Hachimura akceptuje rolę z ławki, Lakers wciąż szukają równowagi.

Los Angeles Lakers, ekipa znana z nieustannego poszukiwania złotego środka w układance play-off, znów staje przed dylematem dotyczącym optymalizacji rotacji. Kiedy na parkiecie królują LeBron James, Luka Dončić i Austin Reaves, od każdego gracza rotacyjnego oczekuje się absolutnej elastyczności. Czy Rui Hachimura odnalazł spokój w cieniu gwiazd, czy to tylko tymczasowy rozejm przed kolejną burzą zmian?

Czy Rui Hachimura pokochał swoją rolę rezerwowego? Mówi sam!

Zespół Sporeńców z Miasta Aniołów desperacko próbuje poukładać mozaikę, która zaprowadzi ich do walki o mistrzostwo, bazując na talencie swojego gwiezdnego tryptyku. Kiedy na parkiecie dominuje potrzeba posiadania piłki przez Jamesa, Dončicia i Reavesa, ci, którzy pełnią role uzupełniające, muszą być gotowi na każdą ewentualność. Rui Hachimura, wszechstronny skrzydłowy, doświadczył tej niestabilności – od bycia podstawowym zawodnikiem grającym 40 minut, po niedawne wejście z ławki po kontuzji.

Wiele plotek sugerowało, że Hachimura będzie sfrustrowany, jeśli miałby na stałe osiąść na ławce rezerwowych. Zwłaszcza po tym, jak pokazywał przebłyski świetnej gry w pierwszej piątce. Jednak najnowsze wypowiedzi Japończyka malują zupełnie inny obraz sytuacji. Wypowiadając się na temat swojej nowej, bardziej zmiennej roli, Hachimura postawił sprawę jasno:

„Wielu ludzi myśli o statystykach i tym wszystkim, ale dla mnie liczy się wygrywanie. To pomoże nam wszystkim zarobić. A zwłaszcza z tym drugim składem mam więcej okazji do dotknięcia piłki. Nie przeszkadza mi to. Bardziej chodzi o to, kto kończy mecz? Albo kto gra więcej? Dla mnie to jest ważniejsze.”

Ten cytat brutalnie obala wcześniejsze spekulacje. Hachimura, zamiast skupiać się na minutach startowych, jawnie deklaruje, że priorytetem jest dobro drużyny i – co ciekawe – większa swoboda w akcjach drugiego składu. Jest to sygnał, że rozumie aktualne potrzeby Lakers i akceptuje, a wręcz potrafi czerpać korzyści z tej pozycji. Więcej „touches” (chwytów/piłek) w drugiej jednostce to dla niego szansa na rozwijanie pewnych aspektów swojej gry, bez presji bycia kluczowym elementem każdej akcji ofensywnej od pierwszej syreny.

Jak rotacja wyklucza Hachimurę ze startu? Wyścig LaRavii i Smarta

Wydaje się, że struktura startowa Lakers po prostu lepiej funkcjonuje, gdy Hachimura melduje się na parkiecie po wejściu z ławki. Nawet fakt, że Austin Reaves był wyłączony przez ponad miesiąc z powodu urazu, nie zmienił fundamentalnej decyzji sztabu szkoleniowego. Być może nie chodzi tylko o Hachimurę, ale o to, jak reszta składu dopasowuje się do tej układanki.

Obecnie, biorąc pod uwagę hipotetyczny powrót do zdrowia i ustabilizowanie składu, Jake LaRavia wyłania się jako stały punkt pierwszych piątek Lakers, obok Marcusa Smarta i DeAndre Aytona zajmujących inne pozycje. Aby Hachimura wrócił do pierwszej piątki, musiałby zdetronizować LaRavię na pozycji silnego skrzydłowego. Jednakże, jak zdaje się sugerować JJ Redick (być może nowy główny trener lub wpływowa postać w organizacji), w tym sezonie bardziej ufa rzutom LaRavii.

Kiedy Reaves wróci do pełnej sprawności, to Marcus Smart najprawdopodobniej odda mu swoje miejsce, ponieważ Lakers nie mogą sobie pozwolić na jednoczesne przebywanie na parkiecie zbyt wielu rozgrywających/bocznych obrońców. W tej układance Hachimura logicznie zsuwa się na ławkę. Wniosek jest prosty: ten cytat Hachimury to prawdopodobnie wynik zimnej kalkulacji i chęci bycia lojalnym graczem drużyny. W dzisiejszej NBA bycie „drugim składem” nie równa się marginalizacji, zwłaszcza jeśli Redick ceni go w kluczowych minutach czwartej kwarty. Dla wielu zawodników, możliwość zamykania meczów jest psychologicznie ważniejsza niż bycie ogłoszonym w wyjściowej piątce.

Czy Hachimura jest na celowniku handlowym? Salary Cap kontra Zmiana Warty

Ten pozornie spokojny akcept Hachimury dla roli rezerwowego nabiera rumieńców w kontekście zbliżającego się okna transferowego. Do granicznego terminu wymian zostało zaledwie dziesięć dni, co oznacza, że Lakers muszą podjąć aktywne kroki, by wzmocnić kadrę, zanim zostaną zamknięci z obecnym składem na resztę sezonu.

Hachimura to nazwisko, które nieustannie przewija się w kręgach plotkarskich. Jego kontrakt, biorąc pod uwagę obecny limit wynagrodzeń, jest często postrzegany jako najlepszy element pakietu, który można wykorzystać do pozyskania gracza pożądanego przez kibiców i sztab. Proste wymiany na tanich uzupełniających zawodników mogłyby odbyć się bez jego udziału, ale jeśli Lakers marzą o prawdziwym „game changerze”, konieczne będzie dokładanie pensji, a Hachimura jest idealnym kandydatem do balansu finansowego.

Niezależnie od spekulacji giełdowych i manewrów na rynku, Rui Hachimura udowodnił, że potrafi zachować profesjonalizm w niezwykle stresującym środowisku Lakers. Ciągłe zmiany ról i oczekiwań mogą prowadzić do regresu u wielu graczy NBA, ale Hachimura znalazł sposób, by wnosić wartość bez względu na przydzielone zadanie. Jego deklarowane zaangażowanie w bycie najlepszym rezerwowym w lidze czyni go cennym atutem – zarówno dla Redicka, jak i dla całej organizacji Lakers w tym strategicznie ważnym momencie sezonu.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483