Hawks obnażyli największą słabość Warriors: brak wzrostu i atletyzmu.

Najnowsza porażka Golden State Warriors, mimo 31 punktów Stepha Curry’ego, brutalnie obnażyła ich najpoważniejszy problem tego sezonu: brak fizyczności. Czy ta drużyna może realnie myśleć o walce o tytuł, jeśli jest tak skutecznie neutralizowana przez atletyczne i wyższe zespoły jak Atlanta Hawks?

Czy Warriors są za mali, by wygrać mistrzostwo? Kontuzja fizyczności

Po krótkim przebłysku formy, kiedy to Wojownicy wygrali osiem z ostatnich jedenastu spotkań, powrócili na ziemię z hukiem, przegrywając z Atlanta Hawks na Chase Center. Steph Curry zdobył 31 punktów, ale to było za mało, by powstrzymać młody, atletyczny i zaskakująco długi zespół z Georgii. Monte Poole z NBC Sports Bay Area celnie punktuje diagnozę, pisząc, że Hawks „obnażyli” największą słabość Warriors w tym sezonie: rozmiar.

Poole obrazowo porównuje obie ekipy, sugerując, że podczas gdy Warriors są „niscy”, Hawks są „długowieczni” (ang. lengthy). Dodaje, że Warriors „mają bardzo mało elitarnej atletyczności”, podczas gdy Hawks mogliby „złożyć bardzo dobrą sztafetę 400 metrów”. To nie jest tylko kwestia kilku nieudanych rzutów; to fundamentalny problem strukturalny. Hawks zaprezentowali aktywne, destrukcyjne formy obrony i mieli wystarczająco dużo strzelców, by w pełni wykorzystać chaos, który wywołali przeciwko Golden State. Jak to ujął Poole, to była dla nich „kryptonit”.

Pierwsza połowa była wyrównana, ale w trzeciej kwarcie Hawks przejęli kontrolę. Warriors byli zmuszeni do wykonywania trudnych rzutów i popełniania błędów, co skutkowało stratami i punktami dla rywala. Czy to nowa lekcja pokory dla ekipy z San Francisco?

Curry pod ostrzałem: „Nie mieliśmy na to odpowiedzi”

Po meczu Steph Curry nie unikał odpowiedzialności, otwarcie przyznając, że kluczem do wygranej Hawks była ich kombinacja wzrostu i obrony. Nawet przy najlepszych staraniach, Warriors byli bezradni.

Gwiazdor Warriors skomentował sytuację, mówiąc reporterom:

„Miałem wrażenie, że mieliśmy dziś trudności z dostaniem się do pomalowanego obszaru. Piłka krążyła na obwodzie, a oni byli w stanie utrzymać pięciu graczy przykrywających nas ciałami. Zwykle tak robią solidne defensywy. Dziś nie mieliśmy na to odpowiedzi” – cytuje Curry’ego NBC Sports Bay Area.

Dla przypomnienia, Curry zakończył mecz z 31 punktami, 3 zbiórkami i 5 asystami, ale 124-111 porażka była bolesna. Warto zauważyć, że Jimmy Butler dołożył 30 punktów, 7 zbiórek, 6 asyst i 2 przechwyty, ale to również nie uchroniło ich przed 19. stratą w sezonie. Z drugiej strony, Hawks mieli sześciu zawodników z dwucyfrową zdobyczą punktową, prowadzeni przez Nickeila Alexandra-Walkera (24 punkty). Jalen Johnson dodał double-double (23 punkty, 11 zbiórek i 6 asyst), a Luke Kennard z ławki trafił 6 trójek (22 punkty).

Gdzie podziali się inni? Dramatyczna potrzeba transferów

Analizując statystyki Warriors, obraz staje się jeszcze bardziej niepokojący. Poza Currym i Butlerem, jedynym zawodnikiem, który przekroczył barierę 10 punktów, był De’Anthony Melton (10 punktów, 5 zbiórek, 3 asysty).

Draymond Green zdobył zaledwie 5 punktów, Brandin Podziemski ledwie 3, a reszta rotacji była absolutnie niewidoczna w kluczowych momentach. To rodzi fundamentalne pytanie: czy dopóki Warriors nie zdobędą sensownego trzeciego ogniwa ataku, mają szansę konkurować na Zachodzie?

Peter O’Keefe z Blue Man Hoop stanowczo podkreśla, że Warriors muszą dokonać znaczącego transferu do terminu granicznego 5 lutego. Jak twierdzi, muszą „zmaksymalizować nie tylko Curry’ego, ale także wielkość Butlera”. O’Keefe wymienia potencjalne cele: Michael Porter Jr. z Denver (choć to mało realne) lub Trey Murphy III z Pelicans, jako przykład „prawdziwego strzelca”, którego potrzebują.

Niestety, dla fanów Warriors cisnących na radykalne zmiany, dochodzą głosy z zewnątrz komplikujące te plany. Marc Stein z The Stein Line donosi, że Porter nie jest pewniakiem do odejścia z Nuggets. Z kolei Chris Haynes z NBA on Prime poinformował, że Pelicans, choć kuszeni, skłaniają się ku zatrzymaniu swoich kluczowych zawodników, w tym Murphy’ego. Jeśli Warriors nie uda się wzmocnić obwodu ofensywnie kimś poza Currym i Butlerem, ten sezon może okazać się kolejną pułapką „za małych” w walce z gigantami Konferencji Zachodniej.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482