Kevin Love znów na celowniku Boston Celtics?

Rynek transferowy NBA znów pulsuje, a na radarze pojawia się nazwisko, które od lat budzi skojarzenia z historią Boston Celtics. Choć wydawało się, że pewne rozdziały zostały zamknięte dekadę temu, Kevin Love, obecnie skrzydłowy Utah Jazz, może niespodziewanie stać się celem „zielonych”. Czy to cyniczny ruch po taniość, czy strategiczny gambit mający załatać dziury w składzie mistrzów Wschodu? Przyjrzymy się tej intrygującej możliwości.

Czy Kevin Love to brakujące ogniwo dla aspirujących Celtics?

W NBA transfery często są podyktowane nie tylko chęcią wzmocnienia składu, ale także nagłą dostępnością odpowiednich graczy, zwłaszcza gdy dysponujemy ograniczonym budżetem. Kevin Love, weteran mający za sobą bogatą karierę – w tym tytuł mistrzowski z Cleveland Cavaliers – jest obecnie w Utah Jazz. Jazz, będąc w fazie przebudowy kadry, najchętniej wymieniliby go na aktywa przyszłościowe, ale jego obecny status stwarza unikalną szansę dla drużyn chcących tanio podnieść jakość na ostatnich pozycjach.

Dla fanów Celtics historia Love’a jest naznaczona niewykorzystaną szansą. Pamiętacie rok 2014? Wtedy Love wyrażał chęć gry w Bostonie, ale negocjacje z Minnesotą Timberwolves załamały się, czego efektem była jego przeprowadzka do Cavaliers. Teraz, choć scenariusz jest inny, potencjał kolaboracji powraca. Love, mając 37 lat, notuje solidne 7.1 punktu i 5.6 zbiórki w zaledwie 17.3 minuty gry. To nie są już liczby gwiazdy pierwszego formatu, ale stabilny, doświadczony wkład.

Co intrygujące, wokół transferu Love’a krąży pewien sceptycyzm; menedżerowie z ligi zastanawiają się, czy nie zostanie on wykupiony (buyout) po przekroczeniu terminu wymian. Mimo to, jego kontrakt opiewający na 4.1 miliona dolarów to wydatek nieobciążający znacząco księgi płac. W obliczu kontuzji Jaysona Tatuma, który zerwał ścięgno Achillesa w zeszłorocznych play-offach, Celtics (obecnie 27-16, drugie miejsce na Wschodzie) rozpaczliwie potrzebują głębi na pozycji silnego skrzydłowego i centra.

Idealny „niedziałający” fit: Lider szatni za minimalną cenę

Dlaczego ten weteran miałby pasować do układanki trenera Joe Mazzulli, skoro idealnie by było znaleźć kogoś młodszego i lepszego? Odpowiedź leży w realiach rynkowych i charakterze Love’a.

Po pierwsze, Love zyskał reputację nie tylko świetnego strzelca z dystansu jak na swojego wzrostu gracza, ale przede wszystkim wzorowego zawodnika dla szatni. W Bostonie, gdzie panuje specyficzna kultura wygrywania, potrzebny jest ktoś, kto potrafi wesprzeć młodszych zawodników, ale nie będzie domagał się forowania podań czy pierwszoplanowej roli. To jest dokładnie ten typ gracza, który idealnie uzupełnia gwiazdy.

Jeden ze źródeł ligowych zestawiło potencjalną rolę Kevina Love’a z funkcją Blake’a Griffina w Celtics w sezonie 2022-2023. Griffin wnosił doświadczenie, bycie mentorem i cenne minuty, kiedy siły głównego składu spadały. Love oferuje to samo, ale z większym historycznym bagażem sukcesów. Potrafi dać Mazzulli te 15-20 minut solidnej gry, gdy inni odpoczywają lub są kontuzjowani.

Finansowe klatki Celtics: Kogo mają do zaoferowania?

Największym wyzwaniem dla Bostonu jest to, że, choć są gotowi być kupującymi przed deadline’em, ich możliwości są skrajnie ograniczone. Próba pozyskania kogoś pokroju Marvina Bagleya III z Wizards jest możliwa, ale Wizards mogą chcieć zatrzymać podkoszowego na dłuższy okres. Z Love’em sytuacja jest prostsza – jest on „na sprzedaż”, a jego kontrakt jest na tyle niewielki, że nie destabilizuje finansów.

Według informatorów, mentalność Celtics nie zmieniła się diametralnie przez ostatnie dobre wyniki. Zawsze byliby chętni na wzmocnienie drużyny, ale nie za jakąkolwiek cenę.

„Byli dobrzy, ale nic się tam nie zmieniło,” powiedział lokalny informator. „Dorzuciliby kolejnego wysokiego, gdyby tylko mogli, więc można powiedzieć, że są kupującymi. Ale oni są w alei z tanimi produktami i niewiele tam jest do wyboru. Nie mogą dodawać do payrollu i nie mają wielu elementów, którymi chcieliby się wymieniać.”

To stawia Love’a w wyjątkowo korzystnej pozycji dla Bostonu. Nie wymagają oni od Utah dramatycznych ustępstw w wymianie. Jeśli Jazz zechcą zaoszczędzić miejsce lub po prostu zyskać jakikolwiek, nawet niski wybór w drafcie, transakcja staje się logiczna dla obu stron. Dla Celtics to tania opcja na głębię, dla Jazz – krok w stronę odmłodzenia składu lub minimalne zyski.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482