Knicks gotowy na „Hack-a-Mitch” w play-offach.

Playoffy NBA 2026 tuż-tuż! Dla kibiców New York Knicks nadchodzi ten moment, którego obawiali się od dawna: co zrobią rywale, celowo faulując Mitchella Robinsona? Trener Mike Brown ma już gotową odpowiedź i, sądząc po jego słowach, wcale nie zamierza odpuszczać. Ta taktyka, znana jako „Hack-a-Mitch”, może być kluczowym elementem nadchodzącej serii, a to, jak Knicks sobie z nią poradzą, zadecyduje o ich losach w fazie pucharowej.

Czy „Hack-a-Mitch” powróci i czy Brown ma na to plan awaryjny?

Zbliżające się starcie Knicks w pierwszej rundzie przeciwko Atlanta Hawks podnosi ciśnienie fanom Nowego Jorku. Największą obawą jest ponowne użycie staro wypróbowanej i bolesnej taktyki celowego faulowania Robinsona, co mieliśmy okazję oglądać już w zeszłorocznych playoffach. Jak donosi New York Post, Mike Brown odniósł się do tej możliwości przed startem serii, dając do zrozumienia, że drużyna jest przygotowana na każdą ewentualność.

Według trenera Knicks: „Rozmawialiśmy o tym. Mamy w zanadrzu różne rozwiązania, które zastosujemy. Wiele z nich będzie zależało od czasu, wyniku i ogólnego wyczucia gry. Ale jesteśmy świadomi, że zespoły mogą chcieć to robić, zwłaszcza jeśli nasza ofensywa zacznie dobrze funkcjonować w kluczowym momencie.” To brzmi zaskakująco spokojnie, biorąc pod uwagę, jak wielkim problemem była ta strategia w przeszłości.

Pamiętajmy, jak wyglądała ubiegłoroczna postać Robinsona w playoffach. W 18 meczach zanotował fatalny bilans 22/56 z linii rzutów wolnych, co daje zaledwie 39,3%. Celtics pod wodzą Joe Mazzulli bezlitośnie wykorzystali tę słabość, celowo posyłając Robinsona na linię, aby wytrącić Nowy Jork z rytmu. Choć ostatecznie Knicks awansowali dalej, Brown musiał bardzo ostrożnie zarządzać minutami Robinsona w decydujących fazach meczów.

Jak Mitchell Robinson spisywał się w tym sezonie? Rehabilitacja na parkiecie

Sezon zasadniczy wyglądał jednak zupełnie inaczej. Brown, dbając o kostkę Robinsona, konsekwentnie oszczędzał go podczas meczów rozgrywanych dzień po dniu (back-to-backs). Ta strategia opłaciła się – Robinson wystąpił w 60 meczach, co jest lepszym wynikiem niż w dwóch poprzednich latach. Choć jego statystyki (5,7 punktu, 8,8 zbiórki i 1,2 bloku) są skromne, to trzeba je rozpatrywać w kontekście niecałych 20 minut gry na mecz. Na ławce rezerwowych po prostu nie ma drugiego takiego gracza.

Legenda Knicks, Charles Oakley, mocno podkreślał wagę Robinsona dla rotacji: „Mitchell Robinson jest kluczem dla nich z ławki, cokolwiek by nie robili. Musi spędzać na parkiecie średnio 25, 27 minut, od pierwszego do ostatniego meczu playoffów, ponieważ przy ofensywnych zbiórkach nikt nie jest w stanie go zablokować. On jest jak Moses Malone. Daje im drugie szanse na punkty.”

Sam Robinson tłumaczył kiedyś, dlaczego jego rzuty wolne są tak niecelne. Jego treningi skupiają się na elementach kluczowych dla jego roli w grze: lay-upach, rzutach hakiem i zasłonach. W efekcie, rzuty wolne stają się dla niego niemal obce ze względu na brak powtarzalności w ćwiczeniu tej konkretnej umiejętności. Co ciekawe, jako debiutant, kiedy regularnie oddawał pozycje na parkiecie, z linii rzucał z efektywnością bliską 60 procent. To sugeruje, że problem leży bardziej w zakresie rutyny niż w samej biomechanice.

Starcie Knicks vs. Hawks: Czy Robinson będzie zdrowy i gotowy na wojnę na faule?

Przed rozpoczęciem serii, obawy wzrosły, gdy Robinson opuścił dwa ostatnie mecze sezonu zasadniczego z powodu problemów z lewą kostką. Na szczęście dla Nowego Jorku, wrócił do treningów i oczekuje się, że będzie dostępny na Game 1 – to był absolutnie minimalny akceptowalny scenariusz, biorąc pod uwagę, jak bardzo jest potrzebny z ławki rezerwowych.

Atlanta Hawks mogą nie sięgnąć po taktykę celowych fauli od razu, ale jeśli Knicks zaczną budować wyraźną przewagę, ta karta strategiczna z pewnością znajdzie się na stole. W sezonie zasadniczym Hawks wygrali tylko raz w trzech spotkaniach z Nowym Jorkiem, a oba porażki były minimalne, różnicą zaledwie trzech punktów. Jeżeli w czwartej kwarcie Robinson będzie regularnie meldował się na linii rzutów wolnych i pudłował, te wąskie marże z łatwością mogą przechylić szalę na korzyść Atlanty. Ostatecznie, to, co Brown ma w zanadrzu, dopiero zweryfikuje parkiet.

0 / 5. Ocen: 0

Maniak koszykarski od co najmniej dekady, oglądam wszystko, co się da, żeby być na bieżąco. Od kilku lat w redakcji odpowiedzialny za newsy ze świata koszykówki.

Podobne newsy

1 of 482