Gobert po pominięciu w finałach DPOY: „W końcu docenią mój wpływ”.

Gdy NBA ignoruje wielkość: Rudy Gobert, niesprawiedliwość nominacji i walka z Jokiciem w play-off. Czy wybitny defensor musi walczyć nie tylko z rywalami na parkiecie, ale i z kaprysami głosujących? Historia Rudy’ego Goberta, czterokrotnego laureata nagrody za Najlepszego Obrońcę Roku, zdaje się pisać kolejny rozdział konfliktu z ligową narracją.

Rudy Gobert: Od Utah po Minneapolis – Niezauważony Tytan Obrony

Rudy Gobert, od czasów swojej gry w Utah Jazz, konsekwentnie utrzymuje status jednego z najbardziej dominujących obrońców w całej lidze NBA. Ta reputacja towarzyszyła mu, gdy przeniósł się do Minnesota Timberwolves, gdzie w sezonie 2023-2024 zdobył nagrodę DPOY (Defensive Player of the Year). Jednakże, jak bumerang wraca do niego problem ignorowania jego wkładu przez komisje NBA. Po tym, jak nie znalazł się w gronie finalistów w poprzednim sezonie, niedawno okazało się, że ta tendencja — nazwijmy ją po imieniu: „snubbing” — dotyczy go również w cyklu 2025-2026.

To wykluczenie wywołało spore poruszenie, zwłaszcza wśród szkoleniowców. Trener Timberwolves, Chris Finch, otwarcie wyraził swoje zdumienie i dezaprobatę wobec tej decyzji, określając ją jako absurdalną, biorąc pod uwagę stały, elitarny poziom gry Goberta.

Dlaczego Gobert czuje się pomijany? Ostra riposta na bagatelizowanie

Po intensywnym, choć przegranym pierwszym meczu play-off przeciwko Denver Nuggets, gdzie musiał zmierzyć się z trzykrotnym MVP, Nikolą Jokiciem, Gobert został zapytany o dodatkową motywację wynikającą z bycia pominiętym w wyścigu po nagrodę obrońcy roku. Jego odpowiedź była typowa dla zawodnika, który nauczył się radzić sobie z brakiem uznania.

Gobert stwierdził: „Żadnego dodatkowego „soku” – wiem, kim jestem. To nie pierwszy raz, kiedy zostałem potraktowany z lekceważeniem, prawdopodobnie nie ostatni. Mogę być tylko sobą. Jeśli chcą lekceważyć wielkość i brać ją za pewnik, nieważne. Prędzej czy później rozpoznają mój wpływ.”

Tłumacząc z wolnego tłumaczenia, Gobert nie zamierza zmieniać swojego stylu gry pod kątem zadowolenia głosujących; gra swoje, a uznanie przyjdzie z czasem. Warto dodać, że komentując udane akcje defensywne przeciwko Jokiciowi w późniejszym fragmencie meczu, Francuz nie stracił humoru, żartobliwie mówiąc, że „miał szczęście”.

Konfrontacja Gigantów: Gobert kontra Jokić w kluczowej serii play-off

W obliczu braku formalnego uznania ligi, Rudy Gobert ma idealną scenę, by udowodnić swoją wartość: pierwsza runda play-off przeciwko Denver Nuggets. Starcie z Nikolą Jokiciem to prawdziwy test dla każdego centra w NBA.

W pierwszym starciu serii, Nuggets zdołali wypracować przewagę, a Jokić zanotował kolejne efektowne triple-double, mimo solidnej obrony Goberta. Jednakże, w drugim meczu, rozegranym w poniedziałek wieczorem, gra Goberta była kluczowa dla wyrównania stanu rywalizacji na 1-1. Choć Jokić spędził na parkiecie 40 minut, notując 24 punkty i 8 asyst przy 40% skuteczności z gry, to intensywna postawa obrońcy Timberwolves nie pozwoliła Nuggets na dominację. Gobert, pomimo że „wyłączenie” Jokicia jest misją niemal niemożliwą dla każdego centra, w tych dwóch meczach udowodnił, że jest w stanie znacząco utrudnić życie najlepszemu zawodnikowi ligi. Przez dwa spotkania Jokić zaliczył 8 strat, a jego bilans plus-minus na parkiecie był korzystny dla Nuggets (+10), co pokazuje, że walka jest niezwykle zacięta.

Seria przenosi się teraz do Minnesoty, gdzie w czwartek, 23 kwietnia, kibice zobaczą trzecie starcie tytanów. Dla Goberta to nie tylko walka o awans, ale i realna szansa, by ci, którzy go „olewają” w plebiscytach, zobaczyli na własne oczy, dlaczego jego defensywna dominacja jest nie do przecenienia.

1 / 5. Ocen: 1

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483