Ja Morant blisko powrotu, a Grizzlies wygrywają bez niego.

Wielka zagadka Memphis Grizzlies – czy ich gwiazda jest im naprawdę potrzebna do zwycięstw? Najnowsze wieści dotyczące kontuzji Ja Moranta sugerują, że jego powrót może być bliżej, niż sądziliśmy, ale pod wodzą nowego trenera i przy zaskakująco dobrej grze zespołu, atmosfera w szatni wydaje się elektryzująca. Czy rekonwalescencja Moranta to błogosławieństwo, czy nadchodzące wyzwanie dla nowo odnalezionej chemii drużyny?

Czy Grizzlies faktycznie kwitną bez swojego lidera? Analiza kuriozalnej serii zwycięstw

Fakty są nieubłagane i wywołujące konsternację wśród analityków: Memphis Grizzlies, pomimo absencji swojego supergwiazdora Ja Moranta, notują serię, która przeczy wszelkim przewidywaniom. Od momentu, gdy Morant zszedł z parkietu 15 listopada z urazem łydki, zespół z Tennessee zaskoczył ligę, osiągając bilans 5 zwycięstw i 2 porażek. Czy to dowód na głębię składu, czy może sygnał, że dynamika gry była destrukcyjna, gdy Moerant był na boisku?

Morant, który zmagał się z najgorszym od debiutanckiego sezonu rzutem (35,9% z gry i fatalne 16,7% za trzy), jest teraz poddawany reewaluacji. Jak donosi Michael Wallace z oficjalnej strony Grizzlies, kluczowy moment nastąpi we wtorek, po meczu z San Antonio Spurs. Wcześniej spekulowano o powrocie w okolicach 12 grudnia. Rozumiejąc uraz, naciągnięcie mięśnia łydki stopnia pierwszego (Grade 1), jak tłumaczy Radius Sports Rehab, to lekki uraz, z typowym czasem rekonwalescencji wynoszącym od tygodnia do trzech. Skoro Morant zbliża się do trzeciego tygodnia przerwy, istnieje realna szansa, że jeszcze pod koniec tego tygodnia dostanie zielone światło.

Tymczasem, w jego nieobecności, minuty na parkiecie zagospodarowali zawodnicy tacy jak Cam Spencer, Kentavious Caldwell-Pope czy Vince Williams. Zaczęli od porażki ze Spurs, ale potem nastąpiła seria dwóch wygranych (z Kings i Mavericks), zanim Nuggets wyrwali im zwycięstwo. Od tamtej pory Memphis wygrało trzy mecze z rzędu, pokonując Pelicans, Clippers i ponownie Kings. To jest ten moment, kiedy kibice i analitycy zaczynają zadawać pytania: czy ten nagły zastrzyk harmonii i wygranych nie komplikuje sytuacji Moranta, zwłaszcza w kontekście plotek o możliwym transferze? Mamy tu swoisty ewenement, podobny do tego, co obserwujemy w Atlancie Hawks, którzy wygrywają mimo braku Trae Younga.

Zmiana w postawie Ja Moranta: Czy konflikt z szatnią właśnie się zażegnał?

Przez pewien czas panowało silnie przekonanie, że relacje między Morantem a nowym sztabem szkoleniowym, a zwłaszcza trenerem Tuomas Iisalo, były dalekie od ideału. Zmartwienia o morale i ewentualne tarcia wydawały się narastać. Jednak najnowsze doniesienia sugerują, że lody mogły zostać przełamane.

Sam Amick z The Athletic zasugerował, że relacja jest do naprawienia, co potwierdziła postawa Moranta na ławce rezerwowych podczas niedzielnej wygranej 115-107 z Sacramento Kings. Były numer dwa draftu był wówczas największym cheerleaderem drużyny, aktywnie uczestniczącym w przerwach na żądanie i dzieląc się sugestiami z personelem trenerskim. Sam Iisalo skomentował tę sytuację, wyraźnie doceniając zaangażowanie swojego gracza:

„To jest dla nas ogromna przewaga. Dzieje się to w trakcie meczów. On zadaje mi pytania i przekazuje kilka wskazówek chłopakom. Ogólnie rzecz biorąc, jest świetna komunikacja i świetne przywództwo, zarówno z jego strony, jak i ze strony Jarena (Jacksona Jr.) i naszych weteranów” – powiedział Iisalo Amickowi.

Te słowa rzucają nowe światło na sytuację. Zważywszy, że do granicy transferowej pozostały jeszcze dwa miesiące, Morant i Grizzlies mają czas, by na spokojnie ocenić, czy potrafią zintegrować gwiazdę z nowym systemem, nim podejmą decyzję, która może zmienić oblicze franczyzy na lata.

Czy uraz to dla Moranta szansa na reset i przemyślenie roli?

Zaniedbanie fizyczne to jedno, ale presja psychologiczna bywa znacznie gorsza. Morant rozgrywa obecnie statystycznie najsłabszy sezon od swoich początków w NBA. Lider Grizzlies potrzebuje odnalezienia skuteczności, a ta zniknęła, gdy miał największe problemy poza boiskiem. Wracając po kontuzji łydki, stoi przed nim szansa na całkowity reset koncentracji.

Fakt, że Memphis radzi sobie zaskakująco dobrze pod wodzą trenera Iisalo, stawia Moranta w niespotykanej dotąd sytuacji dla gwiazd NBA. Zwykle absencja lidera oznacza pogrążenie się w chaosie. Tutaj mamy do czynienia z fenomenem budowania ducha drużyny opartego na pracy zbiorowej, a nie tylko na indywidualnych błyskotliwościach. Gdyby zespół kontynuował tę passę, powrót Moranta stanie się testem charakteru – czy będzie w stanie zaakceptować, że jego wejście do składu nie będzie natychmiastowym powrotem do dawnej dominacji, ale raczej elementem, który ma scalić i ulepszyć tę nowo odkrytą siłę roboczą? Jego zdolność do adaptacji i akceptacji roli, nawet chwilowo mniejszej, okaże się równie ważna, co jego słynna zdolność do zdobywania punktów w kluczowych momentach.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 93

Leave A Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *