Gracze NBA nie głosują poważnie: ujawniono szokujące listy kandydatów do Meczu Gwiazd.

Ogłoszenie składów All-Star NBA 2026 przyniosło utarte nazwiska i kilka sensacji, ale prawdziwy dreszczyk emocji pojawił się w głosowaniu samych zawodników, które obnażyło, jak bardzo niektórzy gracze podchodzą do tej kwestii z przymrużeniem oka. Podczas gdy kibice i media zatwierdzili przewidywalnych liderów, to głosy koszykarzy ujawniły zestawienia, które wywołały zdumienie i pytania o powagę procesu wyboru najlepszych.

Gwiazdy Wschodzą i Spadają: Kim Zaskoczył Gracz-Głosujący?

Oficjalnie poznaliśmy składy startowe Meczu Gwiazd NBA 2026, wybrane na podstawie 50% głosów kibiców, 25% głosów obecnych graczy i 25% głosów mediów. Jeśli chodzi o starterów, obie Konferencje prezentują się zgodnie z oczekiwaniami, z potęgami takimi jak Giannis Antetokounmpo, Jalen Brunson, Nikola Jokić, Luka Doncić, Shai Gilgeous-Alexander czy Victor Wembanyama na czele. Jednak tradycję złamało odejście z listy starterów LeBrona Jamesa, który kończy swoją historyczną, 20-letnią passę bycia wybranym do pierwszej piątki – to samo w sobie jest wydarzeniem.

Jednak prawdziwa burza w szklance wody rozpętała się, gdy opublikowano listy nominacji od samych zawodników. Jak ujął to Tim Cato z DLLS Sports: „Koszykarze NBA nadal nie traktują swoich głosów All-Star poważnie. Wystarczy spojrzeć na ich karty do głosowania”.

Faktycznie, lista zawodników, którzy otrzymali głosy od swoich kolegów z ligi, jest zaskakująca i pełna niespodzianek, wskazując na to, że wielu graczy traktuje wybory All-Star bardziej jako gest solidarności lub swoisty żart, niż rzetelną ocenę formy.

Zachodnia Konferencja: Syn Króla i Wojownik z Wątpliwą Historią

W Konferencji Zachodniej na czoło wysuwają się absurdy głosowania graczy. Najgłośniej zrobiło się wokół Bronny’ego Jamesa, syna i kolegi z drużyny najbardziej utytułowanego strzelca w historii ligi. Choć jego statystyki w NBA nie imponują – 1,5 punktu, 0,4 zbiórki i 1,1 asysty przy zaledwie 6,9 minuty gry – to otrzymał on aż dwa głosy All-Star od swoich kolegów. Słabo gra na poziomie NBA, lepiej w G-League, co budzi pytania: czy to geny, czy może ojciec zagłosował na syna i dokonał tego jeszcze jeden kolega?

Kolejną zagadką jest Jonathan Kuminga z Golden State Warriors. Mimo że żądał transferu, nie grał od połowy grudnia po długiej batalii z klubem i notował niższe statystyki niż w poprzednich sezonach, jeden z graczy uznał go za godnego nominacji All-Star.

Ale to dopiero początek. Pojawiły się głosy dla graczy, którzy w tym sezonie mieli marginalny wkład:

  • Dario Šarić z Sacramento Kings, notujący średnio 8,2 minuty gry, dostał jeden głos.
  • Cody Williams, skrzydłowy notujący rekordowo zły wskaźnik plus/minus w historii ligi, również znalazł uznanie u jednego z graczy.
  • Dejounte Murray z New Orleans Pelicans, który spędził cały sezon na leczeniu zerwanego ścięgna Achillesa, otrzymał głos.
  • Nawet 39-letni Jeff Green z Rockets, zdobywca zaledwie 32 punktów w całym sezonie, zanotował jedno nazwisko na swojej karcie.

Kilku graczy z rolami drugoplanowymi, często kosztem faworytów, zostało uhonorowanych głosami, co sugeruje, że zawodnicy głosują pod wpływem sympatii lub z pominięciem aktualnej formy sportowej.

Wschodnie Szaleństwo: Kontuzjowani i Niegrający Na Liście

Wschodnia Konferencja nie pozostała w tyle, jeśli chodzi o zaskakujące wybory graczy. Prawdopodobnie najgłośniejszy sprzeciw wywołał jeden głos oddany na Jaysona Tatuma z Boston Celtics. Gwiazdor ten nie zagrał ani jednego meczu w tym sezonie po zerwaniu ścięgna Achillesa w play-offach, a jego ewentualny powrót owiany jest mgłą plotek. Mimo że teoretycznie ma status supergwiazdy, głos na niego w pełni nieaktywnego fizycznie gracza jest kontrowersyjny.

Lista wschodnich absurdy pełna jest zawodników, którzy albo nie zagrali, albo mieli marginalny udział w grze:

  • Vladislav Goldin, debiutant Miami Heat, który miał na koncie dokładnie jedną minutę gry i zero punktów, dostał jeden głos.
  • Taurean Prince z Milwaukee Bucks, który ma opuścić resztę sezonu z powodu kontuzji, również został wyróżniony przez rówieśnika.
  • Collin Castleton z Orlando, który w ogóle nie pojawił się na parkiecie w bieżącym sezonie, zaskoczył jednym głosem.
  • Emanuel Miller z Bulls, którego drużyna ma problemy, a on sam zagrał w zaledwie pięciu meczach, zdobywając 25 punktów, również znalazł swojego adwokata wśród graczy.
  • Najdziwniejszy przypadek? Drew Peterson, zawodnik, który obecnie nie jest związany żadnym kontraktem z drużyną NBA, otrzymał pojedynczy głos.

Zasadniczo, 122 zawodników otrzymało co najmniej jeden głos od swoich kolegów z ligi. To pokazuje, że proces ten daleki jest od czystej merytokracji sportowej, a ma wiele wspólnego z wyborami kibiców, z którymi media i oni sami próbują walczyć. To przypomina słynny przypadek Zazy Pachaulii, który kiedyś zdobył głosy All-Star, co ukazało słabość systemu. Nic nie zmieniło się od 2018 roku.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482