Jeśli ktoś za pięćdziesiąt lat przeanalizuje statystyki Nikoli Jokicia z Denver Nuggets z ostatnich pięciu sezonów, może nie uwierzyć własnym oczom. Jednak fani NBA widzą, że to wszystko dzieje się naprawdę, a serbski center nieustannie przesuwa granice tego, co uważano za niemożliwe na parkiecie, co potwierdza jego najnowsze wyróżnienie.
Czy Jokić jest już poza skalą? Kolejne wyróżnienie, które zamraża krew w żyłach rywalom
To, co Nikola Jokić robi w ostatnich tygodniach, to nie jest koszykówka — to jest czysta anomalia statystyczna. Najnowszym dowodem na jego dominację jest nagroda dla Najlepszego Zawodnika Tygodnia Konferencji Zachodniej, którą odebrał po raz kolejny. Jak donosi oficjalny komunikat ligi, w okresie od 10 do 16 listopada, Jokić, mając 30 lat, notował średnie 39,0 punktu, 13,0 zbiórki, 8,0 asysty i 1,7 przechwytu, trafiając przy tym 73,7% rzutów z gry i 64,3% za trzy punkty, co przełożyło się na bilans 3-0 dla Nuggets.
To nie jest jednorazowy wyskok. Jokić zgarnął nagrodę Player of the Week po raz 19. w karierze, co czyni go absolutnym rekordzistą w historii Denver Nuggets. Czy to symbol, że historia statystyk w NBA pisze się na nowo, a my jesteśmy tego świadkami? Wydaje się, że tak.
Numer 1 w statystykach, czyli MVP w najlepszym wydaniu
Statystyki Jokicia osiągane w tym tygodniu wyraźnie ustawiają go na świetnej drodze do zdobycia kolejnego tytułu MVP ligi. Choć jego punktacja jest nieco wyższa niż średnia sezonowa, to właśnie powtarzalność w tak kosmicznych liczbach jest jego znakiem rozpoznawczym. Przez cały sezon Jokić notuje średnio 28,7 punktu, 13 zbiórek (lider ligi), 10,9 asysty (lider ligi) przy 67,2% skuteczności rzutów z gry (piąte miejsce w lidze) i ligowym rekordzie siedmiu triple-double.
Jednak to, co zrobił w ostatnim tygodniu, przekracza wszelkie ramy. W trzech zwycięstwach Nuggets, Serb zaliczył dwa mecze z rzędu z dorobkiem 50 punktów. W każdym z tych spotkań zanotował co najmniej 35 punktów, 12 zbiórek i 6 asyst.
W oficjalnym oświadczeniu czytamy (tłumaczenie): „Jokić notuje ligową czołówkę w siedmiu triple-double, co sumarycznie przewyższa osiągnięcia kolejnych trzech graczy razem wziętych. Jest także pierwszy w NBA pod względem asyst na mecz, pierwszy pod względem zbiórek na mecz, piąty w skuteczności rzutów z gry i ósmy w punktach na mecz.”
Co więcej, zdania potrafią być momentami szokujące. Liga podkreśla: „Jokić został pierwszym zawodnikiem od sezonu 1997-98 (od kiedy zaczęło się szczegółowe notowanie wydarzeń na parkiecie), który zanotował 52 punkty, 11 zbiórek i 6 asyst przed końcem czwartej kwarty. Był także pierwszym graczem, który zdobył ponad 90 punktów przy 80% skuteczności z gry w ciągu dwóch dni. Tydzień zamknął triple-double na wyjeździe przeciwko Minnesocie, zdobywając 27 punktów (8/15 z gry, 3/6 za trzy, 8/8 z linii rzutów wolnych), 12 zbiórek, 11 asyst, dwa przechwyty i jeden blok, co dało mu 171. triple-double w karierze.”
Aż strach pomyśleć, jaką historię pisze ten wizjoner z Serbii, który po prostu co drugi mecz łamie jakiś historyczny rekord NBA.
Denver Nuggets — maszyna, którą napędza Jokić (ale nie tylko)
Dominacja Jokicia przenosi się bezpośrednio na wyniki drużyny. W ciągu ostatnich dwóch tygodni Denver Nuggets wygrali wszystkie siedem spotkań. W tym okresie Jokić notował średnie 34,6 punktu, 12,0 zbiórki i 11,0 asysty przy rewelacyjnej skuteczności 71,4% z gry. Nuggets są niepokonani w listopadzie, a ich jedyne porażki w sezonie miały miejsce z Portland Trail Blazers oraz Golden State Warriors. Obecnie zajmują drugie miejsce w Konferencji Zachodniej, ustępując tylko broniącym tytułu Oklahoma City Thunder.
Choć Jokić absolutnie dominuje w wyścigu (i jest liderem klasyfikacji MVP), to sukces Denver nie jest dziełem jednego człowieka. Znacząco pomagają mu Jamal Murray (22,1 punktu na mecz) oraz Aaron Gordon (19,9 punktu na mecz), którzy notują swoje rekordowe średnie punktowe, stając się elitarnymi partnerami dla MVP.
Co ciekawe, Nuggets zyskali również solidne wsparcie od nowych nabytków, Tima Hardawaya i Jonasa Valanciunasa. Zwłaszcza Valanciunas zapewnia kluczowe minuty odpoczynku dla Jokicia. Choć centry Denver wciąż gra najwięcej na parkiecie, jego czas spędzony na ławce jest mniej bolesny, niż bywało to w przeszłości – drużyna nie notuje już takich „zjazdów” w jego nieobecności.
Nawet jeśli gracze tacy jak Christian Braun, Bruce Brown i Cam Johnson grają nieco poniżej oczekiwań w pierwszych dwunastu meczach, to po prostu nie ma to znaczenia dla bilansu zespołu. Jeśli Jokić utrzyma to szaleńcze tempo, to za chwilę będziemy świętować jego czwartą nagrodę MVP w ciągu sześciu lat. Pamiętajmy, że w tym dziesięcioleciu Serb ani razu nie spadł z czołowej dwójki w głosowaniu na MVP. To statystyka, którą trudno będzie kiedykolwiek pobić.









