Spektakularny wyczyn Bama Adebayo wstrząsnął światem NBA, a teraz legenda nad legendami, Michael Jordan, osobiście złożyła mu gratulacje. Czy tego można było się spodziewać, że rekord osiemdziesięciu trzech punktów zyska tak szybkie i skromne potwierdzenie od samego MJ-a? Przyglądamy się kulisom tego historycznego momentu i słowom, które przeszły do historii niemal tak szybko, jak sam mecz.
Mikrofala gratulacji od króla: Co Michael Jordan powiedział Bamowi Adebayo?
Nie ma większego zaszczytu w koszykówce niż uznanie od Michaela Jordana. Kiedy Bam Adebayo rzucił 83 punkty, zbijając wynik Kobego Bryanta (81 punktów) i plasując się tuż za legendarnym Wiltem Chamberlainem (100 punktów), media oszalały. Ale prawdziwa waga tego osiągnięcia została potwierdzona podczas krótkiej rozmowy telefonicznej. Adebayo, gość ESPN Countdown po tym legendarnym występie, zdradził dokładnie, co usłyszał od niekwestionowanego idola, ikony i ostatecznego „złotego standardu” tej dyscypliny.
„Po prostu gratulacje. Bardzo krótko i zwięźle. Jeśli znacie Mike’a, to on za wiele nie rozmawia.”
To typowy Jordan: potężny komunikat zawarty w minimalistycznej formie. Dla aktywnego zawodnika NBA bycie „upomniane” przez Jordana, zwłaszcza po dokonaniu czegoś historycznego, jest niemal rytuałem przejścia. Ta ulotna, ale znacząca wiadomość telefoniczna mówi więcej niż tysiąc słów, potwierdzając, że Adebayo wszedł do elitarnego, historycznego grona.
Dlaczego ten wyczyn Bama był aż tak szokujący dla kibiców?
Kiedy na parkiecie dzieje się magia, zazwyczaj dotyczy to graczy, którzy od dawna są znani ze swojego ofensywnego arsenału. Tymczasem Adebayo przez lata budował swoją reputację jako tytan na defensywie i wszechstronny, inteligentny gracz, a nie typowy „maszynka do punktowania”. Większość analityków Heat przed takim meczem stawiała raczej na rozpalonego Tylera Herro czy Normana Powella.
Warto zwrócić uwagę na fakt, że dotychczasowy rekord punktowy Bama to zaledwie 41 oczek. Osiągnięcie 83 punktów to podwojenie swojej najlepszej dotychczasowej wydajności! To sprawia, że jego noc jest jedną z najbardziej niespodziewanych w historii ligi w kategorii zdobywania 60+ punktów. Na liście graczy z takimi zdobyczami zazwyczaj znajdziemy nazwiska takie jak Karl-Anthony Towns, Kemba Walker czy Bradley Beal – wybitni strzelcy. Adebayo, który dotąd był mniej płodny punktowo niż ci koledzy, dokonał tego, co dla centrów jest dziś szczególnie trudne, biorąc pod uwagę, jak zmieniła się gra w kierunku dystansu. Jordan, sam będąc graczem dominującym fizycznie, ale i rewolucyjnie utalentowanym ofensywnie, musiał docenić, jak trudne jest to osiągnięcie dla współczesnego centra, który nie jest natychmiast rozpoznawalny jako wybitny strzelec z dystansu.
Być może MJ obserwuje ligę uważniej, niż nam się wydaje
Michael Jordan, choć unika ostentacyjnego blasku, wydaje się coraz bardziej zaangażowany w obserwację współczesnej ligi. Ostatnio fani mogli go zobaczyć podczas kilku transmisji NBC, gdzie rozmawiał z cenionym sprawozdawcą Mikiem Tirico, analizując grę. Chociaż pojawiały się głosy, że Jordan dystansuje się od obecnej sceny, dowody temu przeczą.
Co więcej, Ahmad Rashad, legendarny dziennikarz sportowy, opowiadał o niedawnej rozmowie z supergwiazdą Timberwolves, Anthonym Edwardsem. Rashad ujawnił, że Jordan przekazał mu, iż uwielbia oglądać grę Edwardsa. Ta informacja natychmiast wywołała porównania Edwardsa do samego MJ-a, podsycając medialne spekulacje.
Fakt, że Jordan dedykuje czas, by skontaktować się z Adebayo po tak nieprawdopodobnym występie, a jednocześnie komplementuje Edwardsa, pokazuje jedną rzecz: Mimo że Jordan nie dzieli się publicznie wieloma opiniami, bez wątpienia bacznie śledzi parkiety NBA i potrafi docenić wybitne momenty, zwłaszcza te, które wynikają z absolutnego poświęcenia i nieoczekiwanej dominacji. Osiemdziesiąt trzy punkty Bama zostaną w annałach, ale szacunek od największego gracza w historii czyni to wspomnienie nieskończenie cenniejszym.









