Utah Jazz, pomimo bilansu poniżej pięćdziesięciu procent, zaczynają prezentować pozytywne sygnały, które nie pozwalają przejść obok nich obojętnie. Niedawne zwycięstwo nad faworyzowanymi Detroit Pistons, osiągnięte mimo kontuzji Ace’a Baileya, oświeciło ligę – w Salt Lake City rodzi się coś ekscytującego. Kluczowi gracze tej drużyny, Lauri Markkanen i Keyonte George, dostarczają spektakli, które każą zapytać: czy to już ten moment, na który czekali kibice Jazz?
George i Markkanen: Duet, który dyktuje warunki w NBA
Utah Jazz wciąż walczą o ustabilizowanie swojej pozycji w tabeli, ale nie da się ukryć, że fundamenty pod wielkie rzeczy są już solidnie położone. W ostatnim, dramatycznym spotkaniu przeciwko rozstawionym jako numer jeden Detroit Pistons, drużyna pokazała charakter, a wszystko przypieczętował Keyonte George, rzucając zwycięski kosz. Co więcej, zaledwie ułamek sekundy po tym, jak musieli sobie poradzić z urazem Ace’a Baileya, drużyna wykazała się niewiarygodną odpornością.
To nie był jednostkowy występ. George zanotował trzeci z rzędu mecz z dorobkiem minimum 30 punktów, a towarzyszył mu w tym Lauri Markkanen, który również przekroczył tę barierę. To już czwarty raz w tym sezonie, kiedy obaj gracze zdobyli powyżej 30 punktów w tym samym meczu – to absolutny rekord w obecnej stawce NBA! Jak zauważono w mediach społecznościowych, jest to wynik, którego żaden inny duet w lidze nie powtórzył. Oznacza to jedno: ofensywny potencjał tej pary jest obecnie najbardziej eksplozywny w całej lidze.
Defensywa wciąż wymaga szlifowania, to fakt, ale dzięki tej dynamicznej dwójce atak w Salt Lake City został odblokowany na pełną moc.
Keyonte George: Przeskok, na który wszyscy czekali
Dla Keyonte George’a pierwsze sezony w barwach Jazz były rollercoasterem. Bywały momenty geniuszu, przeplatane seriami mniej efektywnych występów, co frustrowało kibiców. Teraz, w swojej trzeciej kampanii, ten rozgrywający wskoczył na zupełnie inny poziom, demonstrując stabilność, której brakowało mu we wcześniejszych latach.
Jego średnia punktów wzrosła z 16 punktów w poprzednim sezonie do ponad 25 oczek na noc. Jest to ewolucja poparta skutecznością: procent celnych rzutów wystrzelił z 39% do ponad 45%, a do tego dorzuca niemal siedem asyst na mecz. Po prostu, ten zawodnik nie daje pola do krytyki, dopóki nie ma podłoża do narzekania.
Co prawda, walka o miano All-Star bywa bezlitosna, a szanse ta roczna szansa mogła mu przefrunąć obok nosa, ale jedno jest pewne: George na stałe wpisał się w plan budowy tej organizacji na przyszłe lata.
Obok niego, Lauri Markkanen kontynuuje swoją znakomitą passę. Fiński skrzydłowy, który już miał okazję zagrać w Meczu Gwiazd, wydaje się grać sezon lepszy niż ten z 2022/23, kiedy to po raz pierwszy zasłużył na to wyróżnienie. Wcześniej w sezonie Markkanen zapisał się na kartach historii klubu, notując pierwszy występ z dorobkiem 50 punktów dla Jazz od czasów Karla Malone’a! Ten duet, notujący łącznie ponad 50 punktów na mecz, to prawdziwa siła napędowa.
Co dalej? Przetrwać tę burzę i podtrzymać ogień
Zwycięstwo nad Detroit Pistons z pewnością podbije nagłówki, co jest kluczowe dla drużyny budującej swoją reputację. Jednak kalendarz nie daje wytchnienia. Już następnego dnia Jazz muszą zmierzyć się z 23-7 San Antonio Spurs. To sprawdzian charakteru – muszą utrzymać momentum.
Wiadomo, że w obliczu młodej przebudowy, spekulacje transferowe dotyczące graczy takich jak Kevin Love czy Jusuf Nurkić (choć ten ostatni nie jest powiązany z obecnym składem Jazz, artykuł sugeruje ogólne dążenie do odmłodzenia) mogą się pojawić. W takich warunkach, wygrane z silnymi rywalami, jak ta nad Pistons, są jak czerwona flaga dla ligi: „Warto do nas dołączyć”.
Keyonte George i Lauri Markkanen to fundamenty, na których ma stanąć przyszłość. Ace Bailey również pokazuje progres, choć jego szybki powrót do zdrowia po kontuzji pachwiny, która potrafi być podstępna, jest kluczowy dla rotacji.
Osiągnięcie fazy play-off w tym roku może nie być priorytetem w Utah, ale zdobywanie „podpisowych zwycięstw” ma fundamentalne znaczenie dla ugruntowania przyszłych planów. Trener Will Hardy ma zespół, który walczy. Wszystko, czego można od niego wymagać, to wysiłek i poprawa w defensywie. Poza tym, Jazz stają się ekipą, która od nadchodzącego sezonu będzie stawiać znaki zapytania tuż przed rozgrywkami każdej nocy.









