Fani New York Knicks po raz kolejny dokonali niemożliwego, przejmując halę w Filadelfii podczas kluczowego meczu play-off. To wydarzenie rzuca cień na całą organizację Philadelphia 76ers, a po wszystkim głos zabrał nawet Josh Hart, nie szczędząc gorzkich słów pod adresem reputacji miasta jako „miasta sportu”.
Tryumf Knicks w Południowej Filadelfii: „To po prostu żenujące”
Wydarzenia z czwartego meczu Finału Konferencji Wschodniej (lub jakkolwiek nazwiemy tę serię) między Philadelphia 76ers a New York Knicks momentalnie stały się tematem numer jeden w świecie NBA. Mecz numer cztery, rozgrywany w Filadelfii, przyniósł scenę, która dla gospodarzy musiała być upokarzająca. Kibice Knicks, wydając się być w przewadze ilościowej, skutecznie „przejęli” trybuny State Farm Arena, co jest powtórką z sytuacji, która miała miejsce w serii mniej niż trzy lata wcześniej.
Wielu obserwatorów, obecnych na meczu w niedzielę, zgodnie twierdziło, że był to najgorszy tłum, jaki 76ers widzieli od bardzo dawna, właśnie z powodu tej rażącej dysproporcji na korzyść przyjezdnych. Tony Jones z „The Athletic” podsumował sytuację na gorąco, pisząc: „To jest po prostu żenujące dla Filadelfii… jest tu autentycznie 70 do 30 dla kibiców Knicks w tej chwili.” Ten wynik, okupiony pogromem 144-114 na korzyść Knicks, przypieczętował serię i dodatkowo zaognił atmosferę. Nim Knicks zaczęli dominować na parkiecie, goście już wygrali na trybunach.
Josh Hart uderza w reputację Filadelfii: Czy to wciąż miasto sportu?
Po tym, jak New York Knicks zakończyli serię efektownym zwycięstwem, skrzydłowy Josh Hart, były gracz Villanova, nie omieszkał wbić szpili w miasto, w którym spędził lata swojej kariery uniwersyteckiej. Hart, który świetnie zna lokalną kulturę, skomentował zaistniałą sytuację w sposób, który z pewnością zaboli fanów Sixers.
Wypowiedź zawodnika Knicks brzmiała:
„Kiedyś myślałem, że Philly to miasto sportu,” powiedział Hart reporterom, cytowany przez Kristiana Winfielda. „Już nie jestem tego taki pewien.”
Biorąc pod uwagę, że Hart reprezentuje barwy Knicks, historycznego rywala z tej samej dywizji, jego słowa mają podwójne znaczenie. Przez lata, kiedy grał dla Wildcats, Hart i jego koledzy z drużyny cieszyli się ogromnym wsparciem miejscowej społeczności Filadelfii. Teraz, jako zawodnik rywala, doświadczył zupełnie innej atmosfery, a raczej jej braku w kluczowym momencie dla lokalnej drużyny. To dosłownie odwrócenie ról, które boleśnie uderza w narcyzm sportowej dumy tego regionu.
Dalsze konsekwencje dla Sixers: Wyczerpani kibice i kryzys zaufania
Chociaż frekwencja w piątek i niedzielę niekoniecznie odzwierciedla całkowity stan wsparcia dla sportu w Filadelfii ogółem, to w kontekście tej konkretnej serii, reputacja Sixers została poważnie nadszarpnięta. Klub z Południowej Filadelfii nie dał swoim najwierniejszym kibicom, a tym bardziej tym niezdecydowanym, żadnego powodu, by w kluczowym momencie stanąć murem za drużyną.
Drugie odpadnięcie z drugiej rundy w zaledwie sześciu latach, i to po raz kolejny w formie „sweep”, czyli zmiecenia przeciwnika w czterech meczach, to dla organizacji olbrzymi problem. Choć terminologia koszykarska może być prosta, jego konsekwencje są głębokie: Sixers mają ogromne trudności w utrzymaniu zaufania kibiców do ich przyszłego potencjału. Pytanie nie brzmi już tylko o to, czy drużyna może wygrać mistrzostwo, ale o to, czy w ogóle potrafi dostarczyć emocji na poziomie, który uzasadniałby pełne trybuny, gdy gra toczy się o losy sezonu we własnej hali.









