Właśnie byliśmy świadkami historycznego wyczynu, który podzielił świat NBA! Bam Adebayo z Miami Heat zdobył oszałamiające 83 punkty, bijąc rekord punktowy, który wydawał się nienaruszony. Jednak zamiast powszechnej euforii, w ligowych kręgach zawrzało od kontrowersji dotyczących przebiegu tego meczu z Washington Wizards. Czy to był autentyczny triumf twardego koszykarza, czy może spektakl wyreżyserowany kosztem szacunku dla gry?
Osiemdziesiąt trzy punkty i gorzka polewka: Dlaczego legenda Lakers krytykuje Bama?
Osiemdziesiąt trzy punkty. W historii ligi ustępuje tylko legendarnemu Wiltowi Chamberlainowi i Kobe Bryantowi. Brzmi imponująco, prawda? Otóż nie dla każdego. Robert Horry, siedmiokrotny mistrz NBA i legenda Los Angeles Lakers, dołączył do chóru krytyków, którzy uważają, że wyczyn Bama Adebayo to bardziej statystyczne przegięcie niż sportowe arcydzieło.
Horry, po zwycięstwie Lakers nad Minnesota Timberwolves, nie owijał w bawełnę, wskazując na taktyczne zagrywki Miami Heat, które jego zdaniem naruszyły ducha rywalizacji. Sednem zarzutu było jawne „pompowanie statystyk” (stat-padding) w końcówce spotkania przeciwko osłabionym Wizards.
Jak to wyglądało w praktyce? Jak zauważył Horry, Adebayo oddał 43 rzuty z gry i miał 43 próby z linii rzutów wolnych. To budziło podejrzenia, a wideo z meczu pokazało, że Heat nie stroniły od kontrowersyjnych metod.
„Oddał 43 rzuty, 43 rzuty wolne, widziałem fragmenty… 83 punkty są imponujące, ale przychodzi moment, kiedy trzeba uszanować grę” – powiedział Horry w programie Spectrum SportsNet po meczu. „Były momenty w tej grze, kiedy nie było szacunku dla niej”.
Nawet sam Horry, choć docenił wysiłek, dodał, że do tego wyniku należy podejść z rezerwą.
Gwiazdka w księdze rekordów: Czy to drugie miejsce po Wilcie jest uczciwe?
Horry, który zdobył trzy mistrzostwa w barwach Lakers, jasno stwierdził, że pomimo oficjalnych zapisów, które umieszczają ten wyczyn jako drugi najlepszy w historii NBA (przed 81 punktami Kobego Bryanta i za 100 punktami Chamberlaina), on osobiście postawiłby przy nim gwiazdkę.
„Tak, to zapisze się jako drugi wynik punktowy w meczu, ale ja postawię przy tym gwiazdkę” – podkreślił Horry.
W podobnym tonie wypowiadali się inni znawcy. Tim MacMahon z ESPN, biorąc udział w podcaście „Hoop Collective”, określił końcówkę meczu jako „po prostu okropną, ohydną, obrzydliwą koszykówkę”. Słowa były mocne, a krytyka dotyczyła taktyki, która miała na celu wyłącznie wyśrubowanie rekordu dla jego gwiazdy.
„To było najbardziej jawne ściganie się o statystyki, jakie kiedykolwiek widziałem! Bardziej podobało mi się etyczne 39 punktów Wembynamy [przeciwko Boston Celtics] niż ten oburzający wynik 83” – podsumował MacMahon.
Patetyczna pogoni za danymi: Jak Heat i Wizards współpracowali?
Wielu komentatorów wskazywało na to, że Heat celowo zagrywali, aby dać Adebayo kolejne punkty, nawet po osiągnięciu komfortowej przewagi. Z relacji wynika, że Erik Spoelstra uparcie utrzymywał Bama na parkiecie, a zespół popełniał faule na Wizards, nawet mając ponad dwudziestopunktowe prowadzenie, by tylko zatrzymać zegar i dać Adebayo szansę na kolejną akcję. To jest sedno kontrowersji: czy koszykówka pozwala na takie sztuczki?
Craig Carton z FS1 nazwał to „hańbą dla koszykówki”.
„Miami prowadzi 26 punktami i fauluje Washington, jak tylko piłka zostaje wprowadzona do gry, oraz celowo pudłuje rzuty wolne, żeby dać Bamowi Adebayo więcej rzutów i punktów – to żałosne. Wizards potrójnie kryją Bama na całym boisku, próbując powstrzymać go przed zdobyciem 83 punktów, co mu się udało. Oddał ponad 40 rzutów wolnych i ponad 40 rzutów z gry. Cały cyrk” – napisał Carton.
Krytykowano nie tylko Heat. Faworyzowanie Adebayo odbywało się przy cichej akceptacji, a wręcz pomocy rywali. Washington Wizards, drużyna walcząca o jak najgorszy bilans (tankowanie), wydawała się współpracować, by ten punktowy festiwal mógł dojść do skutku.
Najbardziej wymowne dla krytyków były statystyki efektywności Bama. Adebayo zakończył mecz z 83 punktami, ale ESPN Research odnotowało, że został pierwszym graczem w historii, który przekroczył 70 punktów, mając jednocześnie poniżej 50% skuteczności z gry. W drugiej połowie trafiał z fatalną skutecznością, często pudłując rzuty za trzy punkty. Mimo to, sędziowie, Heat i Wizards wspólnie pracowali, by ten historyczny wynik został osiągnięty.









