Jeremy Lin krytykuje San Antonio Spurs za zbyt duże poleganie na izolacjach Wembanyamy w kluczowych momentach.

Finał NBA przybrał nieoczekiwany obrót po pierwszym meczu, a uwaga mediów skupiła się na krytyce taktycznej wymierzonej w San Antonio Spurs. Czy nadmierna dominacja debiutanta może być ich zgubą, a ławka rezerwowych sceną kompromitacji? Analiza Jeremy’ego Lina rzuca nowe światło na problemy młodej ekipy.

Jeremy Lin rozbija w pył strategię ataku Spurs: Czy Wemby stał się ofiarą własnego geniuszu?

San Antonio Spurs przegrali pierwszy mecz Finałów NBA z New York Knicks, a ostatnie minuty tego spotkania to obraz nędzy i rozpaczy w ataku, gdzie nowojorczycy zdołali odskoczyć na 29 do 19 w decydującej kwarcie. Były gwiazdor Knicks i obecny analityk, Jeremy Lin, nie owijał w bawełnę, wskazując palcem na główny problem: zbyt jednostronne poleganie na akcjach izolacyjnych Victora Wembanyamy. Lin uważa, że to był gigantyczny błąd strategiczny.

„Fokus jest oczywiście na drugiej połowie, gdzie byliśmy na minusie 17 punktów, ale szczególnie w czwartej kwarcie, nie podobał mi się plan gry w końcówce. To było za dużo izolacji Wemby’ego. Po prostu wyglądało to tak, jakby wszystko było trudne, wszystko było forsowane, wszystko było kontestowane” – stwierdził Lin w programie ESPN SportsCenter.

Lin argumentuje, że obrona Knicks, prowadzona przez dynamicznego Mitchella Robinsona i Karego-Anthony’ego Towns’a, doskonale odczytała intencje Spurs. Kiedy akcja opiera się wyłącznie na Wembanyamie w pojedynczym kryciu, nawet największy talent ma problem ze znalezieniem światła. Młody Francuz zakończył mecz z dorobkiem 26 punktów, ale okupionym fatalną skutecznością 6/21 z gry, mimo 12 zbiórek.

Analityk z Los Angeles Lakers podniósł kluczowe pytanie dotyczące ruchu i kreacji: Jak można urozmaicić grę, by zmęczyć obronę rywala? Lin widzi potrzebę odejścia od schematów:

„Czy możemy wprowadzić go w bardziej spontaniczne, impulsywne akcje? Czy możemy użyć go w zasłonach typu 'pin-down’? Czy on może stawiać więcej zasłon? Czy rozgrywający mogą ustawiać mu zasłony? Czułem, że za każdym razem, gdy mieli piłkę, dawali ją jemu, a KAT świetnie sobie z nim radził w obronie, a Wemby był zmęczony. Jak zatem stworzyć inne akcje, żeby Knicks nie widzieli tego samego za każdym razem?”

Kontrastem dla problemów ataku Spurs była skuteczność Jalena Brunsona, który w tej samej czwartej kwarcie załadował 13 ze swoich 30 punktów, pieczętując zwycięstwo Knicks.

Kryzys benchu: Keldon Johnson i milczący mistrzowie

Nie tylko taktyka w końcówce wywołała krytykę. Jeremy Lin uderzył również w ławkę rezerwowych San Antonio, co jest bolesne dla drużyny, która dopiero buduje swoją tożsamość. Lin delikatnie, ale stanowczo zaznaczył, że obecny Szósty Gracz Roku, Keldon Johnson, musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność.

„Kolejnym bardzo ważnym elementem jest Keldon Johnson, który zagrał zaledwie osiem minut, Szósty Gracz Roku, a mnóstwo minut dostał Harrison Barnes” – zauważył Lin. „Nie jestem pewien, co się tam dzieje, ale potrzebna jest inna jakość produkcji od wchodzących graczy. Oczywiście Dylan Harper miał niesamowity mecz, ale my potrzebujemy Keldona Johnsona.”

Statystyki nie kłamały: Johnson zdołał zdobyć tylko 3 punkty przy fatalnym rzucie 1/4 z gry. Co więcej, Dylan Harper, który wprawdzie zaliczył fenomenalne 16 punktów (wiele z nich po atakach na Brunsona), nie może być jedynym ratunkiem z rezerw. Tymczasem Harrison Barnes, były mistrz NBA, spędził na parkiecie 12 minut i… nie zdobył ani jednego punktu.

Rezultat? Ławka Knicks deklasowała ławkę Spurs w pierwszym meczu wynikiem 28 do 20. Dla drużyny, która w połowie meczu prowadziła nawet 14 punktami, tak drastyczne załamanie rezerw jest sygnałem poważnego kryzysu głębi składu.

Ciśnienie przed meczem numer dwa: Obrońcy muszą się obudzić

Spurs znaleźli się w sytuacji, w której ich plecy dotykają ściany przed drugim meczem. Przegrana 0-2 przed przeniesieniem serii do Nowego Jorku, gdzie kibice Knicks tłoczą się, by zobaczyć historyczną szansę na mistrzostwo po raz pierwszy od 1973 roku, może być dla tak młodej ekipy psychologicznie dewastująca. Mecz numer dwa odbędzie się w San Antonio 5 czerwca.

Kluczem do wyrównania stanu rywalizacji będzie albo natychmiastowe dostosowanie się do krytyki dotyczącej izolacji Wembanyamy, albo – co bardziej prawdopodobne – znalezienie sposobu na aktywację i zmuszenie do gry Keldona Johnsona i innych graczy z drugiej piątki. Jeśli Spurs pozostaną jednowymiarowi, seria skończy się szybko i boleśnie.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483