innych graczy, takich jak DeMar DeRozan, Domantas Sabonis i Keon Ellis. Czy transfer LaVine’a do Bucks stanie się katalizatorem dla Kings do rozpoczęcia gruntownego remontu, pozwalając im wreszcie zerwać z cyklem rozczarowań i obietnic bez pokrycia? Czas pokaże, czy Bucks są gotowi zapłacić cenę za „problematyczny diament”.









