Gdy gwiazda NBA wymyka się zasadom, a przyjaciel odnosi sukces. Ja Morant pojawił się na trybunach, by wspierać Desmonda Bane’a, ale jego „gest policyjny” znów wywołał burzę, balansując na granicy kolejnej kary od ligi, podczas gdy jego kolega z drużyny z Memphis Grizzlies radzi sobie kapitalnie w play-offach przeciwko faworyzowanym Detroit Pistons.
Magiczny gest Moranta: Czy to już tradycja, czy prosta droga do zawieszenia?
Wizyta Ja Moranta na Kia Center w Orlando, by obejrzeć mecz swojego byłego kolegi z drużyny Memphis Grizzlies, Desmonda Bane’a, z Detroit Pistons w pierwszej rundzie fazy play-off, miała być wyrazem sportowej solidarności. Dla Bane’a, który poprowadził Orlando Magic do prowadzenia 92-86 w kluczowym momencie czwartej kwarty po trafieniu „dagger three”, był to z pewnością zastrzyk motywacji. Jednak Morant, dwukrotny All-Star, najwyraźniej nie potrafi odpuścić sobie swoich kontrowersyjnych popisów.
W momencie, gdy Bane zapewniał swojej drużynie przewagę, Morant, siedzący na trybunach, odpalił swój notorycznie znany „gest pistoletowy”. Ta celebracja, wielokrotnie karana przez ligę, znów pojawiła się w centrum uwagi. Obok Moranta znajdował się inny były kolega z Grizzlies, Jaren Jackson Jr., obrońca Roku 2023, który jednak zachował powściągliwość i nie przyłączył się do gestykulacji Moranta. W sieci natychmiast pojawiły się nagrania i komentarze, dokumentujące tę scenę.
Reakcje trybun i cyfrowego świata: Fani się nie hamują, Adam Silver już pewnie zaciera ręce
Społeczność koszykarska zareagowała szybko i zgodnie ze swoimi przewidywaniami co do temperamentu Moranta. Dla wielu kibiców, te gesty stały się już niemal znakiem firmowym zawodnika, choć dalekim od wzorowego. Niektóre głosy w internecie sugerowały, że „szok, Ja znowu robi pistolety rękami” czy „Ja wciąż strzela”, ironizując z jego przywiązania do tej konkretnej formy ekspresji.
Z drugiej strony, pojawiły się pełne obaw i sarkazmu komentarze dotyczące potencjalnych konsekwencji. Fani żartowali, że Morant może zostać pierwszym graczem NBA ukaranym za celebrację na ławce bocznej, a jeden z wpisów ostrzegał: „Adam Silver zaraz wyśle go do gułagu”. Inni byli bardziej dosadni, sugerując drastyczne kary: „Nadal się nie uczy. NBA powinna zacząć karać go grzywną 100 tysięcy dolarów i zawieszeniem na 10 meczów za każdym razem, gdy zrobi znak pistoletu”.
Warto przypomnieć kontekst. W kwietniu 2025 roku Morant został ukarany grzywną w wysokości 75 000 dolarów za użycie tej samej celebracji podczas meczu. Co ciekawe, po tamtej karze zawodnik postanowił pójść o krok dalej i zadebiutował nową formą świętowania, rzucania „granatem”, imitując wyciąganie zawleczki i zasłanianie uszu po rzucie wybuchowym w kierunku trybun podczas meczu z Charlotte Hornets. Historia ta doskonale ilustruje, jak głęboko zakorzenione są te kontrowersyjne zachowania w jego wizerunku medialnym.
Bane dziękuje za lojalność, ale liga ma kruczoczarną historię Moranta
Stanowisko ligi NBA w sprawie gestów Moranta jest bezdyskusyjnie twarde, co wynika wprost z jego przeszłości związanej z incydentami z bronią palną. W marcu 2023 roku Morant otrzymał ośmiomeczowe zawieszenie za pokazywanie broni w klubie nocnym w Kolorado. Następnie, w czerwcu 2023 roku, kara wzrosła do 25 meczów po tym, jak zawodnik chwalił się bronią w samochodzie podczas transmisji na żywo na Instagramie. Dla ligi, te publiczne występy są niedopuszczalne i podważają wizerunek NBA.
Mimo tych kontrowersji, atmosfera między byłymi kolegami z zespołu wydaje się nienaruszona. Desmond Bane, który zagrał znakomicie, notując 22 punkty i trafiając pięć trójek, wyraził wdzięczność za obecność Moranta i Jacksona Jr. na trybunach. „To jest wyjątkowe” – powiedział Bane o wsparciu ze strony byłych kolegów. „Spędziłem z tymi chłopakami pięć lat, zaczynałem z nimi karierę, mam z nimi mnóstwo wspomnień. To jest przyjaźń, która potrwa wiecznie. Znaczą dla mnie bardzo dużo. Jestem wdzięczny, że przyjechali mnie zobaczyć”.
Bane i Magic staną teraz przed wyzwaniem zamknięcia serii z rozstawionymi jako jedynka Pistons w meczu numer pięć w środowy wieczór. Detroit weszli w tę serię jako przytłaczający faworyci, osiągając 60 zwycięstw w sezonie zasadniczym po raz pierwszy od sezonu 2005-2006. Czy wsparcie Moranta i Jacksona Jr. dało Bane’owi wystarczającą energię, by dokonać sensacji, czy też uwaga mediów skupi się ponownie na gestach Moranta spędzających czas na trybunach?









