Kerr o drugiej wykluczeniu Greena: potrzebujemy go, ale musi się opanować.

Draymond Green znowu na deskach, a Steve Kerr łapie się za głowę. Jego druga czerwona kartka w krótkim czasie wywołała burzę na Pacyfiku, ale czy Warriors naprawdę mogą sobie pozwolić na taką niestabilność? Przygotujcie się na analizę najnowszego wybuchu temperamentu jednego z najbardziej kontrowersyjnych graczy ligi i reakcje, które rozświetliły szatnię, gdy na jaw wyszło, że niektórzy gracze mieli spore wątpliwości co do decyzji sędziego.

Gorąca głowa Greena: Drugi raz w dwa tygodnie i wieczna obawa trenera

Draymond Green, filar defensywny Golden State Warriors i były Zawodnik Roku w obronie, ponownie wyleciał z meczu. To już drugie takie zdarzenie w ciągu zaledwie dwóch tygodni, co z pewnością nie wpływa pozytywnie na atmosferę w zespole, który walczy o utrzymanie się na szczycie Konferencji Zachodniej. Trener Steve Kerr, znany ze swojego stoickiego podejścia, tym razem nie krył obaw podczas pomeczowej konferencji prasowej.

Kerr, który prowadzi Warriors od sezonu 2014-2015, podkreślił fundamentalne znaczenie Greena dla całego systemu drużyny, mimo jego hulającego temperamentu. Jak powiedział, cytowany przez NBC Sports Bay Area & California: „Tak, cóż, potrzebujemy Draymonda i chcę, żeby był na boisku. Myślę, że ma już chyba dziewięć fauli technicznych. Musi to kontrolować, bo nie jesteśmy nawet w połowie sezonu, a jeszcze długa droga przed nami. Potrzebujemy go”.

Statystyki nie kłamią: Green jest obecnie związany wynikami technicznymi z Luką Dončiciem z Los Angeles Lakers – obaj mają ich na koncie tyle samo, ustępując jedynie Dillonowi Brooksowi z Phoenix Suns, który zgromadził ich aż dwanaście. Jednak Green jest jedynym zawodnikiem w NBA, który w tym sezonie został wyrzucony z gry dwukrotnie. Tego typu incydenty nie tylko osłabiają Warriors w trakcie meczu, ale stwarzają permanentne ryzyko zawieszeń.

Jak Curry zareagował na kolejną erupcję? „Nie sądzę, by było to wystarczające na wyrzucenie”

W tej samej pomeczowej sesji z mediami padło również pytanie skierowane do Stephena Curry’ego, lidera zespołu, o to, jak drużyna patrzy na drugą w krótkim czasie czerwona kartkę Greena. Curry, jak zawsze, skupił się na wyniku, który Warriors uzyskali, pokonując Utah Jazz 123 do 114.

„Wygrywaliśmy mecz. To jedyne, co nas interesuje. I to jedyne, co go interesuje. Wiem, że wolałby być na boisku. Nie wiem, co powiedział sędziemu, ale ja osobiście, i generalnie atmosfera w szatni, nie sądzę, by to było wystarczające na wyrzucenie” — stwierdził Curry, również cytowany przez NBC Sports Bay Area & California.

Szczegóły incydentu ujawnione przez Anthony’ego Slatera z ESPN wskazują, że pierwszy techniczny Green otrzymał od sędzi Simone Jelks za dyskusję dotyczącą rzekomego nieodgwizdania trzech sekund naruszenia czasu dla Jazz. Drugi, natychmiastowy techniczny, przyznał mu sędzia Kevin Cutler za nieustające kwestionowanie decyzji. W efekcie, Green spędził na parkiecie zaledwie 12 minut, notując symboliczny dorobek ośmiu punktów, trzech zbiórek i dwóch asyst. Dla gracza o jego znaczeniu to strata nie do przecenienia.

Poza boiskiem: Wojownicy nie chcą zamieniać Greena na gwiazdę Lakers

Choć dyscyplina Greena budzi ciągłe wątpliwości, jego wartość dla organizacji pozostaje niezmienna, co potwierdzają najnowsze doniesienia z rynku transferowego. Jak informował Sam Amick z The Athletic, Dallas Mavericks kontaktowali się z Warriors w sprawie potencjalnego przejęcia Anthony’ego Davisa z Lakers.

Problem w tym, że by taka wymiana doszła do skutku, biorąc pod uwagę ogromny kontrakt Davisa, Warriors musieliby zaoferować nie tylko Jonathana Kumingę (który będzie mógł być przedmiotem wymiany od 15 stycznia), ale także potężną pensję Greena lub Jimmy’ego Butlera. Tu pojawia się kluczowa informacja: Golden State wcale nie ma zamiaru pozbywać się Greena.

Davis, mimo swojej niestabilności zdrowotnej – w tym sezonie opuścił już 18 spotkań (m.in. z powodu urazu łydki i mniejszego urazu pachwiny w Dzień Bożego Narodzenia) – pozostaje elitarnym graczem, ze średnimi 20.4 punktu, 10.8 zbiórki, 2.8 asysty, 1.2 przechwytu i 1.7 bloku. Jest to bez wątpienia talent ofensywny większy niż Green, ale ryzyko kontuzji jest ogromne. Wygląda na to, że Warriors, mimo frustracji, wolą trzymać się sprawdzonego, choć wybuchowego, charakteru Greena, niż ryzykować z „szklanym” superstar.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 435