Saga zdrowotna Mitchella Robinsona trwa, a New York Knicks zdają się prowadzić bardzo ostrożną grę ze swoim czołowym centrem. Czy to rozsądne zarządzanie obciążeniem prowadzi drużynę do mistrzostwa, czy może maskuje głębsze problemy z lewą kostką? Tymczasem biznesowa strona kontraktu wisząca nad głową Robinsona sprawia, że kibice zastanawiają się, czy najbliższe lato nie przyniesie rewolucji na Madison Square Garden. Przyjrzyjmy się, co dokładnie dzieje się z jednym z najbardziej wpływowych graczy „Knickers”.
Dlaczego Mitchell Robinson znów odpoczywa, kiedy gra toczy się na całego?
New York Knicks kontynuują bardzo wyważone podejście do zarządzania minutami Mitchella Robinsona, co ostatnio objawiło się w odpuszczeniu meczu we wtorek wieczorem przeciwko Indiana Pacers, który był pierwszą częścią back-to-back. To nie jest foch, to strategiczne planowanie – a przynajmniej tak to przedstawiają władze klubu. Jak informuje Ian Begley z SNY, oczekuje się, że siedmiostopowy gigant wróci do gry w środę przeciwko Philadelphia 76ers. To część trwającego przez cały sezon planu, mającego na celu ochronę jego lewej kostki, co oznacza, że Robinson ma zakaz gry w meczach rozgrywanych dzień po dniu. Begley podsumował to na platformie X: „Zatem prawdopodobnie zagra w środę w PHI po przesiedzeniu meczu z IND”.
Ta ostrożność nie wzięła się znikąd. W niedzielnym zwycięstwie nad Boston Celtics (111-89) Robinson spędził na parkiecie zaledwie 16 minut, co zaowocowało pięcioma punktami i dziewięcioma zbiórkami. To jego najmniejsza liczba minut w lutym i pierwszy raz od 30 stycznia, kiedy zanotował mniej niż 20 minut gry (wtedy Knicks rozbili Portland Trail Blazers 127-97). To wyraźnie pokazuje, że organizacja kładzie nacisk na zdrowie i długowieczność Robinsona. Warto zauważyć, że w tym sezonie wystąpił już w 38 meczach, w tym 14 jako starter – to jego najlepszy wynik od trzech lat. Czy to cena, jaką płacą za jego najlepszy sezon od dłuższego czasu?
Obrona kwitnie, a Robinson jest jej niekwestionowanym filarem
Pomimo tych manewrów z minutami, wpływ Robinsona na przemianę gry Knicks w środku sezonu jest absolutnie nie do przecenienia, zwłaszcza w defensywie. W ostatnich dziesięciu meczach New York jest najlepszy w całej lidze pod względem efektywności defensywnej (Defensive Rating na poziomie 100.8), wygrywając dziewięć z tych spotkań. Jedyna porażka w tym okresie była tą spektakularną klęską z Detroit Pistons – ale pamiętajmy, że w tym meczu Nowy Jork grał osłabiony brakiem Karla-Anthony’ego Townsa i OG Anunoby’ego.
Robinson jest kluczowy dla tego defensywnego wzlotu, a jego dominacja na deskach jest wręcz brutalna. Obecnie zajmuje drugie miejsce w NBA pod względem zbiórek ofensywnych, notując ich 4.6 na mecz, ustępując jedynie Donovanowi Clinganowi i Stevenowi Adamsowi (4.7). W swoim ósmym sezonie z franczyzą, mimo że gra średnio tylko 19.8 minuty na wieczór, notuje solidne 8.9 zbiórki, a do tego dorzuca 4.8 punktu, 1.1 bloku i 1.0 asysty. To pokazuje, jak efektywnym bytem jest ten zawodnik, gdy tylko staje na parkiecie. Taka produktywność przy takim czasie gry jest po prostu światowej klasy.
Umowa wisząca nad głową: Kiedy Robinson podpisze nowy kontrakt?
Cień przyszłości Mitchella Robinsona nad Nowym Jorkiem wciąż wisi nierozwiązany. Przeniesienie Guerschona Yabusele pozwoliło Knicks stworzyć pewną elastyczność finansową, którą mogą wykorzystać, aby wynegocjować nowy kontrakt z centrem. Mają czas do 30 czerwca, zanim 27-latek wejdzie na rynek jako nieograniczony wolny agent.
Już w październiku Brian Windhorst z ESPN donosił, że rozmowy o przedłużeniu kontraktu się rozpoczęły, ale nie idą gładko. Windhorst relacjonował wówczas: „Źródła mówią, że Knicks odbyli pewne rozmowy na temat przedłużenia kontraktu z centrem Mitchellem Robinsonem, ale dotąd nie było postępów w kierunku porozumienia”. Robinson inkasuje w tym sezonie 13 milionów dolarów i jest to ostatni rok jego obecnej umowy.
Sam Robinson wydaje się mieć ten temat gdzieś głęboko z tyłu głowy. Podczas obozu treningowego stwierdził: „Będę wychodził i grał twardo, nieważne, czy to mój ostatni, czy pierwszy rok – powiedział Robinson. – Ale jednocześnie, pozwolę mojemu agentowi zająć się tą częścią. Ja będę po prostu grał w koszykówkę”. Jest reprezentowany przez agentów Wassermana, Thada Fouchera i Joe Smitha, którzy wynegocjowali jego obecną, czteroletnią umowę wartą 60 milionów dolarów, która z roku na rok maleje do obecnej pensji wygasającej w wysokości 12.9 miliona.
Czy rynek centrów otworzył drzwi dla Robinsona?
Warto zauważyć, że w kontekście nadchodzącego lata, ruchy na rynku transferowym mogły nieznacznie zdjąć presję z decydentów Knicks. Rywale z Konferencji Wschodniej, mający problemy z pozycją centra, dokonali transferów. Pacers pozyskali Ivica Zubaca, a Celtics wylądowali Nikola Vučevicia. To oznacza, że potencjalna konkurencja dla Robinsona na wolnym rynku została zredukowana.
Jednak opinia o Robinsonie w lidze pozostaje wysoka. Po zaciętym zwycięstwie po podwójnej dogrywce z Denver Nuggets, Karl-Anthony Towns wyraził silne poparcie dla pozycji Robinsona: „Nie chcę mówić, że ja jestem starterem, a on rezerwowym – powiedział Towns. – To nie jest w porządku. On może być starterem w każdej innej drużynie”. Głosy takie jak ten tylko komplikują kalkulacje Knicks na okres poza sezonem, choć na razie, koncentracja pozostaje na jednym: utrzymać zdrowie Robinsona i zapewnić, że ich defensywna tożsamość przyniesie im miejsce w playoffs.









