Hornets: Brandon Miller z zielonym światłem do wznowienia treningów po kontuzji barku.

Powrót Brandona Millera do gry? Charlotte Hornets mają powody do optymizmu, ale koszykarska stabilność wciąż ucieka tej ekipie. Dla nich, każda minuta gry z ich wschodzącą gwiazdą to inwestycja w lepszą przyszłość, której powrót wydaje się być coraz bliższy. Czy młody skrzydłowy jest gotów wstrząsnąć ligą po kontuzji, która niemal zamroziła jego sezon?

Wreszcie dobre wieści: Miller odzyskał zgodę na treningi

Charlotte Hornets wydali komunikat, który z pewnością poprawił nastroje kibicom w Północnej Karolinie. Brandon Miller, dwójka wyboru draftu, otrzymał zielone światło na powrót do pełnych aktywności koszykarskich po urazie lewego ramienia. Ta wiadomość jest kluczowa dla organizacji, która musiała sobie radzić bez swojego utalentowanego skrzydłowego przez ostatnie 12 spotkań przed nadchodzącym meczem z Indianą Pacers.

Miller doznał kontuzji 25 października w starciu z Philadelphia 76ers, zaledwie w drugim meczu sezonu. Diagnoza – podwichnięcie (subluksacja) lewego barku – była na tyle niepokojąca, że zespół rozważał nawet drugą opinię medyczną. Wiemy, że w NBA leczenie urazów tego typu oferuje dwie ścieżki: operacyjną lub nieoperacyjną. Jak donosił insider Chris Haynes z The Association na NBA TV, ta druga opcja, wybierana przez Hornets, zazwyczaj wymaga okresu rekonwalescencji od trzech do sześciu tygodni, co wpisuje się w obecny harmonogram.

Warto zaznaczyć, że choć drużyna ogłosiła postęp w jego leczeniu, oficjalny timeline jego powrotu na parkiet pozostaje tajemnicą. To typowe dla zespołów, które nie chcą pompować nadmiernych oczekiwań. Jednak fakt, że Miller został dopuszczony do aktywności na boisku, to ogromny krok naprzód.

Miller ćwiczył z Greensboro Swarm – powrót do rytmu meczowego

Ponieważ zespół Hornets był w trakcie dwumeczowej delegacji, pojawił się problem logistyczny dla zawodnika przechodzącego rehabilitację. Rozwiązanie? Przeniesienie Millera do Greensboro Swarm, ich afiliacji w G League, aby mógł złapać potrzebny „rytmy” treningowe i z powrotem poczuć smak koszykówki. Młody strzelec spędził poniedziałek z zespołem G League, po czym został odwołany.

Choć wciąż nie wiemy, czy zobaczymy go na parkiecie w najbliższym meczu przeciwko Pacers, wydaje się mało prawdopodobne, aby dołączył do wyjazdu. Hornets grają w środę w Indianapolis, a Miller nie poleciał z drużyną, co sugeruje, że jego faktyczny debiut po kontuzji nastąpi raczej po powrocie do domu 22 listopada.

Absencja Millera odcisnęła swoje piętno. W 12 meczach bez niego Hornets wygrali tylko trzy razy. W tym czasie luki na pozycji skrzydłowego wypełniali m.in. Sion James i Collin Sexton, który, trzeba przyznać, solidnie odrobił swoją pracę. Ale prawdziwa niespodzianka to rozwój Kon Knueppela. Tenże rookie, niejako z konieczności, stał się numerem jeden w ataku na obwodzie, notując średnio 17,6 punktu, 6 zbiórek i 2,7 asysty, trafiając przy tym ponad 40% za trzy punkty. To pokazuje, jak wiele talentu drzemie w tej grupie młodych zawodników.

Duet przyszłości: Miller i Knueppel – koszmar dla obrony?

Jeśli tylko Brandon Miller zdoła utrzymać zdrowie – a to jest kluczowe słowo w kontekście jego kariery, biorąc pod uwagę, że w zeszłym sezonie stracił 55 meczów z powodu zerwania więzadła łódeczkowatego w prawym nadgarstku – kibice Hornets mogą zacząć ekscytować się wizją przyszłości. Największe nadzieje wiązane są z potencjalną współpracą na skrzydłach Millera i Knueppela.

Colin Keane z Hornets On SI argumentuje, że fani powinni być podekscytowani możliwością oglądania tych dwóch graczy razem. W pewnym sensie niesamowity początek kariery Kon Knueppela sprawił, że oczekiwania wobec potencjału Millera wzrosły jeszcze bardziej. Jak pisze Keane:

„Już niedługo fani Hornets będą mogli zobaczyć wizję przyszłości drużyny rozgrywającą się na ich oczach: Miller i Kon Knueppel działający jako podwójne skrzydła, sprawiający nieskończony ból obronom. Faktycznie, fenomenalny start Knueppela w karierze sprawił, że kibice Hornets – w nieoczekiwany sposób – stali się jeszcze bardziej podekscytowani potencjałem Millera. Jak może wyglądać ta drużyna, mając w przyszłości dwóch elitarnych strzelców na skrzydłach?”

Nie można zapominać, że szefem tej operacji jest LaMelo Ball, który mimo swojej gwiazdorskiej renomy, niestety, również zmagał się z urazami kostki w ostatnich trzech sezonach. Posiadanie dwóch tak obiecujących, młodych talentów jak Miller i Knueppel, którzy mogą przejąć część ciężaru gry i zagwarantować jakość na obwodzie, to dla Hornets strategiczny skarb. Cierpliwość jest cnotą, ale fani nie mogą się doczekać, aż ten potencjał zostanie w pełni uwolniony na parkiecie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 93

Leave A Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *