Josh Hart mówi, że widok łez Wembanyamy po WCF dał Knicks pewność mistrzostwa.

New York Knicks właśnie zdobyli mistrzostwo NBA po 53 latach, a Josh Hart, jeden z kluczowych graczy, nie zamierza pozwolić nikomu o tym zapomnieć, zwłaszcza San Antonio Spurs. Po szesnastym zwycięstwie w Finałach, Hart sypie serią bezlitosnych prawd na temat drużyny, którą mieli zmiażdżyć na parkiecie. Ta narracja z szatni tchnęła w kibiców Knicks nową energię.

Moment, w którym Knicks poczuli, że Spurs są skończeni

Hart nie owijał w bawełnę podczas ostatniego odcinka swojego podcastu „The Roommates Show”, nagranego razem z gwiazdą Knicks, Jalenem Brunsonem. Bezpośrednio zaatakował Spurs za to, że nie chcieli uznać wyższości Nowego Jorku podczas całych Finałów. Postawa Josha Harta doskonale oddaje mentalność całej drużyny Knicks – to nie było tylko zwycięstwo, to była lekcja pokory dla rywala.

Hart stwierdził na antenie:

„I jestem pewien, że czuli, że nie zagrali najlepiej, wiecie, momentami, wiecie, w stu procentach, tak jak my. Ale ja czuję, że my zawsze okazujemy ten szacunek, rozumiecie? Zawsze szanujemy grę i przeciwnika, ponieważ czasami to, że my nie zagraliśmy najlepiej, bywa wynikiem tego, że oni wyszli z takim poziomem intensywności i narzucili swoją wolę gry, nie pozwalając nam grać na sto procent. I czuję, że my to zrobiliśmy, a oni nigdy nie oddali nam za to zasługi. I to było jak: okej, to tylko dolewa oliwy do ognia”

Ta wypowiedź jasno wskazuje na motywację Knicks. Nie chodziło tylko o puchar, ale o odebranie przeciwnikowi poczucia, że mógłby wygrać, gdyby tylko zagrał lepiej.

Mieli pewność siebie, zanim seria się rozpoczęła

Być może najbardziej zdumiewające doniesienia pochodzą właśnie z tego podcastu. Według relacji reportera Kazeema Famuyide, Hart miał przyznać, że widok emocjonalnie załamanego Victora Wembanyamy i reszty składu Spurs po wygraniu Finałów Konferencji Zachodniej był sygnałem, że rywale są „łatwym kąskiem”.

Chociaż w klipie nie ma bezpośredniego cytatu, w którym Hart nazwałby ich „jedzeniem” (w sensie łatwej zdobyczy – ang. food), jego słowa z audycji wyraźnie odzwierciedlały to przekonanie, które zrodziło się w kluczowym momencie:

„Widzisz tę reakcję, ponieważ myślą, że wygrają. Myślą, że to koniec”

Dla Knicks, załamanie nerwowe lidera rywali po wygraniu WCF było czerwonym światłem wskazującym na kruchość mentalną Spurs. To był moment, w którym Nowy Jork wiedział, że ma psychologiczną przewagę.

Skandal z podaniem ręki

Brak szacunku nie skończył się jedynie na bagatelizowaniu gry Knicks w trakcie serii. Po ostatnim gwizdku, który przypieczętował mistrzostwo Nowego Jorku, zawodnicy Spurs z marszu udali się prosto do szatni, łamiąc jedną z najświętszych niepisanych zasad koszykówki – podanie ręki rywalom.

Jalen Brunsonowi udało się uścisnąć dłoń trenera Spurs, Mitcha Johnsona, ale każdy zawodnik San Antonio kompletnie zignorował linię uścisku dłoni. W świecie profesjonalnego sportu, zwłaszcza po tak zaciekłej rywalizacji, taki gest jest postrzegany jako skrajny brak klasy i dowód na to, że przegrana zabolała ich bardziej, niż chcieliby to okazać.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 483