Podczas gdy New York Knicks mierzą się z Atlanta Hawks w pierwszej rundzie play-off, uwaga ligi jest skupiona na nadchodzącej fazie pucharowej. Ale pod powierzchnią buzuje już debata o przyszłości, zwłaszcza biorąc pod uwagę wyniki loterii NBA Draftu. Dla Knicks, marzenia o supergwiazdach pokroju Giannisa Antetokounmpo mogą ustąpić miejsca pragmatycznemu budowaniu składu opartego o talent w drafcie, zwłaszcza w kontekście wzmocnienia podkoszowego.
Koniec Eldorado: Jak Knicks tracą cenny wybór w drafcie i co dalej?
Wielkie transfery i sensacyjne ruchy to domena medialnych nagłówków, ale prawdziwa siła budowana jest latami, często za pomocą cierpliwości i mądrego wyboru w drafcie. New York Knicks, choć zaangażowani w walkę o mistrzostwo, muszą patrzeć w przyszłość. Posiadają swój własny wybór w pierwszej rundzie Draftu 2026, a do tego liczyli na dodatkową „przysługę” od Washington Wizards. Niestety dla fanów z okolic Madison Square Garden, ta druga opcja właśnie straciła swój blask.
Pick od Wizards był chroniony w pierwszej ósemce. Ponieważ Wizards zakończyli sezon z fatalnym bilansem 17-65, co zagwarantowało im miejsce w dolnej trójce ligi, niezależnie od wyników loterii, zapewnili sobie miejsce w Top 7. Konsekwencja? Knicks nie zobaczą swojego wymarzonego wysokiego wyboru w pierwszej rundzie z Waszyngtonu. Zamiast tego, do Nowego Jorku trafią jedynie wybory drugiej rundy z lat 2026 i 2027. To spory cios dla ambitnego planu „super-wzmocnienia” w nadchodzących latach.
Zamiast czekać na wielkie transfery, Knicks mogą teraz skupić się na tym, co mają: na własnym podwórku.
Krivas w Nowym Jorku? Dlaczego tradycyjny center może być lekiem na bolączki podkoszowe
W obliczu tej rzeczywistości, analitycy zaczynają analizować potencjalne opcje, które wpadną w ręce Knicks w drugiej części pierwszej rundy. J. Kyle Mann z „The Ringer” w swoim najnowszym symulowanym drafcie przewidział, że Nowy Jork może wybrać centra z Arizony, Motiejusa Krivasa, z 25. pozycji. Co ciekawe, Isaiah De Los Santos ze „Sports Illustrated” uważa, że ten temat jest niezwykle palący, zwłaszcza w kontekście możliwej utraty bardziej zasłużonego gracza.
Krivas, litewski gigant, ma być postrzegany jako potencjalny, długoterminowy zamiennik dla Mitchella Robinsona, który latem ma stać się wolnym agentem. De Los Santos argumentuje, że ponowne podpisanie Robinsona z obecną sytuacją pod kontraktem mogłoby jeszcze bardziej skomplikować i tak już napiętą przestrzeń pod sufitem płacowym Knicks.
„Prawdopodobnym miejscem, które Nowy Jork będzie musiał zaadresować tego lata, jest pozycja rezerwowego centra” – pisał analityk. „Wejdźmy w Motiejusa Krivasa z Arizony. To fizycznie imponująca postać mierząca 7 stóp i 2 cale (około 218 cm) i ważąca 260 funtów (około 118 kg). W pełni wykorzystuje swój wzrost, by wpływać na grę pod koszem (8.2 zbiórki na mecz w sezonie juniora, w tym 3.1 ofensywnych) oraz w obronie (1.9 bloku na mecz w sezonie 2025-26). Jego wpływ defensywny jest szczególnie kuszący, ponieważ jego statystyki przeliczone na 40 minut dają mu średnią 3.0 bloku i 1.1 przechwytu.”
Krivas z pewnością nie zaspokoiłby modnej potrzeby posiadania centrów rzucających za trzy. W całym sezonie oddał zaledwie 13 rzutów za łuk, a wcześniej nie próbował ani jednego. Ale dla drużyny, która już ma swoje problemy z rotacją, to może być zaleta. Nie każdy zespół może pozwolić sobie na tradycyjnego centra, a defensywny monolit pasuje do DNA Knicks.
Motiejus Krivas: Defensywny tytan, który potrafi dotrzymywać kroku
Motiejus Krivas udowodnił, że potrafi dostarczać na parkiecie. Jego występy w drafcie NCAA były solidne. W styczniu zaliczył 25 punktów w wygranym meczu przeciwko Kansas State, a łącznie cztery razy w sezonie zdobył minimum 15 punktów. Był kluczową postacią w marszu Arizony do Final Four turnieju NCAA (ostatecznie przegrali z Michigan).
Jego fizyczna obecność była niezmienna na deskach, notując 14 meczów z dwucyfrową liczbą zbiórek oraz dwa występy z sześcioma blokami, co tylko podkreśla jego defensywny potencjał. De Los Santos sugeruje, że Krivas mógłby „z miejsca wskoczyć w stare buty Robinsona i kontynuować przewagę fizyczną Knicks, która sprawia problemy w określonych zestawieniach.”
Co więcej, Jonathan Givony z ESPN już wcześniej identyfikował Krivasa jako „ciemnego konia” Draftu 2025, zanim ten zdecydował się wrócić na trzeci sezon do Arizony. Instynkt defensywny, gabaryty i zdolność ochrony obręczy Litwina powinny z pewnością przypaść do gustu Knicks, którzy w czołówce ligi ograniczają punkty zdobywane spod kosza. W wieku 21 lat, jest to prospekt gotowy do wczesnego wkładu, oferujący natychmiastowy wpływ i długoterminowy potencjał jako wybór w późnej pierwszej rundzie. Dla Knicks, balansujących między ambicjami play-offowymi a planowaniem przyszłości, gracz taki jak Krivas może wzmocnić frontcourt, jednocześnie utwardzając i tak już elitarną tożsamość defensywną.









